Witaj, świecie!

Prowadziliśmy swoje blogi, Magda jako “Dziewczyna z obrazka”, Kuba jako “Spesalvi”. W pewnym momencie skupiliśmy się na wspólnym blogu, którym byli “Mądrzy Rodzice”. Aż przyszedł czas, gdy swoim zwyczajem usiedliśmy wieczorem i zaczęliśmy rozmawiać, a w tej rozmowie doszliśmy do wniosku, że nie lubimy prowadzić tego bloga, że nie mamy do tego motywacji.

Dlaczego? Jego nazwa nas ograniczała. Nasi czytelnicy przyzwyczaili się traktować Mądrych Rodziców jako stronę o rodzicielstwie, nawet niekoniecznie jako blog rodzicielski. Gdy pojawiały się inne tematy, reagowali niechętnie. Trudno im się dziwić – ludzie przecież na ogół nie lubią zmian. To była ogromna społeczność, i to bardziej portalowa niż blogowa, trudno było o głębsze więzi, jakie rodzą się wokół blogów.

Rozmawialiśmy o tym, że coś musimy zmienić, bo nie ma sensu brnąć w coś, co nie sprawia nam frajdy.

Tak zrodził się pomysł, by stworzyć nowy blog. Oczywiście to nie była prosta decyzja: Oznacza przecież rezygnację z czegoś, co budowaliśmy przez wiele lat, co ma już swoją renomę i zaczynanie wszystkiego od zera. Spore ryzyko. Od początku bowiem jasne było dla nas, że nie chodzi o zwykłą zmianę nazwy, ale naprawdę o to, żeby od podstaw zbudować naszą wspólną przestrzeń w sieci, którą będziemy lubili i którą – mamy nadzieję – polubią czytelnicy.

W tej przestrzeni chcemy móc pisać o wszystkim, o czym tylko zechcemy. Nie tylko o dzieciach, czy związkach. Jeśli Magda zapragnie napisać o psach, a ja, dajmy na to, o syntezatorach, wierze, polityce, czy fotografii – tu ma być miejsce na to. Może brzmi chaotycznie, ale właśnie dlatego nazwaliśmy swój blog Strefą Chaosu.

Jednocześnie zależy nam na tym, by zgromadzić tu społeczność, którą my będziemy lubili, która będzie lubiła nas i w której ludzie będą lubili się wzajemnie. To nie znaczy, że ma być słodko niczym budyń z soczkiem w barze mlecznym. Możemy się spierać, ale z wzajemną sympatią i szacunkiem. Nie chodzi przecież – jak pisał kiedyś ks. Józef Tischner – żeby się nie różnić, ale o to, by różnić się pięknie. Wierzymy, że to jest możliwe.

Dlatego – tu łyżka dziegciu na koniec – jeśli ktoś będzie to naruszał, to my będziemy z nim bez żalu się rozstawali. Nie ma tu miejsca na agresję, pogardę, na hejt. Nie ma też, podobnie jak na naszych wcześniejszych blogach, oczywiście miejsca na relatywizowanie czy jakiekolwiek pochwalanie przemocy, zwłaszcza wobec dzieci – w żadnej formie.

Można powiedzieć, że podjęliśmy rodzinną decyzję o budowie nowego domu, domu z marzeń. Tyle że nie bierzemy na to kredytu, nie musimy użerać się z ekipą budowlaną i kupować materiałów. Budujemy sami od fundamentów nasz nowy internetowy dom. I do tego domu Was zapraszamy.

Autor

,
Navigate