małżeństwo

10 Posts Back Home

I żyli długo i szczęśliwie…

“I żyli długo i szczęśliwie” – słyszymy na ogół na końcu baśni, kiedy to dzielny rycerz bierze królewnę za żonę. W domyśle: dalej była już sielanka, słodko jak budyń z soczkiem, żadnych problemów, no, po prostu idylla. Fajnie. Tyle że nie. Pięć lat temu w kameralnej kaplicy w naszej parafii towarzyszyła nam najbliższa rodzina oraz świadkowie. Stanęliśmy przed ołtarzem i to był ten moment, chyba pierwszy w moim życiu, kiedy zabrakło mi języka w gębie. Gardło miałem tak ściśnięte ze wzruszenia, że ledwo mówiłem. Ja, Jakub, biorę Ciebie, Magdaleno, za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci. Pięć lat. Dużo to i mało. Czy były sielankowe? Ani trochę. Czasami, gdy się modlę, proszę Pana Boga, żeby dał nam się wreszcie trochę ponudzić; żebyśmy nie miotali się od…

Kara za wierność

Chcę Wam opowiedzieć dzisiaj historie – zmyślone, ale takie, które często się przecież zdarzają. Nie chciałem używać do tekstu historii autentycznych, ale i te doskonale obrazują problem, o którym musiałem po prostu tu napisać. A musiałem napisać, inaczej bym się udusił, o tym, jak mój Kościół karze ludzi za wierność, choć sam do niej na każdym kroku przecież wzywa. Historia Pani Barbary Pani Barbara miała męża. Doczekali się dwójki dzieci. Dziś mają po kilka lat. Mąż pani Barbary, odszedł od niej i od dzieci, bo poznał inną, młodszą i atrakcyjną fizycznie, kobietę, w której się zakochał. Pani Barbara bardzo to przeżyła. Była jednak atrakcyjna, choć mąż tego nie dostrzegał. Podobała się mężczyznom. Początkowo po odejściu męża zwątpiła w swoją kobiecość, ale zainteresowanie innych mężczyzn poprawiało jej nastrój. Choć była osobą wierzącą, a z wiarołomnym mężem łączył ją sakrament małżeństwa, rzuciła się w wir romansów. Za każdym razem odczuwała wyrzuty sumienia.…

Jesteśmy artystami

Czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński? Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca życia? Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg was obdarzy? Dopiero gdy na te trzy pytania zgodnie odpowiedzieliśmy “chcemy”, gdy wszyscy wezwali Ducha Świętego, padły w liturgii słowa przysięgi małżeńskiej: Ja, Jakub, biorę ciebie, Magdaleno, za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczą aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy jedyny i wszyscy święci. Pamiętam to tak, jakby to było dzisiaj: jak trząsł mi się głos ze wzruszenia, jak ściskało mnie w gardle, jak trzęsły mi się nogi, kiedy mówiłem te słowa. Nie chciałem pisać tego tekstu i publikować go w rocznicę ślubu. To byłoby zbyt proste, zbyt oczywiste. Moja żona napisała na swoim blogu tekst o…

Kryzys może uratować małżeństwo

Ponoć istnieją małżeństwa, które nie przeżywają kryzysów. Podobno istnieją też: Yeti oraz uczciwi politycy. Dobra, z tymi ostatnimi to przesadziłem. Czasami niektórzy moi znajomi przekonują mnie, że oni w swoich małżeństwach w ogóle się nie kłócą. Chciałbym im wierzyć, że są tak absolutnie we wszystkim zgodni, ale jakoś nie potrafię. Jestem po prostu przekonany, że ludzie, nawet bardzo kochający się, różnią się od siebie, a różnice powodują naturalne napięcia. Wierzę natomiast w to, że mogą się nie kłócić – że z jakichś, sobie znanych, powodów ukrywają te różnice, nie uzewnętrzniają napięć. O tym, że nie wierzę w małżeństwa bez kłótni i co w kłótni jest najważniejsze pisałem już kiedyś tutaj: http://spesalvi.firmovo.pl/Blog/2018/01/co-jest-najmniej-wazne-w-malzenskich-klotniach/ Nie wierzę w brak różnic, wierzę, że ludzie mogą tych różnic nie komunikować. Na ogół robią to dla świętego spokoju. Przyznam szczerze, ja sam często właśnie z taką motywacją odpuszczam. Dochodzę do wniosku, że gra nie jest warta świeczki,…

Co jest najmniej ważne w małżeńskich kłótniach?

