kominek

2 Posts Back Home

Przeczytaj książkę Kominka

Jeśli świerzbią Cię palce, by w komentarzu napisać, jak bardzo nie lubisz Kominka, za co go nie lubisz, spytać “A kto to jest Kominek?”, zapewnić, że go nie czytujesz, daj sobie siana. Szkoda czasu i paluchów. Nie musisz przecież wszędzie chwalić się głupotą. Kominka można oczywiście nie lubić, on sam robi wszak sporo, by budzić emocje, również te negatywne. Jeśli jednak funkcjonujesz w blogosferze i pytasz, kim Kominek jest, to, wybacz, ale nie dość, że jesteś cymbałem, co jeszcze można jakoś wybaczyć, to dodatkowo wyrażasz dumę z bycia cymbałem, a to już czyni z Ciebie przypadek beznadziejny. Można oczywiście nie cenić Kominkowego pisania. Przyznam, że za tekstami na jego blogu też nie przepadam. Ale zaglądam i czytam. Czy czytam Kominka w ramach masochizmu? Nie, po prostu uczę się od kogoś, kto odniósł sukces. Bo, czy się to komuś podoba, czy nie, to Kominek sukces odniósł. Ma sporą rzeszę czytelników, a…

Podziwiam hejterów

O hejterach napisano już bardzo dużo. Wiadomo, w życiu każdego blogera przychodzi taki moment, że musi napisać o hejterach. Zresztą, to nawet nie wypada nie mieć hejterów. Co to za bloger, którego nikt nie hejtuje? Ja hejterów podziwiam. Naprawdę. To prawdziwi bohaterowie i herosi. No, wyobraźcie sobie. Nie znosicie jakiegoś artysty. Co robicie? Po prostu nie kupujecie jego płyt, nie oglądacie teledysków na jutubie, nie odwiedzacie jego fanpejdża na fejsie ani strony www. Olewacie go ciepłym moczem po skosie. A hejter nie. Hejter płyt oczywiście nie kupi oczywiście, ale jeśli kogoś przypadkiem lubi, to też nie kupi. Za to pracowicie odtworzy wszystkie teledyski na jutubie i doda komentarz, w którym wyzna, jaką to męczarnią jest obcowanie z dokonaniami znienawidzonego artysty. Hejter pracowicie będzie studiował tweety, wpisy na fanpejdżu i rzucał łajnem. Albo taki hejter blogowy. Nienawidzi Kominka. No, wiadomo, Kominka to dziś nawet wypada nienawidzieć. Ale włazi i czyta. Nie…

Navigate