spowiedź

8 Posts Back Home

Po co się spowiadam? – odcinek 8. vloga

Wiele osób pyta, po co mają się spowiadać, dlaczego mieliby mówić o swoich grzechach obcemu człowiekowi, który przecież święty sam nie jest. Dla wielu ludzi to jest wyjątkowo trudny sakrament, niezależnie nawet od tego, że czasem nosimy w sobie wspomnienie nieudanych spowiedzi i spotkań z nieudolnymi spowiednikami. Nie wiem, po co Ty masz się spowiadać, ale mogę opowiedzieć, po co sam to robię – dlaczego i co mi to daje. A daje mi to wiele. Nie wyobrażam sobie, jeśli mam być szczery, funkcjonowania bez spowiedzi. Zdecydowanie wolę określenie sakrament pojednania niż sakrament pokuty, bo, choć pokuta jest ważna, to właśnie pojednanie jest moim zdaniem sednem tego, co dzieje się w konfesjonale. https://www.youtube.com/watch?v=EEaIT4RPjSI

Spotkanie z Panem Jezusem na 5 sposobów

Zarówno mój organizm jak i moja psychika domagały się od dłuższego czasu chwili wytchnienia. Gościnni ojcowie bernardyni zgodzili się przyjąć mnie na kilka dni w swoim seminarium duchownym w Kalwarii Zebrzydowskiej, bym mógł pobyć z nimi, czy może obok nich i trochę odpocząć. Ale ten tekst nie ma być okazją do chwalenia się wypoczynkiem. Jechałem tu bardzo stęskniony za Panem Jezusem. Długo nie byłem u spowiedzi, a przez to – również u Komunii Świętej. Mówiąc szczerze, zaniedbałem się duchowo. Tak, wiem, tu blog religijny, a tu zaniedbanie duchowe – źle to brzmi. Do końca też obawiałem się, że z tego wyjazdu nic nie wyjdzie, że coś wypadnie w ostatniej chwili i będzie trzeba odwołać. Na szczęście udało się: w poniedziałkowy poranek wsiadłem w pociąg, pojechałem do Krakowa, w Krakowie od razu złapałem busik i dojechałem do Kalwarii. Spotkanie pierwsze Najpierw spotkałem więc Pana Jezusa w ludziach. W ich gościnności. W…

Barabasz, syn ojca – czyli idź do spowiedzi

Współcześni Panu Jezusowi Żydzi raz w roku udawali się do Jerozolimy, by tam obchodzić święto Pesach. Mniej więcej w tym samym momencie roku chrześcijanie masowo udają się do kościołów, żeby się wyspowiadać. Udałem się i ja. No, dobra, przyznaję: ja robię to częściej. Grzeszę wszak tyle, że raz w miesiącu to dla mnie minimum. Odkładałem to ciągle na później, aż do niemal ostatniej chwili, bo wciąż czułem, że jeszcze nie jestem do tego dobrze przygotowany. I tak właśnie było. W noc przed planowaną wyprawą do konfesjonału – wierzę, że nieprzypadkowo – trafiłem na jedną z dostępnych w sieci homilii biskupa Grzegorza Rysia (zamieszczam na końcu tekstu). Niezawodny biskup Grzegorz po raz kolejny poprzestawiał mi w głowie. Gdy Piłat próbował doprowadzić do uwolnienia Pana Jezusa, zaproponował Żydom dwóch więźniów, z których jednego, zgodnie z obyczajem, miał uwolnić. Jak wiadomo, wybrali uwolnienie Barabasza. W swojej homilii biskup zwraca uwagę na to, że…

Czasem wygodniej jest nie myśleć

Moje skojarzenia związane z wiarą, jej przeżywaniem, ze Słowem Bożym, idą czasem dziwnymi tropami, a bodźce do rozmyślania bywają zaskakujące. Wierzę jednak, że “w tym szaleństwie jest metoda”. Czasem mnie samego zaskakuje, bo coś z pozoru niezwiązanego z tematyką końcową staje się impulsem, który pozwala połączyć różne elementy, które do tej pory nie w mojej głowie się nie łączyły i zobaczyć problem z innej niż wcześniejsza perspektywy. Tak było i tym razem. Przeczytałem felieton o. Jacka Siepsiaka SJ o rozwodnikach. Cały wart jest uwagi, bo to dość odważny jak na polskie realia głos w kwestii komunii sakramentalnej dla rozwodników żyjących w nowych związkach. Ale ja dzisiaj nie chciałem wcale o rozwodnikach. Moją uwagę zwróciła myśl: Chodzi o prawo. Dzieci, patrząc na takie sytuacje swoich najbliższych, jak mają się nauczyć miłości bezwarunkowej? Skoro w pełni (np. sakramentalnej pełni) ramiona Pana Boga mogą się dla nich otworzyć pod warunkiem wypełnienia prawa. Są kochani pod warunkiem?…

