życie

Nie wykluczaj na Święta

Mikołajki to jest ten moment, gdy co roku powraca wojna biskupa z krasnalem. A im bliżej Bożego Narodzenia, tym częściej pojawia się w przestrzeni publicznej głos moich braci i sióstr w wierze, którzy odmawiają niewierzącym prawa do świętowania. Głupie to i szkodliwe. Święty Mikołaj, ten “prawdziwy”, czyli biskup, to bardzo fajna postać. Celowo jednak użyłem cudzysłowu, bo bardzo trudno oddzielić, co w jego biografii jest prawdą historyczną, a co – legendą. Tak czy siak: lubię tego świętego i nasi chłopcy znają jego historię. Czekają na świętego, nie na krasnala z reklamy Coca-Coli. Lubię go między innymi dlatego, że burzy on starą rodzicielską narrację, jakoby prezent był nagrodą za dobre zachowanie, a za złe należała się kara w postaci braku prezentu lub rózgi. Historia świętego biskupa pokazuje, że dar może nie być za to, że ktoś “był grzeczny”, ale po to, by pomóc mu takim być. Moja sympatia do świętego biskupa…

Dawno do nich nie dzwoniłem

Podczas porządków znalazłem niewielką kopertę, a w niej zdjęcia, takie do dokumentów, mojej Babci i mojego Dziadka. Tacy, jakich ich zapamiętałem: Babciuszka i Dziadziuszka, jak ich w rodzinie nazywaliśmy. Ciągle łapię się na tym, że muszę koniecznie zadzwonić i opowiedzieć o czymś Babciuszkowi. Bo to Babciuszek więcej gadała. Dziadziuszek odzywał się raczej rzadko, ale kiedy już to zrobił, to na ogół z grubej rury. Coś się dzieje, więc myślę, że muszę zadzwonić. Czasami dopada mnie myśl, że powinienem ich odwiedzić. I dopiero po chwili dociera do mnie, że przecież mieszkam w ich mieszkaniu, że trasa, którą zawsze do nich szedłem, jest teraz trasą do mojego domu. I już nie zadzwonię ani nie odwiedzę. Ostatnio w urodziny czekałem, aż zadzwoni Dziadziuszek, bo zawsze to on wykonywał telefon, złoży życzenia, a potem odda słuchawkę Babciuszkowi, a ona powie swoje “życzę Ci” i na tym urwie. Taki mieliśmy zwyczaj. Przychodzą święta, czy to…

Grzech złego języka

Pewien Żyd przyszedł do rabina, by ten wyjaśnił mu, dlaczego plotkowanie jest złe. Rabin kazał mu pójść pod dom każdej osoby, którą obmówił i zostawić na wycieraczce jedno gęsie piórko z poduszki. Mężczyzna zrobił to i wrócił zadowolony, mówiąc: “Rabbi, to było proste”. Rabin na to: “Ale to nie koniec, teraz idź i pozbieraj te piórka z powrotem”. Przyznam, że uwielbiam tę historyjkę. W judaizmie plotkowanie uznawane jest za jeden z cięższych grzechów. Nazywa się on laszon ha-ra (לשון הרע), co oznacza “zły język”. Popełnia go zarówno ten, kto plotkuje, jak i ten, kto plotek słucha. Ten, kto plotkuje, jest egoistą, bo w ten sposób próbuje uzyskać coś dla siebie, np. status wtajemniczonego, dobrze poinformowanego, oceniającego z pozycji wyższości kosztem dobrego imienia innej osoby. Z kolei ten, kto słucha, osiąga satysfakcję z bycia włączonym w grupę, darzonym zaufaniem, również kosztem oplotkowywanego. Prawo żydowskie definiuje plotkę jako informację negatywną o kimś,…

Ale śmieszne: baba go bije!

Na polskim Tik Toku popularny jest ostatnio pewien trend, czyli kolejne osoby nagrywają filmiki według tego samego scenariusza. Filmiki, co ważne, mają w założeniu charakter żartobliwy. Oto siedzi mężczyzna z podbitym okiem, za nim stoi żona z wałkiem lub innym przedmiotem, który nadaje się do bicia i toczą następujący dialog: – Jakie leczo zrobiłam? – Dobre. – Jakie leczo zrobiłam? – Wyśmienite. – A co powiesz w pracy? – Że się przewróciłem. – Zuch chłopak. Zresztą, obejrzyjcie sami przykładowy filmik: https://www.youtube.com/watch?v=t79GSDnGN_U Jak to mówią, uśmiałem się jak norka, a śmiechom nie było końca. A teraz wyobraźmy sobie zamianę ról – to kobieta ma podbite oko, a mężczyzna pyta ją, co powie w pracy. Czy reakcja byłaby taka sama? Śmiem twierdzić, że nie. Podniósłby się krzyk, że to są żarty z przemocy w rodzinie, jej wyszydzanie, lekceważenie, relatywizowanie, a może nawet i gloryfikowanie. I byłby to krzyk ze wszech miar słuszny,…

Chihuahua dla pani, amstaff dla pana czyli o seksizmie w psiej branży

Żebym ja uznała coś za seksizm, trzeba się bardzo napracować. Mam w tej kwestii daleko przesuniętą granicę tolerancji. Trudno mnie też nim wyprowadzić z równowagi. W „komplemencie” od osób nieupoważnionych „masz fajne cycki” dostrzegam seksizm, ale mnie on nie obraża, nie denerwuje. Ot, uznam, że rozmawiam z burakiem i tyle. Tyle słowem wstępu, który jest ważny dla dalszej części tego tekstu. Tak się złożyło, że nawet mnie udało się wyprowadzić z równowagi seksistowskim zachowaniem i dostrzegłam okropną dyskryminację ze względu na płeć, a miało to miejsce w mojej pracy. Prawdę mówiąc, do głowy mi nie przyszło, że mężczyzna może się uznać za lepszego petsittera od kobiety. Jestem dobra w swojej pracy, dlatego wielu klientów mam z polecenia. Część klientów podaje bezpośredni kontakt do mnie swoim znajomym, a część taguje mnie w komentarzach do postów na facebooku. Tak też było tym razem. Dziewczyna wrzuciła w lokalnej grupie ogłoszenie, że potrzebuje kogoś…

Navigate