wiara

4 Posts Back Home

Nie wykluczaj na Święta

Mikołajki to jest ten moment, gdy co roku powraca wojna biskupa z krasnalem. A im bliżej Bożego Narodzenia, tym częściej pojawia się w przestrzeni publicznej głos moich braci i sióstr w wierze, którzy odmawiają niewierzącym prawa do świętowania. Głupie to i szkodliwe. Święty Mikołaj, ten “prawdziwy”, czyli biskup, to bardzo fajna postać. Celowo jednak użyłem cudzysłowu, bo bardzo trudno oddzielić, co w jego biografii jest prawdą historyczną, a co – legendą. Tak czy siak: lubię tego świętego i nasi chłopcy znają jego historię. Czekają na świętego, nie na krasnala z reklamy Coca-Coli. Lubię go między innymi dlatego, że burzy on starą rodzicielską narrację, jakoby prezent był nagrodą za dobre zachowanie, a za złe należała się kara w postaci braku prezentu lub rózgi. Historia świętego biskupa pokazuje, że dar może nie być za to, że ktoś “był grzeczny”, ale po to, by pomóc mu takim być. Moja sympatia do świętego biskupa…

W końcu zostaną puste kościoły…

Wielu księży wypowiada się ostatnio na temat protestów w ramach Strajku Kobiet, budując narrację, że oto tu my, chrześcijanie, a tam – pogaństwo. To wygodna narracja, ale fałszywa. Wśród tych, którzy protestują, nie wszyscy domagają się aborcji na żądanie, ale nawet wśród tych najbardziej radykalnych, większość to zapewne osoby ochrzczone. Ci młodzi ludzie, którzy na ulicach krzyczą, że Kościół, biskupi, kler – wszyscy mają wypierdalać, jako oseski zostali ochrzczeni, jako dzieci przystąpili do I Komunii Świętej, a ci starsi – jako nastolatki byli też bierzmowani. A zdecydowana większość z nich przeszła cały proces szkolnej katechezy. To co najmniej 12 lat nauki religii. Według badań IPSOS, prowadzonych od 2016 do 2018 roku, ok. 40 procent Polaków opowiadało się za pozostawieniem ustawy antyaborcyjnej bez zmian, ok. 30 procent chciało jej złagodzenia, a tylko kilkanaście procent opowiadało się za jej zaostrzeniem, czego domagali się hierarchowie i ściślej lub luźniej powiązane z Kościołem tzw.…

On jest takim Ojcem, co to wiecznie w pracy

Coraz rzadziej piszę o Panu Bogu i o sprawach wiary. Pewnie dlatego, że coraz trudniej jest mi w ogóle z Nim rozmawiać, a skoro nasza relacja jest taka nienachalna, to i o czym tu pisać? Można by rzec, że ja się Panu Bogu nie narzucam. On mi za to owszem, ale w sposób, którego nie rozumiem i nie umiem przyjąć. Zapewne wie, co robi. Pewnie, jak zawsze, ma plan i to jest dobry plan, ale ja nie umiem tego dostrzec. Dzieje się w moim życiu tyle rzeczy trudnych i dla mnie niezrozumiałych, że gubię się w tym wszystkim. Ja wiem: “Bądź wola Twoja”. Staram się to sobie powtarzać. Kiedyś to pomagało. Dziś nie za bardzo. Czasami do Niego krzyczę, czasami cicho się żalę. Odpowiada mi cisza. Tadeusz Gadacz napisał kiedyś, że: wiara to trwanie w milczeniu Boga. Niby to wiem. Niby to wszystko wiem. Ale ta wiedza nie pomaga. Nie…

Tak mi dopomóż…

Był taki moment w moim i Kuby małżeństwie, że stanęliśmy nad przepaścią. Mówiąc wprost, rozstaliśmy się, ja się wyprowadziłam. Był to dla nas moment trudny. Dużo czasu nie było potrzeba, bym zrozumiała, że najbardziej na świecie chcę odzyskać swojego męża, swoje małżeństwo, swoje życie. Jednak, gdy w związku dochodzi do rozstania łączącego się z wyprowadzką, nie jest to takie proste. Tonęłam w rozpaczy. Między błaganiem męża, aby dał mi szansę, a łykami kolejnego drinka rozmyślałam o sposobach na samobójstwo. Choć nie mieszkałam sama, bo kątem u znajomego, czułam się okropnie samotna. W tej samotności sięgnęłam do przysięgi małżeńskiej i nagle mnie olśniło. Nie chciałam rzucać mężowi „przysięgałeś, że póki śmierć nas nie rozłączy”. Nie bądźmy hipokrytami, ja przysięgałam wierność i uczciwość małżeńską. Zwróciłam uwagę na zupełnie inne słowa, które gdzieś mi umknęły. Dotarło ostatnio do mnie, że zapominamy o słowach prośby, które padają w przysiędze małżeńskiej, a mianowicie: “tak mi…

Navigate