media

7 Posts Back Home

Żyjemy w medialnym pędzie

Żyjemy w pędzie. Pędzimy przed siebie coraz szybciej, zostawiając za sobą to, co mijamy i natychmiast tym zapominając. Dotyczy to również, a może nawet przede wszystkim, informacji płynących z mediów. Zalewani codziennie ogromną dawką newsów, na żadnym nie możemy się skupić na dłużej. Żadnej sprawy nie śledzimy od początku do końca. Jednego dnia aresztowali kogoś, w kolejnym był wybuch w Bejrucie, rewolucja na ulicach Mińska… Zaraz będzie coś nowego, coś ważnego, okraszonego nagłówkiem “pilne”. O wybuchu w Bejrucie już nie pamiętamy, za dwa dni zapomnimy o Białorusi. Ktoś śledzi protesty w USA po zamordowaniu przez policjantów czarnoskórego mężczyzny? A przecież w takim Portland codziennie toczą się niemal regularne bitwy między protestującymi o policją i przysłanymi przez prezydenta Trumpa oddziałami federalnymi. Tak samo ważny w przestrzeni medialnej okazuje się pożar zabytkowej katedry w Paryżu albo wybuch w Bejrucie jak dieta zapomnianej piosenkarki czy ciąża drugoplanowej aktorki. Ten informacyjny pęd sprawia, że…

Lucky ma chłopaka

Z zawodowej konieczności śledzę rozmaite informacje agencyjne. Dziś do mojej skrzynki mailowej trafiła taka informacja, która całkowicie odmieniła moje życie, po której ten mój, jakże do tej pory bezbarwny, żywot już nigdy nie będzie taki sam. Serio. Nie wiem, czy uporam się emocjonalnie z ciężarem gatunkowym tego newsa. Mój psychiatra na pewno zaciera już ręce licząc na zyski. Tak! Lucky ma chłopaka. I do tego wielu wielbicieli. Gdybym ja jeszcze wiedział, kim, u diaska, jest Lucky… Wy wiecie? Otóż Lucky jest ponoć wokalistką. Serio? No, tak dokładnie rzecz ujmując, to wystąpiła w jednej z wielu edycji jednego z rozlicznych telewizyjnych programów typu talent show. Podkreślę: wystąpiła. Nie wygrała go nawet, lecz po prostu w nim wystąpiła. Życiowe osiągnięcie. No, ale dobrze, wystąpiła – to wystąpiła, nie wygrała – to nie wygrała. Jurorzy mogli się nie poznać na ogromie jej talentu. Może chociaż owa niewiasta ma jakiś godny docenienia dorobek artystyczny?…

Tunezja. Pojechałbym tam.

Zamachy terrorystyczne to temat poważny. Niestety, temat ten staje się też pożywką do koncepcji nieco obłąkanych i reakcji histerycznych. A czasem również haniebnych. Emocje są czymś oczywiście wytłumaczalnym, zwłaszcza w obliczu zamachu terrorystycznego. Budzi on strach, budzi gniew, u bliskich ofiar – rozpacz. Widzę jednak pewien problem, gdy emocje są nakręcane w debacie publicznej. Często mam wrażenie, że to nakręcanie jest przejawem po prostu skrajnego cynizmu osób publicznych. Rycerz Tomasz Zacznę od koncepcji obłąkanej i haniebnej zarazem. Znów powraca Tomasz Terlikowski, o którym już pisałem (niezależnie od pochlebnej recenzji książki). https://twitter.com/tterlikowski/status/614408937333497856 No, to po kolei: Zacznijmy od tego, czym były krucjaty, tak cenione przez pana redaktora. Krucjaty (łac. crux, krzyż) – określenie religijnie sankcjonowanych wypraw zbrojnych w średniowieczu, podejmowanych przez państwa i rycerstwo katolickie Europy. Wojny te były prowadzone przede wszystkim przeciw muzułmanom, ale także przeciw poganom, chrześcijańskim heretykom, a czasami przeciw katolikom. Choć powody tych wojen były w dużym stopniu religijne, to mieszały się one również z czynnikami politycznymi i…

Brakuje nam redaktorów

Niezwykle ceniony przeze mnie Tomek Tomczyk zwany też Jasonem Huntem, a szerszej publiczności znany wciąż jeszcze głównie jako Kominek, w swych rozlicznych peanach na cześć wyższości blogosfery nad mediami tradycyjnymi podkreśla często fakt, iż bloger, w odróżnieniu od dziennikarza, nie ma nikogo nad sobą. Ale czy to na pewno dobre? Jasne, dziennikarz ma nad sobą szefów, którzy mogą na niego wywierać rozmaite, nie zawsze stosowne czy etyczne, naciski. Bloger pod tym względem ma lepiej, będąc sam sobie sterem, okrętem i żeglarzem. Jeśli pojawia się na blogu cenzura, to jest to autocenzura, czyli dobrowolne samoograniczenie blogera. Ta autocenzura też może nie być stosowna, ale to jest jego własna decyzja. Czasami jednak mam wrażenie, że problemem jest właśnie brak kogoś, kto by przeczytał tekst przed publikacją. Dla sprawiedliwości dodam, iż w coraz większym stopniu dotyczy to również mediów tradycyjnych. Kiedy byłem jeszcze młodym, dobrze zapowiadającym się dziennikarzem, czyli wtedy, gdy dinozaury hasały jeszcze radośnie po lądach,…

