wiara

7 Posts Back Home

Nie wykluczaj na Święta

Mikołajki to jest ten moment, gdy co roku powraca wojna biskupa z krasnalem. A im bliżej Bożego Narodzenia, tym częściej pojawia się w przestrzeni publicznej głos moich braci i sióstr w wierze, którzy odmawiają niewierzącym prawa do świętowania. Głupie to i szkodliwe. Święty Mikołaj, ten “prawdziwy”, czyli biskup, to bardzo fajna postać. Celowo jednak użyłem cudzysłowu, bo bardzo trudno oddzielić, co w jego biografii jest prawdą historyczną, a co – legendą. Tak czy siak: lubię tego świętego i nasi chłopcy znają jego historię. Czekają na świętego, nie na krasnala z reklamy Coca-Coli. Lubię go między innymi dlatego, że burzy on starą rodzicielską narrację, jakoby prezent był nagrodą za dobre zachowanie, a za złe należała się kara w postaci braku prezentu lub rózgi. Historia świętego biskupa pokazuje, że dar może nie być za to, że ktoś “był grzeczny”, ale po to, by pomóc mu takim być. Moja sympatia do świętego biskupa…

W końcu zostaną puste kościoły…

Wielu księży wypowiada się ostatnio na temat protestów w ramach Strajku Kobiet, budując narrację, że oto tu my, chrześcijanie, a tam – pogaństwo. To wygodna narracja, ale fałszywa. Wśród tych, którzy protestują, nie wszyscy domagają się aborcji na żądanie, ale nawet wśród tych najbardziej radykalnych, większość to zapewne osoby ochrzczone. Ci młodzi ludzie, którzy na ulicach krzyczą, że Kościół, biskupi, kler – wszyscy mają wypierdalać, jako oseski zostali ochrzczeni, jako dzieci przystąpili do I Komunii Świętej, a ci starsi – jako nastolatki byli też bierzmowani. A zdecydowana większość z nich przeszła cały proces szkolnej katechezy. To co najmniej 12 lat nauki religii. Według badań IPSOS, prowadzonych od 2016 do 2018 roku, ok. 40 procent Polaków opowiadało się za pozostawieniem ustawy antyaborcyjnej bez zmian, ok. 30 procent chciało jej złagodzenia, a tylko kilkanaście procent opowiadało się za jej zaostrzeniem, czego domagali się hierarchowie i ściślej lub luźniej powiązane z Kościołem tzw.…

On jest takim Ojcem, co to wiecznie w pracy

Coraz rzadziej piszę o Panu Bogu i o sprawach wiary. Pewnie dlatego, że coraz trudniej jest mi w ogóle z Nim rozmawiać, a skoro nasza relacja jest taka nienachalna, to i o czym tu pisać? Można by rzec, że ja się Panu Bogu nie narzucam. On mi za to owszem, ale w sposób, którego nie rozumiem i nie umiem przyjąć. Zapewne wie, co robi. Pewnie, jak zawsze, ma plan i to jest dobry plan, ale ja nie umiem tego dostrzec. Dzieje się w moim życiu tyle rzeczy trudnych i dla mnie niezrozumiałych, że gubię się w tym wszystkim. Ja wiem: “Bądź wola Twoja”. Staram się to sobie powtarzać. Kiedyś to pomagało. Dziś nie za bardzo. Czasami do Niego krzyczę, czasami cicho się żalę. Odpowiada mi cisza. Tadeusz Gadacz napisał kiedyś, że: wiara to trwanie w milczeniu Boga. Niby to wiem. Niby to wszystko wiem. Ale ta wiedza nie pomaga. Nie…

Drogi Pana B.

