Ukraina

2 Posts Back Home

Rączki do góry

Obóz dla uchodźców w ogarniętej wojną domową Syrii. Fotoreporter unosi aparat z teleobiektywem i wycelowuje w kierunku dziecka, by zrobić mu zdjęcie. Dziecko myśli, że to broń i czym prędzej unosi rączki w uniwersalnym ogólnoświatowym geście poddania się. Patrzę na to zdjęcie i mieszają się we mnie dwa uczucia: ogromnego smutku i jeszcze większego wkurwienia. Nie, to nie jest złość czy gniew. To jest ogromne wkurwienie. Co musiały widzieć wcześniej, w tym krótkim życiu, te smutne dziecięce oczka? Jakie widoki musiały znieść, by napełniły się bezbronną rozpaczą? Czego musiało doświadczyć to dziecko, by jego pierwszym odruchem było podniesienie małych rączek? Czym świat dorosłych zbrukał to dzieciństwo? Rządzący tego świata będą radzić, konsultować, oficjalnie potępiać. A nieoficjalnie: kombinować, co można ugrać dla siebie, co i za co przehandlować. Będą kupczyć tymi uniesionymi rączkami. Przecież za kilka dni wszyscy zapomną o zdjęciu i o tym dziecku. Lepiej pohandlować. Dzieci rodzą się i…

Życie sobie, internety sobie – czyli blogosfera a rzeczywistość

Jeden serwis nie linkuje, gdy cytuje. A może nie cytuje, gdy linkuje. Wszystko jedno. Administrator strony zbyt bezceremonialnie odpowiedział użytkownikowi. Albo nie dość stanowczo. Jeden czort. Producent kosmetyków naciągnął blogerkę. Albo blogerka naciągnęła producenta kosmetyków. Co za różnica? Bloger zrobił ranking najpopularniejszych karaluchów w mieszkaniach innych blogerów. Albo karaluch zrobił ranking najpopularniejszych blogerów w mieszkaniach innych karaluchów. Kogo to obchodzi? Jestem namiętnym czytelnikiem blogów. Cóż, jeśli się samemu pisze blog (tak, właśnie ta forma jest poprawna: kogo? co? blog, czyli biernik, a nie kogo? czego? bloga, czyli dopełniacz), to grzechem byłoby, gdybym nie zaglądał regularnie do innych blogerów. Zaglądam, czytam, często naprawdę z przyjemnością. Ale też z pewnym poczuciem absurdu. Oto bowiem stanęliśmy w obliczu globalnego konfliktu, który może przerodzić się w wojnę, i to niedaleko naszych granic. Przyznaję: niemal kompulsywnie sprawdzam serwisy informacyjne, śledząc to, co się dzieje na Ukrainie. Mam bowiem świadomość, że niezależnie od tego, w którą…

Navigate