Zadziwiająca lekkość sądzenia

“Wredna suka!”, “Głupia kurwa!”, “Szmata!”, “Sam bym obił jej mordę!” – to tylko niewielka i delikatna próbka komentarzy, jakimi dzielni internetowi obrońcy dzieci obrzucili pewną kobietę. Jej były mąż zorganizował w sieci nagonkę na nią, wykorzystując swoje dziecko, możliwości sieci oraz ludzkie emocje do nakręcenia nagonki przeciwko byłej żonie, z którą toczy batalię sądową. Nikt z komentujących nie zadał sobie trudu, by zweryfikować rzucane przez mężczyznę poważne oskarżenia. Chociaż wszystkie możliwe instytucje, które zgodnie z prawem badały tę sprawę, uznały te oskarżenia za niewiarygodne, internetowi komentatorzy bezkrytycznie przyjęli teorie spiskowe, jakoby całe miasto, co do jednego urzędnika, sprzysięgło się przeciwko jednemu aniołowi w ludzkiej skórze. Aż w końcu ktoś jednak powiedział: Sprawdzam i sprawdził, a rzeczywistość okazała się bardziej złożona, mniej czarno-biała, zaś nakręcający nagonkę ojciec najwyraźniej z aniołem wspólnego ma niewiele. Nic bowiem nie słyszałem o aniołach bijących kobiety w ciąży. No, ale może coś mnie ominęło w kwestii aniołów? Dla jasności: Nie rozstrzygam, jaka…

Rafalala Zawisza czyli o mediach słów kilka

Telewizja Polsat News postanowiła zorganizować niezwykle ważką debatę. Zaprosiła do niej równie niezwykle poważnych, godnych promowania gości: narodowca Artura Zawiszę i niejakiego Rafalalę. Program faktycznie wyszedł niezwykle poważny, wnoszący wiele do publicznej debaty. Telewizja Polsat może być z siebie dumna. Dobry bohater, czarny bohater Artur Zawisza jest postacią niewątpliwie w tym duecie bardziej rozpoznawalną, był wszak posłem Prawa i Sprawiedliwości, tworzył lub współtworzył niezliczoną ilość prawicowych partii, partyjek, ugrupowań o charakterze kanapowym, fotelowym, sofowym i innym, a ostatnio występuje jako jeden z liderów narodowców. Trudno odmówić mu inteligencji, która w połączeniu z cynizmem w postaci czystej czyni z niego barwnego rozmówcę w programach mieniących się (na ogół na wyrost) publicystycznymi. Występowanie w roli jednego z przywódców ruchu zrzeszającego kiboli, bandytów, oszołomów i cyników sprawia, że i sam Zawisza radykalizuje się. Rafalala jest postacią mniej znaną, acz barwności odmówić mu/jej nie można. Reklamuje się jako “poetka z penisem”. Cóż, jeśli ktoś posiadanie penisa czyni osią swojej tożsamości, to śmiem podejrzewać, iż poza nim niewiele ma…

Strzeżcie się wiedzących

Co jakiś czas przez media przewala się po raz kolejny debata na tzw. tematy moralne. Najczęściej dotyczy to oczywiście sprawy aborcji. Czasem in vitro. Czasem eutanazji. Ostatnio na tapecie mamy znów aborcję i kwestię klauzuli sumienia, no i oczywiście aferę taśmową. Każdy ma tu coś do powiedzenia. W tej debacie, a raczej – w tych debatach, najgłośniej słyszalne są oczywiście głosy mocne, inna sprawa, że są one też, mam wrażenie, najliczniejsze. Po obu stronach odzywają się ci, którzy wiedzą. Mają pewność. Za to nie mają wątpliwości. Boję się ludzi, którzy nie mają wątpliwości. Boję się ludzi, którzy mają pewność, którzy wiedzą, posiedli wiedzę objawioną i chcą tą wiedzą uszczęśliwić cały świat. Strzeżcie się takich! “To nie dziecko, to płód” – słyszę opinię wygłaszaną niczym prawdę objawioną. “Płód to dziecko” – wbija się w ucho z drugiej strony. Obie strony wiedzą. Mają pewność. Nie mają wątpliwości. “To terminacja ciąży”. “Nie, to…

Navigate