kotek

1 Posts Back Home

Nie zrozumiem bydlaków – nowy kot

Duże miasto. Ruchliwe skrzyżowanie. Godziny szczytu. Na środek skrzyżowania wjeżdża eleganckie auto. Na środku skrzyżowania otwierają się drzwi samochodu i czyjaś ręka wyrzuca małe coś. Małe puchate przerażone coś. Malutki kotek nie rozumie, co się dzieje. Nie wie, gdzie jest. Hałas, rozpędzone auta. Z każdej strony zagrożenie. Nie ma szans. Nikt nawet nie zwalnia. Ręce, które wyrzuciły go z samochodu na jezdnię, skazały go na pewną śmierć pod kołami ryczących potworów. Dla uspokojenia: kot cudem przeżył. Jakoś udało mu się przedostać na chodnik. Tam dobry człowiek wziął go na ręce, zaopiekował się i znalazł mu nowy dom. Nie. To nie ja byłem tym człowiekiem, który kotka znalazł. Tak. To u mnie maluch znajdzie swój dom. Już jutro stanie się częścią Kociej Czeredy. Próbowałem zrozumieć jakoś tego kogoś, kto jechał tym autem, czyje ręce wyrzuciły bezbronnego malucha na śmierć pod kołami. Nie dałem rady tego pojąć. Mogę od biedy zrozumieć, że…

Navigate