spokój

3 Posts Back Home

Jestem zgredem

Przeczytałem ostatnio wywiad z Kasią Kowalską, w którym powiedziała ona, że dawniej muzyki się słuchało, a dziś się ją ogląda. Pomyślałem sobie, że coś w tym jest. Ja jestem z pokolenia, które słucha. Nie to, co ta dzisiejsza młodzież… Z tą muzyką to faktycznie coś jest na rzeczy. Wolę Spotify od YouTube. Wolę słuchać niż oglądać. Muzyka działa na mnie przez słuch. Nie interesuje mnie, jak wygląda ten, kto śpiewa, czy gra. Ba! Wolę nawet tego nie wiedzieć. Chcę skupić się na dźwięku. Słucham nowych kawałków i rozpaczliwie szukam w nich melodii, którą mógłbym zapamiętać, powtórzyć. Szukam emocji, szukam czegoś, co artysta chce mi przekazać. Nie znajduję, więc wracam do tego, co dobrze znam. Puszczam sobie “Child in time” Deep Purple i kiedy Ian Gillan wrzeszczy, wiem, że wrzeszczy po coś. Podobno w dzisiejszych czasach najważniejszy jest już nawet nie tyle Facebook, co YouTube i Instagram. Nie umiem w Instagramy…

Jest noc. Martwa noc, martwa noc

Jest noc. Idziesz po bruku duszy swej.  W głąb mar – oplutych szczątków mogił. Śpisz jak kamień pod klasztorami klątw. – śpiewał lata temu legendarny polski zespół metalowy KAT, a z kolei Marek Piekarczyk z, nie mniej legendarnej, grupy TSA śpiewał: Od dawna tutaj czuję się sam, szczególnie nocą, gdy obok śpisz. Zasnąłem dziś bardzo wcześnie, obudziłem się o północy. Siedzę tutaj. Jest cicho, pusto. Za oknem widzę osiedle, prawie całe ciemne. Sporadycznie przejeżdża ulicą samochód. Cisza. Nawet moje koty nie tupią. Zasnęły. Nie ma ludzi. Spokój. Jest noc, a noc sprzyja rozmyślaniom. Pisałem już o tym, że moje życie przeszło ogromną zmianę. Z gwar i tłumu ludzi wokół – w ciszę i osamotnienie, ale takie, które dla mnie jest pozytywne. Pisałem o swojej ludziofobii, o tym, że wolę, gdy ludzi wokół jest jak najmniej. Siedząc nocną porą przed moim ukochanym komputerem, tak, takim z jabłuszkiem, popijając wystygłą już niestety herbatę Earl Grey, moją…

Dobry bloger niestety nie powinien być zen

Swego czasu, słusznie skądinąd, Kominek mówił w jednej z prezentacji, że bloger musi być wyrazisty. Bloger nie ma być obiektywny, nie ma być rzeczowy. To rola dziennikarza. Inna sprawa, że dziennikarze tacy nie są. Bloger jednak z definicji ma być nieobiektywny, ma bazować na emocjach. Nie może być zen. <krypciocha class=”darmowa”>Nie, nie mam nic do chłopaków z Zenbox, oni naprawdę są świetni.</krypciocha>. Kiedy na ogół czujemy potrzebę dzielenia się słowami ze światem? Gdy coś nas naprawdę zachwyci lub naprawdę wkurwi, gdy jest nam bardzo dobrze lub bardzo źle. Doświadczenie płynące z wieków kultury wskazuje, że znacznie lepsze dzieła powstają, gdy jest nam źle i gdy jesteśmy wkurwieni, niż wtedy, gdy się zachwycamy i rzygamy tęczą. Kiedy jesteśmy neutralni czy obojętni, na ogół tworzymy treści nudne. Albo nie tworzymy ich wcale. Idąc tym tropem rozumowania mamy przed sobą trzy drogi: Rzygać tęczą z zachwytu lub szczęścia niczym blogerka modowa po otrzymaniu darmowej pomadki do ust Pisać…

Navigate