Wędlina z mielonej łopatki wieprzowej (szynkowar)

wpis zawiera linki afiliacyjneRobienie domowych wędlin wciąga, zwłaszcza gdy rodzina daje znać, że wychodzą smaczne, robiąc to w najlepszy możliwy sposób, czyli zjadając ze smakiem w tempie błyskawicznym. Jako jedną z kolejnych moich wędliniarskich prób postanowiłem więc zrobić wędlinę z mielonego mięsa, w dodatku nadziewaną papryką, korzystając przy tym z przepisu, który znalazłem w sieci.

I tu muszę się przyznać: to była totalna porażka. Wędlina wyszła tak bez wyrazu, że nikt nie chciał jej jeść, choć wszystko zrobiłem zgodnie z przepisem. Nie lubię wyrzucać jedzenia, więc zmusiłem się i zjadłem swój wytwór, ale żeby móc go jeść, doprawiałem go ketchupem, bo, jak wiadomo, ten zabija smak wszystkiego.

Byłem bliski wędliniarskiej kapitulacji. Chciałem zrezygnować z robienia wędlin, potem ograniczyłem tę rezygnację jedynie do wędlin z mielonego mięsa. Na szczęście moja Piękniejsza i Mądrzejsza Połowa postanowiła zadbać o moją motywację. Wytłumaczyła mi, że problem tkwił w przepisie. Skoro do tej pory wszystkie wędliny robiłem według własnych pomysłów i wychodziły smaczne, a teraz zrobiłem z przepisu i nie wyszło, to znaczy, że mam po prostu na przyszłość nie korzystać z przepisów. I to była słuszna koncepcja.

Postanowiłem więc chwycić byka za rogi, a konkretnie to jednak świnię, bo mięso było wieprzowe i podjąć kolejną próbę, tyle że tym razem bez nadziewania papryką. Podzielę się zatem z Wami tym, co wyszło.

Wędlina z mielonej łopatki

Kupiłem 1 kg mięsa mielonego z łopatki wieprzowej. Nie mieliłem sam, bo nie mamy maszynki do mięsa. Mięso wrzuciłem do miski i doprawiłem. Użyłem soli peklowej, mielonego czarnego pieprzu, mielonej wędzonej papryki, papryki słodkiej, majeranku, czosnku suszonego i suszonej cebuli.

Ja wiem, że w porządnym przepisie powinno się podać dokładne ilości przypraw, ale ja tego nie zrobię, bo doprawiam zawsze “na oko”, czy raczej “do smaku”. Lubię mocno doprawione mięso do wędlin, więc sypałem, mieszałem łapami, sprawdzałem i dosypywałem, póki nie uznałem, że smak mi odpowiada. Sól peklową zamiast zwykłej wykorzystałem, bo, pomijając jej wartości konserwujące, na których mi akurat nie zależało, sprawia ona, że mięso nabiera ładnego różowego koloru.

Doprawione mięso przykryłem w misce folią spożywczą i wstawiłem na do lodówki na ok. 12 godzin. Dopiero po ich upływie wyciągnąłem całe osprzętowanie, czyli zestaw szynkowaru 1,5l od Browin. (Ten zestaw zawsze polecam, bo ma optymalną wielkość i zawiera wszystko, co potrzebne, by zacząć robić domowe wędliny.) Wstawiłem garnek z wodą na gaz, umieściłem termometr w pokrywce i czekałem, aż woda osiągnie temperautę 95ºC.

W oczekiwaniu, aż woda się ugotuje, wyłożyłem szynkowar woreczkiem i przełożyłem mięso do środka, ugniatając je ręką, by rozłożyć je równomiernie i trochę uformować. Zamknąłem woreczek, a potem szynkowar. Gdy woda w garnku osiągnęła właściwą temperaturę, przełożyłem termometr do szynkowaru, a ten wstawiłem do garnka z wodą. Gotowałem, póki temperatura mięsa nie osiągnęła 76ºC. Wtedy odlałem wodę i odstawiłem szybkowar do ostygnięcia. Gdy się wystudził, wstawiłem na 12 godzin do lodówki.

Po ich upływie wystarczyło otworzyć, wyjąć wędlinę i voilá – gotowe! Wędlinę z mięsa mielonego trzeba kroić w grubsze plastry, żeby się nie rozwalała. Tym razem wyszła doskonała i zniknęła w mgnieniu oka.

Autor

Navigate