Uświęca czy nie uświęca

Na moje nieszczęście, a może na szczęście, zależy, jak na to spojrzeć, lubię główkować. Nagle wpada mi jakieś zagadnienie do głowy i zaczynam je analizować. Kiedy brakuje mi wiedzy, szukam jej. Czasem nawet sobie rozrysowuję problem, żeby było łatwiej. Dlaczego “na szczęście”? Bo myślenie jest fajne. Dlaczego “na nieszczęście”? Bo czasem prowadzi na manowce. I nieraz utrudnia życie. Czasami zazdroszczę tym, którzy po prostu wierzą i nie kombinują jak łysy grzywką o kant kuli. Zastanawiałem się tak ostatnio nad kwestią sakramentu Eucharystii. Komunia święta obwarowana jest wieloma regułami kościelnymi. Dotyczą one m.in. sposobu przyrządzania (musi to być pieczywo pszenne), tego, kto ma prawo być szafarzem, kto może do Komunii przystąpić, a komu udzielić jej się nie powinno,; jak należy przygotować się, itd. Wiemy więc między innymi to, że do Komunii przystępować należy w stanie łaski uświęcającej, czyli po spowiedzi, bez grzechu ciężkiego w sumieniu. Wielu księży podkreśla, że nawet wzbudzenie w sobie tzw. aktu żalu doskonałego nie…

Spowiedź i komunia po latach

Ten blog jest przede wszystkim pamiętnikiem z drogi. Staram się zapisywać tu ważne wydarzenia z tego mojego wędrowania, uczucia, myśli, które mi towarzyszą. Spisuję tu też swoje refleksje związane z przeczytanymi tekstami, przede wszystkim Liturgii Słowa. Czasami wspominam o sprawach, które sprawiają mi trudność w interpretacji, których nie rozumiem i nie do końca umiem w głowie i sercu przepracować. To nie jest portal, lecz blog – pamiętnik, przestrzeń zapisków osobistych. Z pozoru każdy krok na tej drodze jest równie ważny. W każdym kroku mogę się przewrócić, w każdym mogę, choćby i nieświadomie, skręcić na niewłaściwą ścieżkę, ale i każdy może okazać się właściwym. Każdy krok może przybliżać mnie do Celu. Każdy krok staram się stawiać rozważnie. I tak, mogłoby się wydawać, że każdy jest tak samo istotny. Ale to pozory. Oczywiste, że są kroki łatwiejsze i trudniejsze. I są też kroki ważne i ważniejsze. Te ważniejsze mogą być dobre i złe. Wszak jest różnica między…

Jest nadzieja

We środy chodzę sobie na spotkania wspólnoty. To taki dzień w ciągu tygodnia, na który czekam bardzo mocno. Bardzo kojące dla mnie są te spotkania z Najświętszym Sakramentem i czynione Nim błogosławieństwo. Bardzo ważne jest dla mnie wspólne czytanie Liturgii Słowa i dzielenie się refleksjami. Bardzo często mam wrażenie, że Pan B. podsuwa mi swoje słowa – właściwe słowa w odpowiednim dla nich momencie. Za każdym bowiem razem w czytaniach trafiam na taki fragment, który idealnie pasuje do chwili: do tego, co przeżywam; do tego, co akurat czuję; do tego, o czym myślę; do tego, na czego odbiór jestem gotowy. O tym dawaniu przez Pana B. właściwych darów we właściwym czasie napiszę jeszcze osobny tekst, a tym razem skupię się na Psalmie 130, który odnalazłem w Liturgii Słowa na nadchodzącą niedzielę. Psalm 130 Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, Panie, wysłuchaj głosu mego. Nachyl Twe ucho na głos mojego błagania.…

Spowiedź

Staram się ciągle uczyć. Czytam teksty mądrzejszych, bardziej doświadczonych w tym duchowym wędrowaniu. Oglądam materiały. Próbuję zrozumieć różne rzeczy, które póki co są dla mnie wciąż trudne do zrozumienia czy do “poczucia”. Z jednej strony bardzo pilnuję, by nie robić niczego, do czego nie jestem absolutnie przekonany. Z drugiej – zastanawiam się, i jest to refleksja połączona z obawą, czy ta moja zachowawczość nie jest w jakimś stopniu pójściem na łatwiznę. Proces przekonywania się sam z siebie przecież nie nastąpi. Wymaga ode mnie pracy. Łatwo sobie powiedzieć: “nie, jeszcze nie jestem przekonany”. Ale to wymaga odpowiedzenia sobie równocześnie na pytanie: “Czy zrobiłem wszystko, co było w mojej mocy, aby to przekonanie uzyskać?” [video_embed][/video_embed] Jednym z tematów dla mnie trudnych jest kwestia spowiedzi. Film, który tu zamieszczam, na nowo zachęcił mnie do refleksji na ten temat. Zawsze myślałem o spowiedzi jako o pójściu na łatwiznę. Oto bowiem mogę pójść do obcego…

Navigate