film

6 Posts Back Home

Niewinne – recenzja filmu

Piękne filmy mają to do siebie, że na ogół są też porażająco smutne. Zauważyliście tę prawidłowość? Takim filmem, przynajmniej dla mnie, jest film “Niewinne”. W filmie wystąpiły m.in. Agata Buzek, Agata Kulesza, Katarzyna Dąbrowska i Lou de Laâge, a dzieło wyreżyserowała Anne Fontaine. Film wzbudził w Polsce spore kontrowersje. Wiele środowisk katolickich uznało go za atak na zakony żeńskie. Siostry zakonne protestowały, a na podstawie wyglądu habitów doszukiwały się nawiązań do konkretnych zgromadzeń, zwłaszcza że film oparty jest na faktach, po to, by zakwestionować prawdziwość opowiedzianej historii. Historii o klasztorze, gdzieś w Polsce, w którym zakonnice zostały wielokrotnie zgwałcone przez żołdaków z Armii Czerwonej i większość sióstr zaszła w ciążę. Film opowiada o tym, jak z tą, uznawaną przez nie same za hańbiącą, sytuacją sobie radziły. Oglądałem ten film i nie znalazłem wśród sióstr ani jednego czarnego charakteru. Tak, domyślam się oczywiście, że niektórzy odbierają jako negatywną postać matki przełożonej, kreowaną genialnie przez Agatę Kuleszę. Ja jednak oglądałem ten film i widziałem…

The Beaver (Podwójne życie) – recenzja filmu

Jako że odrabiam spore zaległości filmowe, to tematów na #SzortyNieZawszeKulturalne raczej mi nie zabraknie. Dziś sięgnąłem po film z 2011 roku – z aktorem, którego wielu spisało już na straty. Mel Gibson jako człowiek ma z pewnością sporo za uszami. Chyba nie chciałbym się z nim kumplować. Nie zmienia to faktu, że aktorem – w mojej skromnej ocenie – jest wybitnym. Podkreślę: w mojej ocenie. Ty możesz mieć inną. Lubiłem go jako policjanta z błyskiem szaleństwa w oku w kolejnych częściach Zabójczej Broni. Lubiłem go nawet serii Mad Max, choć samej serii nie znoszę. Lubiłem go jednak również jako Hamleta czy zrozpaczonego ojca w Okupie. Właściwie: nie pamiętam filmu, w którym bym go nie lubił. Facet ma “to coś”. Kiedy przeczytałem streszczenie i dowiedziałem się, że Gibson gra szefa fabryki zabawek, który gada z pacynką bobra, to – przyznaję – swoisty komizm tej sytuacji sprawił, że chciałem zrezygnować z oglądania. Pomyślałem bowiem, że to…

Syn Szawła – recenzja filmu

Jeżeli lubisz kino lekkie, łatwe i przyjemne, to ten film omijaj szerokim łukiem. Ten film jest ciężki, trudny i nieprzyjemny, ale równocześnie wart jest obejrzenia. Kiedy oglądasz ten film, masz wrażenie, że niemal patrzysz oczami bohatera lub kogoś, kto stoi tuż za nim. Patrzysz tak, jak on patrzy – z perspektywy człowieka zgarbionego, ze spuszczonym wzrokiem. Reżyser świadomie wykorzystał tu specyficzny sposób prowadzenia kamery i budowania kadru, by właśnie taki efekt uzyskać. Kadry są wąskie, klaustrofobiczne, przygnębiające jak rzeczywistość, którą pokazują. Kamera wjeżdża wszędzie, razem z nią Twój wzrok zajrzy więc do pieca krematorium albo do komory gazowej. Ten film śmierdzi. Cuchnie śmiercią, strachem, brudem, poniżeniem, bezradnością. Cuchnie palonymi ciałami, rozsypywanymi popiołami i gazem wpuszczanym do komór. I choć nie ma tu turpistycznej dosłowności, to i tak ani na chwilę nie da się odetchnąć. Kulminacją jest scena masowej egzekucji w dołach, która kojarzy się z Piekłem Hieronima Boscha. Wszystko po to, by widz poczuł to, co czuli…

