życie

Nie daj się wciągnąć w wir

Przez długi czas słyszałem nieustannie, że wszystko robię źle. Zalewał mnie potok nieustających, wyrażanych w agresywnej formie, pretensji i krytyki. Targany poczuciem winy przyjmowałem wszystkie zarzuty “na klatę”. Dowiedziałem się, że “wszystko, co robię, robię źle, a jeśli robię coś dobrze, to tylko złe rzeczy”. Zacząłem wierzyć w to, co słyszałem. Przygniatało mnie to. Moja samoocena spadła do poziomu Rowu Mariańskiego. Widziałem w sobie złego człowieka. Krytyka jest bardzo cenna. Pozwala dostrzec to, co trzeba w sobie poprawić i podjąć ten trud. Ale cenna jest wtedy, gdy nie służy wgnieceniu kogoś w podłogę, pognębieniu, gdy wynika z życzliwości, z miłości. To, czego doświadczałem, nie było jednak taką krytyką. Ta krytyka miała właśnie gnębić i ranić. W dodatku w tym czasie zmagałem się z narastającą depresją, więc te ataki pogłębiały tylko moją chorobę. I w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że nie mogę przyjmować narracji kogoś, kto w sposób ewidentny mnie nienawidzi…

Fale

Fala nadchodzi znienacka. Nie wiadomo, skąd. Wielka sztormowa fala, która zalewa człowieka całkowicie i topi. Inaczej niż w oceanie fala jest cicha i podstępna. Nie wiesz, kiedy i skąd przyjdzie, ani jaka będzie. Gdyby jeszcze fala przynosiła radość, poczucie szczęścia albo nadzieję. Ale nie. Niespodziewanie zalewa cię fala strachu, poczucia beznadziei, smutku, rozpaczy. To nie jest tak, że czujesz emocję – stajesz się emocją, ona cię wypełnia, pochłania, topi jak fala właśnie. Stajesz się strachem, beznadzieją, smutkiem, rozpaczą. I nic nie możesz na to poradzić. I nie wiesz, co się dzieje, nie rozumiesz. Wgniata cię w ziemię, a ty jesteś bezradny niczym dziecko we mgle. Nawet nie poprosisz o pomoc, bo nie umiesz opisać anii wyjaśnić, co się dzieje. Ludzie wokół zresztą wcale nie chcą tego wiedzieć ani tym bardziej zrozumieć. Stajesz się strachem, beznadzieją, smutkiem, rozpaczą i jesteś w tym sam. A potem fala się cofa. Raz po minucie,…

Starość

Podobno najgorsze, co można zrobić, prowadząc bloga, to publikować na nim swoje wiersze. Bardzo możliwe. Nie zamierzam jednak tym się przejmować. To ma być miejsce, w którym czuję się dobrze. I właśnie dlatego postanowiłem wrzucić na blog wiersz napisany w szpitalu. A jeśli komuś to przeszkadza – cóż, jego sprawa. Starość Nie wyszła Ci ta starość, podobno dobry Panie Boże. Żeby to ona była dostojna, odziana w mądrość, przyobleczona w doświadczenie nabyte mozołem latami. otoczona szacunkiem i podziwem. Ale oto zapomniany i samotny stoi siwy pan Walenty wśród szpitalnej głuszy nagi niczym Chrystus u krzyża. Opędza się pielęgniarkom jak od much bezradnie. Obraz _Alicja_ z Pixabay

Nie wykluczaj na Święta

Mikołajki to jest ten moment, gdy co roku powraca wojna biskupa z krasnalem. A im bliżej Bożego Narodzenia, tym częściej pojawia się w przestrzeni publicznej głos moich braci i sióstr w wierze, którzy odmawiają niewierzącym prawa do świętowania. Głupie to i szkodliwe. Święty Mikołaj, ten “prawdziwy”, czyli biskup, to bardzo fajna postać. Celowo jednak użyłem cudzysłowu, bo bardzo trudno oddzielić, co w jego biografii jest prawdą historyczną, a co – legendą. Tak czy siak: lubię tego świętego i nasi chłopcy znają jego historię. Czekają na świętego, nie na krasnala z reklamy Coca-Coli. Lubię go między innymi dlatego, że burzy on starą rodzicielską narrację, jakoby prezent był nagrodą za dobre zachowanie, a za złe należała się kara w postaci braku prezentu lub rózgi. Historia świętego biskupa pokazuje, że dar może nie być za to, że ktoś “był grzeczny”, ale po to, by pomóc mu takim być. Moja sympatia do świętego biskupa…

