krok

1 Posts Back Home

Kolejny kroczek

Na swojej drodze stawiam krok za krokiem. A częściej – kroczek za kroczkiem. Powoli, spokojnie i ostrożnie. To trochę jak maraton. Jeśli wyrwiesz się za bardzo do przodu zaraz po starcie, to może Ci zabraknąć energii w połowie trasy i wypadniesz z biegu. Już taki błąd popełniłem (przeczytaj tu) i nie chcę popełnić go ponownie. Któregoś dnia poczułem impuls. Pojechałem więc i kupiłem sobie krzyżyk z łańcuszkiem. Nie założyłem go jednak od razu. Odłożyłem i czekałem na moment, gdy będę pewny tego, że chcę go założyć i nosić. Czasami obawiam się, że ta moja ostrożność może, wbrew moim intencjom, utrudniać drogę. Z jednej strony oczywiście chroni przed słomianym zapałem i neoficką nadgorliwością, ale z drugiej – może pozbawiać spontaniczności, takiego momentu zawierzenia, w którym zamyka się oczy i poddaje się działaniu łaski. Wracając jednak do krzyżyka na szyi: Myślę sobie, że Pan B. tak naprawdę nie potrzebuje tego, bym nosił…

Navigate