Czy są małżeństwa, które się nie kłócą? Wątpię. A jeśli są, to wcale nie jest to dobrze. A wiecie, co w małżeńskich kłótniach jest najmniej ważne? No, to czytajcie. Słyszałem wiele historii o tym, że “my się nie kłócimy”. Na ogół okazywały się kłamstwem. Były jednak też takie, które okazywały się prawdą – niestety. Faktycznie, nie kłócili się. Po prostu tłumili emocje w sobie, nie okazywali ich, aby zachować poprawność. Jaki był efekt? Albo w końcu rozstawali się z absurdalnie błahego powodu, albo – co chyba jeszcze gorsze – oddalali się od siebie tak, że ostatecznie stawali się dla siebie całkowicie obcymi ludźmi. Powiedzmy to jasno: Wierzę w małżeństwo. Ale nie wierzę w dobre małżeństwo bez kłótni. Kłótnie są potrzebne, bo uwalniają trudne emocje. Często kłócimy się z moją żoną. Na ogół są to kłótnie o błahostki, które pojawiają nagle i – na szczęście – kończą się równie szybko, jak…

Psalm żony niezłomnej w wierze

Przez internet przelała się kolejna fala rechotu. Anna Kamińska, zdradzona żona byłego już posła Prawa i Sprawiedliwości Mariusza Kamińskiego (ale nie tego od CBA) wygłosiła napisany przez siebie “Psalm żony niezłomnej w wierze”. Mnie ten masowy rechot zabolał. Rozumiałem śmiech, gdy Anna Kamińska, sama będąca działaczką PiS, czyli partii rządzącej, oświadczyła publicznie, że powinno się uchwalić prawo, które zabraniałoby pełnienia mandatu poselskiego rozwodnikom i kawalerom, z wyjątkiem oczywiście Jarosława Kaczyńskiego, bo on w jej opinii jest mężem stanu, a do tego – najprzystojniejszym mężczyzną w polskim parlamencie. Wiarołomni mężowie mieliby być stawiani przed Trybunałem Stanu. (Nie mam pojęcia, czy dotyczy to również wiarołomnych żon, a przecież takowe też w parlamencie zasiadają.) Pomysł w oczywisty sposób idiotyczny, zgłoszony publicznie, w dodatku z pełną powagą – trudno dziwić się, że nie tylko nie został potraktowany poważnie (na szczęście), ale też wzbudził sporą wesołość. Tu jednak sytuacja wygląda inaczej. Przeczytajcie tekst udostępniony przez Annę Kamińską…

10 sekretów udanego małżeństwa

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny, a ja siedzę i myślę niczym Beata Kozidrak. A mam o czym, bo nadeszła pierwsza rocznica ślubu. Refleksyjnie się zrobiło. I w tym refleksyjnym duchu doszedłem do wniosku, że, skoro jestem blogerem i mam już tak długi, bo aż roczny, staż małżeński, to osiągnąłem już poziom eksperta i mogę udzielić Ci kilku nieocenionych rad. Zupełnie za darmo. Jeśli chcesz, możesz podziękować lajkiem, czyli współczesną walutą. Dzięki mądrości płynącej z ust moich, a właściwie – spod moich palców, będziesz wiedzieć, jak osiągnąć szczęście małżeńskie. Musisz bowiem wiedzieć, i to akurat nie jest żartem, że ja je osiągnąłem. 1. Dobrze się zastanów, czy brać ten ślub Tak. Wcale nie masz omamów wzrokowych. Ja naprawdę to napisałem: Dobrze przemyśl, czy na pewno chcesz brać ślub. Jeszcze zanim stanąłem przed ołtarzem, nabrałem głębokiego przekonania, że spora część par młodych podejmuje decyzje pochopnie. I nie chodzi mi nawet o sytuację ślubu z przymusu “bo dziecko…

