modlitwa

2 Posts Back Home

Wieczorne rozmowy

Wciąż jeszcze nie dojrzałem do wspólnej modlitwy. Nie chodzę więc do Kościoła. Nie lubię też gotowych tekstów. Wiem, niektóre z nich są naprawdę piękne. Ale to nie są moje słowa. Czuję opór przed powtarzaniem gotowych formułek, nawet tych najpiękniejszych. Wolę co wieczór, kiedy już położę się do łóżka i odrzucę krzątaninę oraz plątaninę myśli, po cichu porozmawiać sobie z Panem B. Jest tyle rzeczy,  za które chcę mu co wieczór podziękować. Za dobry dzień, który właśnie się kończy. Za kobietę, która zasypia obok mnie. Lepiej wszak trafić nie mogłem. Nawet jeśli się akurat pokłóciliśmy. Za moje koty. Nie wyobrażam sobie życia bez moich kotów, uważam, że są dowodem geniuszu Pana B. Za różne, nawet drobne, dobre rzeczy, które mnie tego dnia spotkały. Za to, że kot Maniek wyzdrowiał. Za to, że ja się jakoś mimo chorób trzymam. Za to, że miałem wenę i napisałem tekst. Albo skomponowałem nowy utwór. Za…

I po świętach

Tak jakoś koło 20 grudnia przeszła mi przez głowę taka oto myśl, że to był dla mnie wyjątkowo zły rok i nie mam co świętować. “Radosne to te święta nie będą” – pomyślałem, wyciągając z tego wniosku, że nie ma w związku z tym sensu szykowanie się do świętowania. Dzieci, które już dorosły, nie będzie, brata od lat nie ma, bo mieszka poza Polską, pierwszy raz zabraknie zmarłych w tym roku Babci i Dziadka, z wielu powodów nie będzie też Mamy. Co tu świętować? Z czego się cieszyć? To już bardziej chciałoby się zaszyć w kącie i udawać, że tego świątecznego szaleństwa nie ma. Myśl ta oczywiście była niespecjalnie mądra. Pokazuje jednak, jak bardzo tradycyjne pojmowanie świąt przesłoniło, również mi, ich religijne i duchowe znaczenie. Pomijam już nawet to, że teraz w ramach poprawności politycznej na ogół w życzeniach nie wymienia się, o jakie święta chodzi. Mamy więc z angielska…

Navigate