jan twardowski

2 Posts Back Home

Kuferki pamięci

Moja Babcia, mama mojego Taty, gdy odwiedzałem ją sam zimą, w tajemnicy przed rodzicami częstowała mnie herbatą Earl Grey z kropelką rumu. To wspomnienie utkwiło we mnie, choć, jak się potem okazało, proceder ten nie był dla moich rodziców wcale tajemnicą, podobnie jak pomysł Babci na smakołyk w postaci śniegu z konfiturą z wiśni. Smaku tego smakołyku nie zapamiętałem, ale aromat Earl Grey’a i wspomnienie tej herbaty z rumem (którego w ogóle nie było czuć, bo babcia traktowała go naprawdę symbolicznie) tkwią we mnie do dziś tak mocno, że, gdy sięgam po herbatę, to niemal zawsze jest to właśnie taka. Do dziś pamiętam też zapach mieszkania Babci. Zachował się w skrzyneczce z bursztynami, która po Niej została i stoi u mojej Mamy. uchylam czasem tę skrzyneczkę i wdycham woń, która przywołuje tyle dobrych wspomnień. Kiedy Babcia umarła, a pamiętam ten dzień bardzo dobrze, byłem dzieckiem. Dziś czytam Notatnik i myślę…

Małe szczęścia

W piecu napalone. Pogoda za oknem taka sobie, ale kiedyś przecież się poprawi. Tuż obok mojego ogrodu spacerował sobie dziś bażant. Chciałem zrobić mu zdjęcie, ale odleciał sobie. Może niczym prawdziwy Indianin wierzył, że fotografia kradnie duszę? Po drodze do sklepu podziwiałem stado kaczek. One mnie też chyba podziwiały, ale podejść nie chciały. Pewnie wyczuły, że i tak nie mam dla nich nic smakowitego. W sklepie wypatrzył mnie chleb. Szedłem między rzędami regałów, a on, ten chleb, sobie leżał na półce. I tak, leżąc, roztaczał świeżą, smakowitą woń. I tak leżąc wyglądał krucho i świeżo. I tak leżąc wołał całym sobą “chcesz mnie kupić”. I kupiłem. Kroiłem go w domu w grube pajdy, smarowałem masłem i tak jadłem. Wbijałem zęby w kruchą skórkę, wdychając zapach świeżego pieczywa, smakowałem miąższ. Przymykałem oczy, koncentrując się na smaku i zapachu. Tak. Właśnie tego było mi trzeba. Przypomniał mi się przeczytany kiedyś wywiad z…

Navigate