kłótnia

5 Posts Back Home

Kryzys może uratować małżeństwo

Ponoć istnieją małżeństwa, które nie przeżywają kryzysów. Podobno istnieją też: Yeti oraz uczciwi politycy. Dobra, z tymi ostatnimi to przesadziłem. Czasami niektórzy moi znajomi przekonują mnie, że oni w swoich małżeństwach w ogóle się nie kłócą. Chciałbym im wierzyć, że są tak absolutnie we wszystkim zgodni, ale jakoś nie potrafię. Jestem po prostu przekonany, że ludzie, nawet bardzo kochający się, różnią się od siebie, a różnice powodują naturalne napięcia. Wierzę natomiast w to, że mogą się nie kłócić – że z jakichś, sobie znanych, powodów ukrywają te różnice, nie uzewnętrzniają napięć. O tym, że nie wierzę w małżeństwa bez kłótni i co w kłótni jest najważniejsze pisałem już kiedyś tutaj: http://spesalvi.firmovo.pl/Blog/2018/01/co-jest-najmniej-wazne-w-malzenskich-klotniach/ Nie wierzę w brak różnic, wierzę, że ludzie mogą tych różnic nie komunikować. Na ogół robią to dla świętego spokoju. Przyznam szczerze, ja sam często właśnie z taką motywacją odpuszczam. Dochodzę do wniosku, że gra nie jest warta świeczki,…

Moja i twoja beznadzieja

Powiadają, iż historia uczy nas tylko jednego: że niczego nas nie uczy. Bardzo chciałbym się mylić w tym, co chcę napisać, ale obawiam się, że mam rację. Napisać, że jestem wstrząśnięty, to nic nie napisać. Napisać, że jestem, przerażony, to nic nie napisać. Napisać, że jestem zbolały, to nic nie napisać. Napisać, że nie widzę nadziei, to nic nie napisać. Nie znałem świętej pamięci prezydenta Pawła Adamowicza. Nic nie łączy mnie z Gdańskiem. A mimo to wstrząsnął mną zamach na niego. Kompulsywnie sprawdzałem napływające z gdańskiego szpitala informacje z nadzieją, że nastąpi cud. Ale nie nastąpił. I przyszła ta informacja, z którą pewnie wszyscy się liczyli, ja – tak, ale też pewnie wielu, ja na pewno, do końca mieli nadzieję, że tej informacji nie będzie – informacja o śmierci Pawła Adamowicza. Równie kompulsywnie czytałem wszystkie informacje o reakcjach na tragiczne wydarzenia na scenie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, na…

Co jest najmniej ważne w małżeńskich kłótniach?

Czy są małżeństwa, które się nie kłócą? Wątpię. A jeśli są, to wcale nie jest to dobrze. A wiecie, co w małżeńskich kłótniach jest najmniej ważne? No, to czytajcie. Słyszałem wiele historii o tym, że “my się nie kłócimy”. Na ogół okazywały się kłamstwem. Były jednak też takie, które okazywały się prawdą – niestety. Faktycznie, nie kłócili się. Po prostu tłumili emocje w sobie, nie okazywali ich, aby zachować poprawność. Jaki był efekt? Albo w końcu rozstawali się z absurdalnie błahego powodu, albo – co chyba jeszcze gorsze – oddalali się od siebie tak, że ostatecznie stawali się dla siebie całkowicie obcymi ludźmi. Powiedzmy to jasno: Wierzę w małżeństwo. Ale nie wierzę w dobre małżeństwo bez kłótni. Kłótnie są potrzebne, bo uwalniają trudne emocje. Często kłócimy się z moją żoną. Na ogół są to kłótnie o błahostki, które pojawiają nagle i – na szczęście – kończą się równie szybko, jak…

Moja ulica murem podzielona…

Żyją obok siebie dwa plemiona, które mówią różnymi językami, ale przede wszystkim, które nie tylko są wobec siebie wrogie, ale też – co ważniejsze – chcą być wobec siebie wrogie. Co jakiś czas coś mnie podkusi, nie wiem, może jakaś coachingowa gadka, postanawiam wyjść ze strefy komfortu i postanawiam dowiedzieć się, co tam, panie, w polityce. Jeden gębą pierdnął, drugi mu odbeknął, trzeci zachrumkał, a czwarty zakwiczał. To, że politycy to robią, już mnie nawet nie dziwi. Dawniej polityka była swoistym teatrem. Posłowie z przeciwnych partii wychodzili na mównicę, wrzucali sobie od najgorszych, a potem szli do poselskiego hotelu i razem pili wódkę. Dziś tego teatru jest jakby mniej i wcale nie jestem pewien, czy to na pewno dobrze. Dziś nie kłaniają się sobie na sejmowych korytarzach, a gdy wyzywają się od zdrajców ojczyzny, to – mam wrażenie – wierzą we własne obelgi. Ale to – powtórzę – mnie tak…

Jak się kłócić? Jak się godzić?

Każde, mniej lub bardziej szanujące się, pismo kobiece, każdy portal, każdy blog o związkach publikuje złote rady dotyczące kłótni. Zapomnij o nich. Serio. Oto kilka typowych porad. Powtarzają się na ogół w większości tekstów: – Trzymaj się tematu. – Używaj komunikatu “ja”. – Nie uogólniaj. – Nie porównuj. – Nie krzycz. – Słuchaj. – Zadbaj o czas. – Partner pozostawiony sam sobie z trudną sytuacją, może czuć odrzucenie. – Szanuj. – Dąż do rozwiązania. – Otwórz się na pojednanie. – Nie poddawaj się. To wszystko pięknie brzmi. Serio. Ale w teorii. To taki psychobełkot, który się świetnie pisze, czasem nawet świetnie czyta, za to – na ogół w ogóle się nie da stosować w praktyce. Dlaczego? Czym jest tak naprawdę kłótnia? Co odróżnia ją od rozmowy, dyskusji? Na pewno cechą kluczową jest różnica zdań. Ale sama różnica zdań nie czyni kłótni. Możemy mieć różne poglądy, różne stanowiska, a rozmawiać, dyskutować się, spierać, może nawet ostro, ale – nie kłócić. Kiedy “staje się kłótnia”? Słownik Języka Polskiego…

Navigate