samotność

2 Posts Back Home

On jest takim Ojcem, co to wiecznie w pracy

Coraz rzadziej piszę o Panu Bogu i o sprawach wiary. Pewnie dlatego, że coraz trudniej jest mi w ogóle z Nim rozmawiać, a skoro nasza relacja jest taka nienachalna, to i o czym tu pisać? Można by rzec, że ja się Panu Bogu nie narzucam. On mi za to owszem, ale w sposób, którego nie rozumiem i nie umiem przyjąć. Zapewne wie, co robi. Pewnie, jak zawsze, ma plan i to jest dobry plan, ale ja nie umiem tego dostrzec. Dzieje się w moim życiu tyle rzeczy trudnych i dla mnie niezrozumiałych, że gubię się w tym wszystkim. Ja wiem: “Bądź wola Twoja”. Staram się to sobie powtarzać. Kiedyś to pomagało. Dziś nie za bardzo. Czasami do Niego krzyczę, czasami cicho się żalę. Odpowiada mi cisza. Tadeusz Gadacz napisał kiedyś, że: wiara to trwanie w milczeniu Boga. Niby to wiem. Niby to wszystko wiem. Ale ta wiedza nie pomaga. Nie…

Tak mało relacji

Tylu ludzi wokół nas. Patrzymy na listę znajomych na Facebooku: ileż tam ludzi! Ten polubił nasz wpis, tamten skomentował, inny udostępnił. Zaglądamy na Twittera, na Instagram, na Pinterest, Google+, na inne portale, książkę adresową w telefonie. Tylu ludzi wokół nas. I tak mało relacji. Ledwo mieścimy się w limicie znajomych, jaki daje Facebook, ale wieczorem, gdy chcemy pogadać, bo nam źle, okazuje się, że nie ma z kim. Póki żartujesz, wrzucasz zabawne wpisy, ludzie są. Polubią, skomentują, zażartują z Tobą. Kiedy jednak napiszesz, że Ci źle, zapadnie krępująca wirtualna cisza, jakbyś puścił bąka w salonie. No, bo jakże to tak? Radośnie ma być, wesoło! Cieszyć się, tańczyć, śpiewać! nie wolno się smucić. Może ktoś nawet polubi Twój wpis o tym, że Ci źle na duszy, choć doprawdy trudno zrozumieć, co w tym można lubić. Może nawet ktoś skomentuje: “będzie dobrze”. I wróci do swoich spraw, do bardziej radosnych znajomych. Robią…

Navigate