przyjaźń

3 Posts Back Home

Czterej jeźdźcy miłosnej apokalipsy

Gdy dopada nas miłość albo kiedy w tej miłości dzieje się coś niedobrego, nasze życie zmienia się w armagedon. Skoro tak, to porozmawiajmy o czterech jeźdźcach miłosnej apokalipsy. Tak, mamy tu czwórkę. Noszą greckie imiona: Eros, Agape, Storge i Philia. Co ciekawe, to nie owi jeźdźcy robią najwięcej zamieszania, ale – my sami, nie odróżniając ich od siebie, myląc ich, przypisując nadmierne znaczenie jednemu z nich, a lekceważąc innych. Ale po kolei. Eros to zakochanie połączone z pożądaniem. To motylki w brzuszku, to podekscytowanie, to zauroczenie, to zachwyt urodą, to pragnienie fizycznej bliskości. To szaleństwo pełne romantycznych, choć niekiedy nierozsądnych gestów i zachowań. Większość z nas miłość kojarzy właśnie tak. Eros to płomień. Płomień jest hipnotyzujący, ale potrafi też być niebezpieczny. Zdarza się też, iż okazuje się ogniem słomianym – szybko wybucha, gwałtownie płonie, ale i szybko gaśnie. Agape to to miłość bezinteresowna i bezwarunkowa, ta, o której tak pięknie pisał…

Lekcja życia – przyjaźń versus Przyjaźń

Wielu rzeczy można się nauczyć w chwilach próby. Nie ma znaczenia, skąd ta próba. Nawet jeśli wynika ona z własnych win i własnych błędów. Nie ma znaczenia, skąd ta próba. Ważna jest lekcja, którą przynosi. Choć czasem myślę, że są lekcje, których lepiej nie odrabiać. A czasem ta nauka jest wewnętrznie sprzeczna, przynajmniej z pozoru. Nauczyłem się nie wierzyć w przyjaźń i doceniać Przyjaźń. Iluż to było wokół mnie przyjaciół! Większości z nich już nie ma. Na szczęście. Dziś nie wierzę w zapewnienia o przyjaźni. Im bardziej mnie ktoś zapewnia, tym bardziej ja mu nie wierzę. Prawdziwa Przyjaźń nie potrzebuje zapewnień. Ona po prostu jest. [video_embed][/video_embed] Nauczyłem się cenić ciszę, spokój i samotność. Kiedyś bałem się ich. Bałem się ciszy, bałem się spokoju i pustki, bałem się samotności. Na siłę szukałem ludzi, na siłę szukałem zajęć, szukałem ludzkiej akceptacji, obecności innych. Teraz już wiem, że czasem lepiej, gdy ludzi wokół mnie nie ma. Gdy jest…

Każdy z nas jest Łazarzem

Długo zbierałem się do tego tekstu. Planowałem opublikować go 6 kwietnia, gdy był on w Liturgii Słowa. Nie udało się. Nie byłem w stanie jeszcze go napisać. W planowanym dniu publikacji nie miałem tu ani jednego słowa. Ten fragment Ewangelii zrodził w mojej głowie tyle myśli, że ciężko było mi ubrać je w słowa i poukładać w spójny tekst. Pan B. jak zwykle podsunął właściwy tekst na właściwy moment w moim życiu. Tym razem była to zawarta w Ewangelii według świętego Jana historia wskrzeszenia Łazarza: (J 11,1-45) Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz. Jezus usłyszawszy to rzekł: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży…

Navigate