Dawno do nich nie dzwoniłem

Podczas porządków znalazłem niewielką kopertę, a w niej zdjęcia, takie do dokumentów, mojej Babci i mojego Dziadka. Tacy, jakich ich zapamiętałem: Babciuszka i Dziadziuszka, jak ich w rodzinie nazywaliśmy. Ciągle łapię się na tym, że muszę koniecznie zadzwonić i opowiedzieć o czymś Babciuszkowi. Bo to Babciuszek więcej gadała. Dziadziuszek odzywał się raczej rzadko, ale kiedy już to zrobił, to na ogół z grubej rury. Coś się dzieje, więc myślę, że muszę zadzwonić. Czasami dopada mnie myśl, że powinienem ich odwiedzić. I dopiero po chwili dociera do mnie, że przecież mieszkam w ich mieszkaniu, że trasa, którą zawsze do nich szedłem, jest teraz trasą do mojego domu. I już nie zadzwonię ani nie odwiedzę. Ostatnio w urodziny czekałem, aż zadzwoni Dziadziuszek, bo zawsze to on wykonywał telefon, złoży życzenia, a potem odda słuchawkę Babciuszkowi, a ona powie swoje “życzę Ci” i na tym urwie. Taki mieliśmy zwyczaj. Przychodzą święta, czy to…

Grzech złego języka

Pewien Żyd przyszedł do rabina, by ten wyjaśnił mu, dlaczego plotkowanie jest złe. Rabin kazał mu pójść pod dom każdej osoby, którą obmówił i zostawić na wycieraczce jedno gęsie piórko z poduszki. Mężczyzna zrobił to i wrócił zadowolony, mówiąc: “Rabbi, to było proste”. Rabin na to: “Ale to nie koniec, teraz idź i pozbieraj te piórka z powrotem”. Przyznam, że uwielbiam tę historyjkę. W judaizmie plotkowanie uznawane jest za jeden z cięższych grzechów. Nazywa się on laszon ha-ra (לשון הרע), co oznacza “zły język”. Popełnia go zarówno ten, kto plotkuje, jak i ten, kto plotek słucha. Ten, kto plotkuje, jest egoistą, bo w ten sposób próbuje uzyskać coś dla siebie, np. status wtajemniczonego, dobrze poinformowanego, oceniającego z pozycji wyższości kosztem dobrego imienia innej osoby. Z kolei ten, kto słucha, osiąga satysfakcję z bycia włączonym w grupę, darzonym zaufaniem, również kosztem oplotkowywanego. Prawo żydowskie definiuje plotkę jako informację negatywną o kimś,…

Ale śmieszne: baba go bije!

Na polskim Tik Toku popularny jest ostatnio pewien trend, czyli kolejne osoby nagrywają filmiki według tego samego scenariusza. Filmiki, co ważne, mają w założeniu charakter żartobliwy. Oto siedzi mężczyzna z podbitym okiem, za nim stoi żona z wałkiem lub innym przedmiotem, który nadaje się do bicia i toczą następujący dialog: – Jakie leczo zrobiłam? – Dobre. – Jakie leczo zrobiłam? – Wyśmienite. – A co powiesz w pracy? – Że się przewróciłem. – Zuch chłopak. Zresztą, obejrzyjcie sami przykładowy filmik: https://www.youtube.com/watch?v=t79GSDnGN_U Jak to mówią, uśmiałem się jak norka, a śmiechom nie było końca. A teraz wyobraźmy sobie zamianę ról – to kobieta ma podbite oko, a mężczyzna pyta ją, co powie w pracy. Czy reakcja byłaby taka sama? Śmiem twierdzić, że nie. Podniósłby się krzyk, że to są żarty z przemocy w rodzinie, jej wyszydzanie, lekceważenie, relatywizowanie, a może nawet i gloryfikowanie. I byłby to krzyk ze wszech miar słuszny,…

