złorzeczenie

1 Posts Back Home

Dzień złorzeczenia

Pamiętam ten dzień. Zadzwoniła moja mama, żeby mi powiedzieć, że biegnie do babci. Do mamy chwilę wcześniej dzwonił dziadek i kazał jej się spieszyć. Mama zdążyła mi powiedzieć, że musi zdążyć, bo obiecała babci, że będzie w tej chwili przy niej. Paręnaście minut później mama zadzwoniła, żeby mi powiedzieć, że nie zdążyła. Tak biegła, ale nie zdążyła. A przecież obiecała, że będzie trzymać swoją mamę, moją babcię, za rękę, gdy przyjdzie ten czas. Mówiła, że to jej wina, że mogła jechać wcześniej. To oczywiście nie miało akurat sensu. Ale ta rozpacz, że nie zdążyła… Najszybciej, jak umiałem, szykowałem się do wyjścia. Nic mi nie szło. Tu łzy, tu nogawka się plącze, tu coś z rąk leci. Wiedziałem, że muszę się spieszyć. Autobus jeździ rzadko, jeśli nie zdążę, to na następny będę czekał bardzo długo. A przecież muszę pojechać tam jak najszybciej. Tam czeka mój dziadek, czeka moja mama. Tam już…

Navigate