nadzieja

5 Posts Back Home

Czas ciszy i czekania

Wielka Sobota to czas dla większości chrześcijan dziwny. Tak jakoś nie za bardzo wiadomo, co z nim zrobić i o co w nim chodzi. O Wielkim Czwartku czy Wielkim Piątku to wiemy niemal wszystko. Wielkanoc – to samo. A ta sobota to jakaś taka dziwna. Pan Jezus już umarł. Jego umęczone ciało leży w grobie. Sobota to czas rozpaczy, zawodu, strachu, wstydu, samotności. Kochali Go przecież. Mieli swoje wady, błądzili, ale kochali. Wiedzieli, co Go spotkało. Jak Go poniżano, jak bito, jak cierpiał niosąc krzyż przez miasto, jak boleśnie umarł. Nie ma Go. Odszedł. Ten, którego kochali, dla Którego porzucili całe swoje wcześniejsze życie. Wszystko się rozwaliło. Wszystko, co sobie uczniowie zbudowali, zwłaszcza w głowach. Marzenia legły w gruzach. A miało być tak pięknie! Mesjasz miał być, Król Izraela… No, pewnie naród miał pogodzić, wszystkie stronnictwa wzajemnie się zwalczające, na czele tego pogodzonego narodu miał stanąć do walki i pogonić…

Moja i twoja beznadzieja

Powiadają, iż historia uczy nas tylko jednego: że niczego nas nie uczy. Bardzo chciałbym się mylić w tym, co chcę napisać, ale obawiam się, że mam rację. Napisać, że jestem wstrząśnięty, to nic nie napisać. Napisać, że jestem, przerażony, to nic nie napisać. Napisać, że jestem zbolały, to nic nie napisać. Napisać, że nie widzę nadziei, to nic nie napisać. Nie znałem świętej pamięci prezydenta Pawła Adamowicza. Nic nie łączy mnie z Gdańskiem. A mimo to wstrząsnął mną zamach na niego. Kompulsywnie sprawdzałem napływające z gdańskiego szpitala informacje z nadzieją, że nastąpi cud. Ale nie nastąpił. I przyszła ta informacja, z którą pewnie wszyscy się liczyli, ja – tak, ale też pewnie wielu, ja na pewno, do końca mieli nadzieję, że tej informacji nie będzie – informacja o śmierci Pawła Adamowicza. Równie kompulsywnie czytałem wszystkie informacje o reakcjach na tragiczne wydarzenia na scenie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, na…

Wielki Piątek to nadzieja

W Wielki Piątek uwaga wierzących skupia się na ostatniej drodze i śmierci Pana Jezusa na krzyżu. To zrozumiałe. Moje myśli tego dnia zwracają się tego dnia w kierunku jeszcze jednej osoby. Wspominanie tego, co ludzie zgotowali Bogu, wspominanie Jego męki i śmierci jest ważne, choć dobrze byłoby, gdybyśmy wszyscy pamiętali, że ta historia wcale nie kończy się śmiercią. Te ostatnie chwile ludzkiego życia Pana Jezusa są jednak nie tylko chwilami straszliwej samotności wyrażonej krzykiem “Boże, mój Boże, czegoś mnie opuścił”, nie tylko trudnych do wyobrażenia cierpień, jakie Mu zadano, nie tylko rozpaczy stojącej pod krzyżem Matki, ale też chwilami nadziei, którą umierający Jezus daje wiszącemu obok niego człowiekowi: Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego…

Serce, rozsądek, nadzieja, zawierzenie

Dawno nie było nic w cyklu “Przeczytane-przemyślane”, warto więc do tego wrócić. Zwłaszcza że przecież brak wpisów nie oznacza, że nie czytam i że nie myślę. Nawet jeśli ktoś uważa, że czasem myślę w sposób koślawy. 🙂 Jak co dzień zajrzałem rano do Liturgii Słowa na dzisiaj i trafiłem na psalm: Ps 16,1-2.5.7-11: Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem Zachowaj mnie, Boże, bo chronię się u Ciebie, mówię do Pana: „Tyś jest Panem moim”. Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, to On mój los zabezpiecza. Błogosławię Pana, bo dał mi rozsądek, bo serce napomina mnie nawet nocą. Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy, On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje. Dlatego cieszy się moje serce i dusza raduje, a ciało moje będzie spoczywać bezpiecznie, bo w krainie zmarłych duszy mej nie zostawisz i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie. Ty ścieżkę życia mi ukażesz, pełnię Twojej radości i wieczną rozkosz po…

Jest nadzieja

We środy chodzę sobie na spotkania wspólnoty. To taki dzień w ciągu tygodnia, na który czekam bardzo mocno. Bardzo kojące dla mnie są te spotkania z Najświętszym Sakramentem i czynione Nim błogosławieństwo. Bardzo ważne jest dla mnie wspólne czytanie Liturgii Słowa i dzielenie się refleksjami. Bardzo często mam wrażenie, że Pan B. podsuwa mi swoje słowa – właściwe słowa w odpowiednim dla nich momencie. Za każdym bowiem razem w czytaniach trafiam na taki fragment, który idealnie pasuje do chwili: do tego, co przeżywam; do tego, co akurat czuję; do tego, o czym myślę; do tego, na czego odbiór jestem gotowy. O tym dawaniu przez Pana B. właściwych darów we właściwym czasie napiszę jeszcze osobny tekst, a tym razem skupię się na Psalmie 130, który odnalazłem w Liturgii Słowa na nadchodzącą niedzielę. Psalm 130 Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, Panie, wysłuchaj głosu mego. Nachyl Twe ucho na głos mojego błagania.…

Navigate