Czas podsumowań

Kończy się powoli 2013 rok. Mój 40. Czterdziesty. I ze wszystkich dotychczasowych czterdziestu – najgorszy. Żeby było jasne: na to, że zawaliło się to, co wiele lat z mozołem budowałem, solidnie sam zapracowałem. Pretensje o to mogę mieć tylko do siebie. Przychodzi taki czas, pewnie każdy z Was go w mniejszym czy większym stopniu doświadczył, gdy traci się poczucie sensu, a złych emocji zbiera się tyle, że odechciewa się wszystkiego; gdy poczucie żalu, głównie do samego siebie, staje się tak mocne, że rozlewa się żółcią na wszystko i wszystkich dookoła; gdy ten żal, lęk, poczucie winy, osamotnienie sprawiają, iż nawet pisać się już nie chce, a w głowie rodzi się chęć całkowitego wycofania się, odcięcia od ludzi. Ja tak miałem. I czasem miewam. Wiem, wiem: o tym nie powinno się pisać. Przeczytałem niedawno tekst o tym, o czym nie pisze się na blogach. Tak, pisanie o tym, że jest źle,…

Bariera niedotykalskiego

Oglądam czasem sobie filmy, słucham opowieści znajomych, obserwuję ludzi i nie mogę się nadziwić. Ale pewnie to ze mną coś jest nie tak. A może nie? Odkąd pamiętam, zawsze miałem w sobie barierę związaną z kontaktem fizycznym. Nie lubiłem, gdy ktoś ją przekraczał i pilnowałem, by samemu tego nie robić. Gesty związane z kontaktem fizycznym, takie jak głaskanie czy przytulanie zarezerwowane były dla osób i sytuacji, do których w moim odczuciu pasowały. Nawet w czasach mojej młodości, a to było mniej więcej wtedy, gdy ginęły mamuty, moi rówieśnicy nie mieli takich oporów jak ja, choć dziś granice, mam wrażenie, zanikają coraz bardziej. Czasami mam wrażenie, że jestem faktycznie jakimś dinozaurem. To, że dziewczyna siada chłopakowi na kolanach, który wcale nie jest jej chłopakiem, ot, przed chwilą się poznali, dziś wydaje się czymś niemal normalnym. Przygodny seks, ale i takie gesty jak całowanie się, przytulanie, rozmaite pieszczoty. Wydaje mi się, że…

Zaułki niepamięci

Blogi początkowo pełnily rolę wirtualnych pamiętników. Autorzy opisywali swoje życie, notowali swe myśli, zwierzali się z problemów. Dopiero potem blogi wyewoluowały do dzisiejszej postaci. A ja tym wpisem chcę wrócić do źródeł. To nie ma być wpis lajfstaljowy z uniwersalnym przesłaniem. To jest wpis pamiętnikowy. Pisałem nie tak dawno o kuferkach pamięci. A dziś będzie o zaułkach niepamięci. Tyle że nie ma w tym nic romantycznego ani poetyckiego. Niestety. Kiedy wychodzę z domu, muszę wracać po kilka razy, bo zapominam coś zabrać. Idę umyć okulary, podchodzę do umywalki, myję ręce, wycieram i wychodzę. O okularach zapominam. Podchodzę do ekspresu kawowego, takiego idiotoodpornego, na kapsułki. Staję przed nim, wiem, co chcę zrobić, ale nie pamiętam – jak. Przecież tyle razy to robiłem. Teraz stoję i próbuję sobie przypomnieć, co mam nacisnąć, w jakiej kolejności. Jadę i zaczynam zastanawiać się – dokąd? Siadam przy komputerze z pomysłem na tekst. Mam go w…

Navigate