Z dziwką bardziej się opłaca

My, faceci, to mamy przerąbane. Gdy facet chce seksu, to (z reguły) musi poznać kobietę. Dla wielu, nie oszukujmy się, jest to bariera nie do przejścia. Załóżmy jednak, że delikwent już jakąś zna albo poznać umie. Kiedy już zna, musi sprawić, by ta zechciała łaskawie nim się zainteresować. Ludzkość od lat stosuje rozmaite rytuały tańca godowego, jedne mniej skuteczne, drugie bardziej, jedne działają na daną samicę, inne na inną, a jeszcze inne – na żadną. Na ogół rytuał ten obejmuje randkę. Rzadko jedną.

Z biznesowego punktu widzenia jest to zupełnie bez sensu. Idziemy na randkę. Weźmy wariant ekonomiczny. Dojeżdżamy komunikacją miejską, każde na swój koszt, kupujemy damie tani wiecheć, wydajemy na 2 bilety do kina (niestety, nie zawsze da się załapać na promocję), 1 zestaw barowy (popcorn + cola), następnie odwozimy damę do domu, czyli płacimy za 2 bilety w jedną stronę oraz 1 w drugą. No, chyba że podrywamy damę mieszkającą na własnym osiedlu, ale nie każdy ma takie szczęście. Liczę według cen warszawskich:

Wydatek Kwota
Dojazd na randkę komunikacją miejską 4,40
Tani wiecheć 10,00
2 bilety do kina 52,00
Zestaw popcorn + cola 15,00
Odwiezienie damy i powrót 13,20
Wydatek 94,60

Blisko stówka wydana. No, ale przecież szanująca się dama nie zgodzi się na seks podczas pierwszej randki. Na drugą randkę wypada zabrać damę w jakieś inne miejsce. Załóżmy, że będzie to sieciowa pizzeria w kapeluszu. No, i tym razem wypada chyba zainwestować w taksówkę, modląc się, by dama mieszkała na obszarze tzw. Strefy 1 i to nie jakoś przesadnie daleko. Wypada też kupić różę. Wiadomo – czerwoną, najlepiej taką długaśną. Liczymy, że tym razem się uda, więc inwestujemy też w paczkę prezerwatyw. Założenie optymistyczne: dama mieszka sama. No, bo tak na drugiej randce wyskoczyć z propozycją “pojedźmy do mnie”? Nie wypada. Dama mogłaby się usztywnić. A to przecież facet ma być sztywny. Tu i ówdzie. Liczymy więc:

Wydatek Kwota
Dojazd komunikacją miejską 4,40
Róża bez przybrania 12,00
Duża pizza 30,00
Napój – wielka dolewka 13,00
Taksówka 35,00
Paczka prezerwatyw (3 sztuki) 12,00
Razem 106,40

Mężczyzna dołożył wszelkich starań. Obdarował romantycznie różą na powitaniu. Zapewnił romantyczny posiłek w renomowanej sieciowej pizzerii w kapeluszu. Fakt, że w wersji ekonomicznej, ale nie czepiajmy się. W końcu – był też napój gazowany bez ograniczeń. Odwiózł damę taksówką, czyli komfortowo pod sam dom. Zainwestował w prezerwatywy. Konkretnie w 3, licząc, że coś zostanie z opakowania na następny raz. Stoją pod tą klatką, żegnają się czule, ale… propozycja “a może wejdziesz do mnie na herbatę z konfiturą z wiśni” nie pada. Chłop dolicza 4,40 na powrót (czyli mamy kwotę 110,80) i starając się pozbyć erekcji jak niepyszny wraca do domu.

Niejeden poddałby się na tym etapie, ale mężczyzna z naszego przykładu jest wytrwały, jako że dama wzbudza w nim chuć urodą swą przeogromną, a jeszcze bardziej – jakże bogatym życiem wewnętrznym, o którym trajkotała mu przez obie randki, zagłuszając film (niewielka strata, kto by oglądał komedię romantyczną) oraz psując przyjemność z jedzenia pizzy.

Mężczyzna jest jednak również rozsądny, więc, świadom, że i za trzecim razem może się nie udać, nie szarżuje. Znów inwestuje w różę, tym razem zabiera damę do jakże romantycznej sieciowej restauracji serwującej imitujące kurczaka danie w panierce. Prezerwatyw nie kupuje, bo zostały mu z ostatniej randki. Ponownie inwestuje w taksówkę, ale tym razem roztropnie – najpierw proponuje udanie się do własnej przytulnej nory, którą uprzednio uprzątnął. Aby mieć pewność, że dama nie rozmyśli się już w mieszkaniu, nasz przykładowy mężczyzna inwestuje dodatkowo w butelkę wina. Nie za drogiego, ale pamiętając, że damy nie piją Chateaux de Jabol ani Alpażur de la Patik. No, to policzmy:

Wydatek Kwota
Dojazd na randkę 4,40
Róża bez przybrania 12,00
2 zestawy (kurczak + frytki + napój) 35,00
Taksówka 35,00
Wino 15,00
Razem 101,40

Łatwo policzyć, sumując kwoty z tabel, że nasz delikwent wydał już 306,60 złotych. Wiadomo, nie spotykali się dzień po dniu, no, załóżmy, że podchody trwały kilka dni (bądźmy optymistami). Życzmy mu też jak najlepiej, więc przyjmijmy, iż osiągnął zamierzony cel. Męczył się, męczył, wydał trzy stówki. A mógł wydać 150 złotych za godzinę z pewnością, że “zaliczy”. W dodatku, gdyby nawet za te 300 złotych mu się udało, to bez pewności, że będzie tak, jak lubi. No, ekonomicznie rzecz oceniając, inwestycja była bez sensu. Ponad 300 złotych bez gwarancji realizacji celu vs. 150 złotych z gwarancją jego realizacji.

Problem tkwi w odpowiedzi na pytanie o cel starań. Jeśli po prostu szukasz seksu, to te wyliczenia mogą mieć sens. No, bo, wiesz, możesz sobie powtarzać, że jesteś zbyt piękny i młody na to, by płacić, ale brutalna prawda jest taka, że tak naprawdę i tak płacisz. Tyle że nie na zasadzie “kasa do rączki”, no i bez gwarancji, że dostaniesz to, za co płacisz. I może w formie, która mniej narusza Twoje ego.

Pytanie tylko, czy rzeczywiście właśnie tego szukasz? Mam nadzieję, że nie.

Navigate