tęsknota

3 Posts Back Home

Czas wielkiej tęsknoty

Adwent to czas czekania. Oczywiście – nie na narodziny Pana Jezusa. On już się narodził i drugi raz tego robić nie będzie. To czas czekania na paruzję, czyli na Jego powtórne przyjście. To, które oznaczać będzie Sąd Ostateczny, koniec tego świata, który znamy i początek nowego, lepszego. Adwent to też czas tęsknoty. Nie przeżywam Adwentu w tradycyjny sposób. Nie jestem fanem mszy roratnych. I wcale nie dlatego, że są tak wcześnie rano, bo budzę się na co dzień o takiej porze, że bez trudu mógłbym na nie chodzić. Ja po prostu nie jestem fanem wersji specjalnych. Dla mnie msza to msza – ważne jest niej to, że spotykamy się wtedy z Panem Jezusem, który za sprawą przeistoczenia jest wśród nas, którzy się gromadzimy wokół ołtarza. Wszelkie wersje specjalne budzą we mnie odruch dystansowania się, nieufność. W czym ta msza miałaby bowiem być lepsza od innych? Od samego początku Adwentu chodzę…

Jeśli jest napisane w górze…

Kiedy jakiś czas temu sam sobie mówiłem, że trzeba więcej pisać na blogu, nie sądziłem, że efekt wyjdzie taki, jaki wyszedł. A wyszło, mam wrażenie, mocno pesymistycznie i depresyjnie. Czy tego żałuję? Ani trochę. Skoro tak wyszło, to znaczy, że tak miało być. Zarzuciłem zupełnie cykl piwny, czyli Piwne Wyprawy. Piwo piję, smaki nowe poznaję, ale uznałem, że wystarczy mi wrzucanie zdjęć na Instagrama. Zarzuciłem cykl o Open Source, bo uznałem, że jednak na moim jabłuszku pracuje się lepiej niż Linuxie. Przestałem pisać o polityce i do tego na pewno nie zamierzam wracać, bo mnie to nudzi okrutnie. Coraz mniej pociąga mnie w ogóle komentowanie rzeczywistości. To nie znaczy, że na pewno nie będę tego robił, aczkolwiek zapewne – znacznie rzadziej. Odpuściłem ocenianie reklam i pisanie o nich, bo i to przestało mnie bawić. Znacznie mniej powstaje tekstów poradnikowych. Ale powstaną nowe. Kiedy? Nie wiem. Niedługo. Przyjemność – tak, oczywiście wiem doskonale,…

Pochwała tęsknoty

Tęsknota to, mam wrażenie, uczucie mocno niedoceniane. “Nie lubię tęsknić” – słyszę często od ludzi. W ich głowach, jak sądzę, funkcjonuje prosty układ: “miłość – tak, tęsknota – nie”.  Spora część ludzi odbiera bowiem tęsknotę jako uczucie negatywne, a wręcz – niepożądane. Sformułowanie “usycham z tęsknoty” – zawiera w sobie ukryty przekaz: “dzieje mi się coś złego”. Tęsknota kojarzy się z brakiem, ale brakiem, który jest stratą, a – co za tym idzie – ze smutkiem, bólem. Tęsknimy wszak za kimś, kto umarł, kto od nas odszedł, za miejscami, w których byliśmy, ale nie jesteśmy, choć byśmy chcieli, za smakami, które kiedyś czuliśmy, za zapachem, za dotykiem, za uczuciami. Brak, strata, smutek, ból – tym jest dla nas tęsknota. Mam wrażenie, że zapominamy o elemencie istotnym. Stracić można coś, co się miało. Skoro tęsknimy, mamy za czym tęsknić. Przeżyliśmy coś, co jest warte tęsknoty. A to przecież coś znaczy. Tęsknię za moim…

Navigate