Nie zdejmuj obrączki

Człowiek to takie dziwne stworzenie, które potrzebuje symboli. Inne zwierzęta obywają się bez nich, a my potrzebujemy symboli jak kania dżdżu. Symbolem wspólnoty lokalnej jest herb miasta. Symbolem wspólnoty narodowej – flaga, godło i hymn, za które wielu ludzi oddało życie. Symbolem wiary, przynajmniej dla osób z mojego kręgu, jest krzyż. Za ten symbol też wielu zginęło. Symbolem miłości jest serce. Symbolem małżeństwa – obrączki. I właśnie o obrączkach będzie dzisiaj. Pamiętam ten moment, gdy ksiądz pobłogosławił obrączki, a ja miałem jedną z nich założyć swojej żonie na palec, powtarzając słowa przysięgi. Zupełnie nie spodziewałem się tego, że wzruszenie ściśnie mi gardło tak, że mówienie będzie dla mnie tak trudne. Naprawdę, miałem tak ściśnięte gardło, że aż bałem się, że nie dam rady powtórzyć roty przysięgi małżeńskiej. Nosimy oboje na palcu najtańsze obrączki, jakie udało mi się znaleźć. Miały być złote, bo tak wymarzyła sobie moja żona, zatem są złote, ale tańszych nie udało…

12 pewnych oznak, że to koniec – polemika

Z czasów młodości pamiętam często widziane szyldy różnych punktów napraw. Szewc, podnoszenie oczek, poprawki krawieckie, naprawy zegarków, sprzętu rtv i wszystkiego, co tylko naprawić się dało. Dzisiaj takie punkty są rzadkością. Dobrobyt nie sprzyja naprawianiu. Gdy coś się zepsuje, wyrzucamy to i kupujemy nowe. W miłości najwyraźniej robimy podobnie. Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie Marysia z Oczekujac.pl, którą skądinąd bardzo lubię i cenię. A właściwie – jej tekst pt. Jak poznać, że on już Cię nie kocha. 12 pewnych oznak, że to koniec!. Opublikowany na fanpage Mądry Rodziców z jednej strony sprowokował wiele czytelniczek do wyznań o tym, jak złe są związki, w których tkwią, a z drugiej – został też bardzo surowo przez część czytelniczek i czytelników skrytykowany. A mi bliżej do tej drugiej grupy odbiorców. Przejadę się po tym tekście “i w ogóle, i w szczególe, i pod każdem innem względem”. Zacznę od samej formuły wyliczanki, tak modnej wśród blogerów, a…

Kolega dobra rada

Spotkałem ostatnio znajomego. Nie widzieliśmy się dobrych kilka lat i wpadliśmy na siebie zupełnie przypadkowo. Porozmawialiśmy chwilę, uaktualniliśmy numery telefonów i pożegnaliśmy zapewnieniem o konieczności spotkania się na jakieś piwo w niedalekiej, bliżej nieokreślonej, przyszłości. Ów znajomy to ktoś, kogo lubię i kto – jak sądzę – lubi mnie. Nie byliśmy przyjaciółmi, nie łączyła nas jakaś głęboka towarzyska zażyłość. Ot, spotkaliśmy się kilka razy na piwie, gadaliśmy, mieliśmy nawet jakieś wspólne plany biznesowe, których nigdy nie zrealizowaliśmy, parę razy w jakichś drobiazgach sobie wzajemnie pomogliśmy. Gdy o mało nie zderzyliśmy się w sklepie, ucieszyliśmy się tak, jak się cieszy na ogół ze spotkania lubianego znajomego po długim czasie niewidzenia się. “Co u ciebie słychać?” – padło z jego strony standardowe pytanie. “Za 2 tygodnie żenię się” – odpowiedziałem pogodnie i z pewną dumą. “Nie rób tego błędu!”- powiedział stanowczo, nagle poważniejąc. Pamiętałem, że kolega był żonaty, wybrankę jego poznałem, wydawała…

Navigate