upadek

4 Posts Back Home

Lekcja z grzechu

Są grzechy, które wracają do mnie notorycznie, czy też – by być uczciwym wobec siebie – do których ja wracam. Paradoksalnie, to one najwięcej uczą mnie o Panu Bogu i o mnie samym. Nie, nie napiszę tu, o jakie grzechy chodzi, wszak jesteśmy na blogu, a nie – w konfesjonale. Nie o tani ekshibicjonizm chodzi. Jeśli liczyłeś czy liczyłaś więc na publiczną spowiedź i jakieś ujawnione tu brudy, to spokojnie możesz przestać czytać. Te grzechy wracają do mnie mimo walki, którą z nimi toczę, raz bardziej skutecznej, raz zupełnie skuteczności pozbawionej. Wracają tak często i tak mocno, że od jednego ze spowiedników usłyszałem, iż są one de facto formą uzależnienia, która wyklucza dobrowolność. Przyjęcie tej tezy oznaczałoby, iż nie mieszczą się one w kategorii grzechu ciężkiego. Ten zaś musi wszak nie tylko dotyczyć materii ciężkiej, ale też być popełniony świadomie i w sposób wolny. Ja jednak, mimo sugestii owego spowiednika, nie tylko nadal uporczywie z tymi grzechami walczę, ale…

Eutanazja Boga, czyli piękno upadku

Kluczowym momentem wszystkiego jest upadek. Kto nie upada, ten tak naprawdę nie żyje. Ten niczego nie wie, niczego nie rozumie. Upadek jest kluczowym momentem wszystkiego. Kiedy uczymy się siadać, upadamy. Kiedy uczymy się stać, upadamy. Kiedy uczymy się chodzić, upadamy. Kiedy uczymy się żyć, upadamy. Święty Piotr mógł zostać pierwszym papieżem dopiero wtedy, gdy upadł najniżej, jak mógł upaść – gdy wbrew swoim obietnicom, a zgodnie z zapowiedziami, trzykrotnie tchórzliwie zaparł się swojego Mistrza. Musiał upaść. Musiał ten upadek przetrawić, przeżyć. Upadek uczy bowiem pokory. Uczy empatii. Święty Piotr musiał upaść, żeby już jako papież rozumiał, że inni też upadają. Syty głodnego nie zrozumie. Ten, kto sądzi, że nie upadł, nie rozumie tych, którzy upadli, choć – co paradoksalne – on właśnie upadł niżej od nich. Upadków się wstydzimy. Wyrzucamy je z życia, z pamięci, odsuwamy jak najdalej od siebie. Chcemy ich unikać, czasem za wszelką cenę. Czasem za cenę tego, by w ogóle nie…

Sztuka upadania, sztuka powstawania

Pan Bóg nie stworzył nas do upadania, ale do powstawania. Niestety, nie da się powstawać bez wcześniejszego upadania. A może – na szczęście? Wszak trudno zrozumieć sytość, gdy nie pozna się głodu. wolność – gdy się nie musiało wyzwalać. Upadam, kiedy odwracam wzrok od celu i drogi. A przecież tyle ciekawych widoków dookoła, które potrafią zaangażować uwagę, sprawiając, że trudno skupić się na tym, co naprawdę ważne. Wtedy nie widzę przeszkód i potykam się. A na drodze przeszkód nie brakuje i o upadek nietrudno. Kiedy indziej tak skupiam się na sobie idącym, że nie zwracam uwagę na to, dokąd i którędy idę, ani nawet – na to, co mijam po drodze. Sytuacja i efekty – podobne. I łatwe do przewidzenia. Wtedy najprościej przeoczyć wystający ze ścieżki korzeń lub inną przeszkodę. Upadam, gdy idę po ciemku. To wyjątkowo trudna droga. Idę, wysilam wzrok, ale nic nie widzę, choć przecież się staram. Brakuje mi światła,…

Upadki

Tak by się chciało… Tak by się chciało bezgrzesznie. Tak by się chciało iść prostą drogą. Tak by się chciało nie upadać, nie obijać przy upadku, nie musieć się podnosić. Tak by się chciało nie sprawiać zawodu – Jemu i sobie samemu. Tak by się chciało … Bo przecież człowiek modli się rano i wieczorem, w niedzielę do kościoła idzie, spowiada się, do komunii świętej przystępuje, codziennie Pismo Święte czyta i rozważa. Bo przecież tak się człowiek stara, tak walczy o każdy krok na drodze. Bo przecież tyle razy przed pokusą się krył za murem różańca. Bo przecież… A w końcu przychodzi ten moment, że się potykam. Upadam. Potłukę boleśnie przy upadku. I patrzę w górę z żalem. Jakby to była Jego wina. I niby wiem, że nie jest. A patrzę z żalem. A potem trzeba wstać. A nie jest łatwo. Po upadku wszystko boli, a najbardziej duma. Ale wstać trzeba.…

Navigate