relacje

2 Posts Back Home

Bariera niedotykalskiego

Oglądam czasem sobie filmy, słucham opowieści znajomych, obserwuję ludzi i nie mogę się nadziwić. Ale pewnie to ze mną coś jest nie tak. A może nie? Odkąd pamiętam, zawsze miałem w sobie barierę związaną z kontaktem fizycznym. Nie lubiłem, gdy ktoś ją przekraczał i pilnowałem, by samemu tego nie robić. Gesty związane z kontaktem fizycznym, takie jak głaskanie czy przytulanie zarezerwowane były dla osób i sytuacji, do których w moim odczuciu pasowały. Nawet w czasach mojej młodości, a to było mniej więcej wtedy, gdy ginęły mamuty, moi rówieśnicy nie mieli takich oporów jak ja, choć dziś granice, mam wrażenie, zanikają coraz bardziej. Czasami mam wrażenie, że jestem faktycznie jakimś dinozaurem. To, że dziewczyna siada chłopakowi na kolanach, który wcale nie jest jej chłopakiem, ot, przed chwilą się poznali, dziś wydaje się czymś niemal normalnym. Przygodny seks, ale i takie gesty jak całowanie się, przytulanie, rozmaite pieszczoty. Wydaje mi się, że…

Tak mało relacji

Tylu ludzi wokół nas. Patrzymy na listę znajomych na Facebooku: ileż tam ludzi! Ten polubił nasz wpis, tamten skomentował, inny udostępnił. Zaglądamy na Twittera, na Instagram, na Pinterest, Google+, na inne portale, książkę adresową w telefonie. Tylu ludzi wokół nas. I tak mało relacji. Ledwo mieścimy się w limicie znajomych, jaki daje Facebook, ale wieczorem, gdy chcemy pogadać, bo nam źle, okazuje się, że nie ma z kim. Póki żartujesz, wrzucasz zabawne wpisy, ludzie są. Polubią, skomentują, zażartują z Tobą. Kiedy jednak napiszesz, że Ci źle, zapadnie krępująca wirtualna cisza, jakbyś puścił bąka w salonie. No, bo jakże to tak? Radośnie ma być, wesoło! Cieszyć się, tańczyć, śpiewać! nie wolno się smucić. Może ktoś nawet polubi Twój wpis o tym, że Ci źle na duszy, choć doprawdy trudno zrozumieć, co w tym można lubić. Może nawet ktoś skomentuje: “będzie dobrze”. I wróci do swoich spraw, do bardziej radosnych znajomych. Robią…

Navigate