historia

2 Posts Back Home

W obronie Justyny Kowalczyk

Wielokrotna mistrzyni Justyna Kowalczyk zamieściła wpis, po którym spadła na nią fala krytyki. Niektórzy stwierdzili nawet, że jego publikacja to “wejście na służbę propagandy Putina”. O co poszło? I czy aby na pewno słusznie skrytykowano słynną zawodniczkę? Zacznijmy od wpisu Kowalczyk: https://twitter.com/JuiceKowalczyk/status/994276374008532993 O ile w Europie rocznicę pokonania hitlerowskich Niemiec obchodzi się 8 maja, to w Związku Radzieckim świętowano ją dzień później i tak zostało również po upadku imperium. Do dziś właśnie 9 maja Rosjanie bardzo uroczyście wspominają koniec Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, jak nazywa się tam II wojnę światową. Oczywiście, ci fetowani bohaterowie noszą mundury Armii Czerwonej, która nam, Polakom, kojarzy się jak najgorzej – z napaścią w 1920 roku, gdy udało nam się pokonać czerwonoarmiejców, z wkroczeniem do Polski 17 września 1939 roku w ramach paktu Ribentropp-Mołotow i wreszcie z tym, co sowieccy “bohaterowie” wyprawiali w okresie, gdy “wyzwalali” Polskę. Mamy pełne prawo mieć z Armią Czerwoną jak najgorsze…

Bez przeszłości nie ma przyszłości

Stanęła ostatnio przede mną Przyszła Mądrzejsza Połowa, trzymając w dłoni dwa talerze. Talerze są mocno juź zniszczone, nie od kompletu i w ramach porządku PMP chciała je wyrzucić, prźeciwko czemu zaprotestowałem gwałtownie. Odwróciłem je i pokazałem logo Rosenthala, próbując w ten sposób zasugerować, iż są to przedmioty markowe. Cóż, może i markowe, ale faktycznie bardzo już zużyte. Wskazałem więc na spód jednego z nich. Znajduje się na nim stempel ze swastyką. Argument o wartości historycznej również okazał się za słaby. Dwa mocno zniszczone talerze, nawet od Rosenthala, nawet ocalałe z czasów wojennych, wielkiej wartości zabytkowej sobą rzeczywiście nie przedstawiają. Racjonalnie rzecz ujmując, PMP miała rację. Ja jednak wiedziałem, że muszę te dwa talerze ocalić. Obiektywnie nie mają wartości materialnej ani historycznej. Mimo to są dla mnie bardzo cenne. Odkąd pamiętam, były w kuchni mojego Dziadziuszka. Kojarzą mi się ze śniadaniami, które jedliśmy rano we dwóch, gdy wychodził do pracy. Na…

Navigate