Codziennie rano zaglądam sobie w czytanie na dany dzień. I niemal zawsze znajduję choćby jedno zdanie, które wgniata mnie w fotel i inspiruje. Bardzo często tą częścią liturgii Słowa, która najmocniej zwraca moją uwagę, są psalmy. Tak jest i dzisiaj: (Ps 25,4-5.8-10.14) Podnieście głowy, bo Zbawca nadchodzi Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję. Dobry jest Pan i prawy, dlatego wskazuje drogę grzesznikom. Pomaga pokornym czynić dobrze, pokornych uczy dróg swoich. Wszystkie ścieżki Pana są pewne i pełne łaski dla strzegących Jego praw i przymierza. Bóg powierza swe zamiary tym, którzy się Go boją, i objawia im swoje przymierze. Większość z nas nie czyta Pisma Świętego. Coś tam pamiętamy z lekcji religii. Co nieco z lekcji języka polskiego. Potem na ogół do tego tekstu nie wracamy. Znamy go tyle, ile usłyszymy w…

Znaki

Dopiero co pisałem o cudach, o tym, że są znakami, którymi Pan B. daje znać, że mu na nas (na mnie) zależy i ułatwia nam (mi) wierzenie w Niego, a tu łubudu i takie oto dziś mamy czytanie z Księgi Izajasza, które skłania do tego, by jeszcze o tych cudach i znakach pomyśleć: (Iz 7,10-14) Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel. Oczywiście, można rozważania tu pokierować w stronę znaku zapowiadającego przyjście Mesjasza. Czas przedświąteczny, Adwent – aż prosi się o to, by na…

Skąd wiesz?

W czasach licealnych mój nauczyciel filozofii polecił mi przygotowanie referatu poświęconego koncepcjom Johna Locke’a. Wtedy pierwszy raz sięgnąłem po jego teksty i zafascynowały mnie one tak mocno, że aż mój nauczyciel, zagorzały hipis i anarchista, twierdził potem pół żartem, ale chyba jednak i z pewnym żalem, iż na swej hipisowskiej piersi wyhodował empirystyczną żmiję. Zafascynowany teoriami empiryzmu powtarzałem, iż źródłem wszelkiego poznania jest empiria, czyli doświadczenie płynące z ludzkich zmysłów: wzroku, węchu, słuchu, smaku czy dotyku. W swej młodzieńczej zapalczywości i buntowniczości łatwo odrzuciłem inne źródło poznania, o którym Locke pisał, czyli autorytet, kierując się od empiryzmu w stronę sensualizmu. Nie byłem na szczęście aż tak radykalny w swych sądach jak niejaki George Berkeley, który twierdził, iż przedmiot istnieje tylko wtedy, gdy odbieram go zmysłami. Bliższa mi była raczej neopozytywistyczna koncepcja trzech W, czyli wyraźnego rozgraniczania w rozważaniach i wypowiedziach zwrotów: wiem, czyli to, czego źródłem jest doświadczenie empiryczne, np. jabłko…

Cuda nad cudami

Myślałem o tym tekście już od pewnego czasu. Myśli krążyły mi w głowie, kłębiły się, ale były tak chaotyczne, że nie mogłem nic napisać. I znów z pomocą przyszła mi liturgia Słowa na dziś i zawarty w niej Psalm ((Ps 72,1-2.12-13.18-19)) Błogosławiony niech będzie Pan, Bóg Izraela, który sam czyni cuda. Na wieki niech będzie błogosławione Jego imię, a Jego chwała niech wypełni ziemię. Cuda małe i duże O cudach czynionych przez Pana B. lub za Jego sprawą mówi się dużo, choć ostatnimi czasy raczej głównie sceptycznie.Co jakiś czas słyszymy historie o tym, że komuś uroiło się, że zaciek na szybie to wizerunek Jezusa albo Maryi albo figurka w kościele roni łzy. Traktujemy to, często zresztą całkowicie słusznie, jako raczej jako przejaw ludzkich zabobonów niż działania Pana B. Większość ludzi definiuje cud jako coś, co narusza ustalony porządek przyrody, np. niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia uzdrowienie. Problem w tym, że…

Navigate