Pilecki – recenzja filmu

Gdyby ktoś z Was wpadł na szaleńczy pomysł obejrzenia filmu Pilecki, to mam dobrą radę: Człowieku! Nie popełniaj mojego błędu! Nie rób tego! Zatrzymaj się, póki nie jest za późno. To smutne, że tak piękną historię ktoś opowiedział w sposób tak nieudolny, a tak piękną postać – zagrał w sposób drewniany. To smutne, że z opowieści fascynującej uczyniono coś tak nudnego, ckliwego i schematycznego. To było coś tak złego, że ludzie odpowiedzialni za to “dzieło” już nigdy nie powinni robić żadnego filmu – dla dobra własnego i otoczenia. Ja nie wątpię w dobre intencje całej ekipy. Postać rotmistrza Witolda Pileckiego i jego życie aż proszą się o dobry film. Kluczowe jest tu jednak słowo “dobry”. Nie dziwię się, że ekipa miała ogromną motywację, by ten film powstał, zwłaszcza że wiem, jak trudne było zrealizowanie tego przedsięwzięcia. Nie bez powodu piszę o mojej absolutnej wierze w dobre intencje. Taki film można było nakręcić…

Spotlight bez syndromu von Liechtensteina

Gdy film dostał Oscara, część publicystów katolickich zawyła niczym ranne łosie, że oto wredne Hollywood atakuje Kościół. Nie przeszkodził im nawet fakt, że o filmie pozytywnie wypowiadali się przedstawiciele Watykanu oraz kurii w Bostonie, w którym dzieje się cała akcja. Musiałem więc obejrzeć Spotlight. Dla tych, którzy nie widzieli: Film opowiada historię dziennikarskiego śledztwa, które doprowadziło do ujawnienia nie tylko historii molestowania seksualnego dzieci przez księży, ale też mechanizmu ochrony tych kapłanów przez kurię, która doprowadzała do tajnej ugody z rodzinami ofiar, a następnie przenosiła księdza do innej parafii. W tej na ogół historia się powtarzała. Niespełnione marzenia Ten film pokazuje to, o czym marzy pewnie większość młodych adeptów dziennikarstwa. Cóż, ja w każdym razie o tym marzyłem. Chciałem pisać ważne teksty, podejmować ważne tematy, opisywać świat tak, by ten opis zmieniał ów świat na lepsze, ujawniać tajemnice, prowadzić dziennikarskie śledztwa. Serio, wierzę, że większość młodych dziennikarzy o tym marzy,…

Kapitanie, mój kapitanie

Niedawna tragiczna samobójcza śmierć jednego z moich ukochanych aktorów, Robina Williamsa, została już omówiona na różne sposoby. Kto żyw, pisał o samobójcach, o depresji, o ciężarze sławy, o smutku komika. Świadomie zwlekałem z pisaniem na ten temat. Jego decyzja o odejściu, dramatyczna konsekwencja straszliwej choroby, jaką jest depresja, poruszyła mnie znacznie mocniej niż bym się spodziewał. Nie chciałem pisać łzawego hymnu pochwalnego. To byłoby za proste. Za banalne. Tak banalne, że obraziłbym własną pamięć o Robinie Williamsie. Niedawno przeczytałem na Blogodzinka.pl tekst o byciu nauczycielem. Przypomniał mi się oczywiście natychmiast film, który z zawodem nauczyciela kojarzy mi się najbardziej i piękna w nim rola Robina Williamsa. “Stowarzyszenie umarłych poetów” dla mnie i dla wielu moich rówieśników było filmem absolutnie kultowym, przełomowym, niezwykle ważnym. To ten film budował nasze wyobrażenie nauczyciela idealnego, idealnej relacji nauczyciel – uczeń. W naszych licealnych nauczycielach szukaliśmy Johna Keatinga. W większości nie dawało się odnaleźć nawet…

Navigate