eucharystia

6 Posts Back Home

Wstyd mi za księży

Długo nic tu nie pisałem. Podobno to zły sygnał, gdy bloger pisze te słowa, ale one u mnie wracają co jakiś czas i nic na to nie poradzę. Przychodzą takie momenty, gdy nie jestem w stanie zmotywować się do pisania czy nagrywania. Gdybym traktował to jako pracę, pewnie zmuszałbym się, uznając to za swój obowiązek, ale Spesalvi to moja pasja, a nie moja praca, więc daję sobie prawo do przerw. Potem znienacka wraca chęć do pisania. Czasem coś mnie zachwyci, a czasem niemiłosiernie wkurzy. Tym razem zabrałem się za pisanie z tego drugiego powodu. Nie będę przez litość rozpisywał się na temat arcybiskupa generała Leszka Sławoja Flaszki Głodzia, bo właściwie chyba wszelkie słowa krytyki publicznie już padły, a i tak – jak zwykle – Kościół hierarchiczny nic w tej sprawie nie zrobi, przeczekując kilka miesięcy, aż metropolita gdański osiągnie wiek emerytalny. Pominę też kolejne wyskoki arcybiskupa Marka Zarazę Jędraszewskiego -…

Spotkanie z Panem Jezusem na 5 sposobów

Zarówno mój organizm jak i moja psychika domagały się od dłuższego czasu chwili wytchnienia. Gościnni ojcowie bernardyni zgodzili się przyjąć mnie na kilka dni w swoim seminarium duchownym w Kalwarii Zebrzydowskiej, bym mógł pobyć z nimi, czy może obok nich i trochę odpocząć. Ale ten tekst nie ma być okazją do chwalenia się wypoczynkiem. Jechałem tu bardzo stęskniony za Panem Jezusem. Długo nie byłem u spowiedzi, a przez to – również u Komunii Świętej. Mówiąc szczerze, zaniedbałem się duchowo. Tak, wiem, tu blog religijny, a tu zaniedbanie duchowe – źle to brzmi. Do końca też obawiałem się, że z tego wyjazdu nic nie wyjdzie, że coś wypadnie w ostatniej chwili i będzie trzeba odwołać. Na szczęście udało się: w poniedziałkowy poranek wsiadłem w pociąg, pojechałem do Krakowa, w Krakowie od razu złapałem busik i dojechałem do Kalwarii. Spotkanie pierwsze Najpierw spotkałem więc Pana Jezusa w ludziach. W ich gościnności. W…

Czasem wygodniej jest nie myśleć

Moje skojarzenia związane z wiarą, jej przeżywaniem, ze Słowem Bożym, idą czasem dziwnymi tropami, a bodźce do rozmyślania bywają zaskakujące. Wierzę jednak, że “w tym szaleństwie jest metoda”. Czasem mnie samego zaskakuje, bo coś z pozoru niezwiązanego z tematyką końcową staje się impulsem, który pozwala połączyć różne elementy, które do tej pory nie w mojej głowie się nie łączyły i zobaczyć problem z innej niż wcześniejsza perspektywy. Tak było i tym razem. Przeczytałem felieton o. Jacka Siepsiaka SJ o rozwodnikach. Cały wart jest uwagi, bo to dość odważny jak na polskie realia głos w kwestii komunii sakramentalnej dla rozwodników żyjących w nowych związkach. Ale ja dzisiaj nie chciałem wcale o rozwodnikach. Moją uwagę zwróciła myśl: Chodzi o prawo. Dzieci, patrząc na takie sytuacje swoich najbliższych, jak mają się nauczyć miłości bezwarunkowej? Skoro w pełni (np. sakramentalnej pełni) ramiona Pana Boga mogą się dla nich otworzyć pod warunkiem wypełnienia prawa. Są kochani pod warunkiem?…

Uświęca czy nie uświęca

Na moje nieszczęście, a może na szczęście, zależy, jak na to spojrzeć, lubię główkować. Nagle wpada mi jakieś zagadnienie do głowy i zaczynam je analizować. Kiedy brakuje mi wiedzy, szukam jej. Czasem nawet sobie rozrysowuję problem, żeby było łatwiej. Dlaczego “na szczęście”? Bo myślenie jest fajne. Dlaczego “na nieszczęście”? Bo czasem prowadzi na manowce. I nieraz utrudnia życie. Czasami zazdroszczę tym, którzy po prostu wierzą i nie kombinują jak łysy grzywką o kant kuli. Zastanawiałem się tak ostatnio nad kwestią sakramentu Eucharystii. Komunia święta obwarowana jest wieloma regułami kościelnymi. Dotyczą one m.in. sposobu przyrządzania (musi to być pieczywo pszenne), tego, kto ma prawo być szafarzem, kto może do Komunii przystąpić, a komu udzielić jej się nie powinno,; jak należy przygotować się, itd. Wiemy więc między innymi to, że do Komunii przystępować należy w stanie łaski uświęcającej, czyli po spowiedzi, bez grzechu ciężkiego w sumieniu. Wielu księży podkreśla, że nawet wzbudzenie w sobie tzw. aktu żalu doskonałego nie…

Spowiedź i komunia po latach

Ten blog jest przede wszystkim pamiętnikiem z drogi. Staram się zapisywać tu ważne wydarzenia z tego mojego wędrowania, uczucia, myśli, które mi towarzyszą. Spisuję tu też swoje refleksje związane z przeczytanymi tekstami, przede wszystkim Liturgii Słowa. Czasami wspominam o sprawach, które sprawiają mi trudność w interpretacji, których nie rozumiem i nie do końca umiem w głowie i sercu przepracować. To nie jest portal, lecz blog – pamiętnik, przestrzeń zapisków osobistych. Z pozoru każdy krok na tej drodze jest równie ważny. W każdym kroku mogę się przewrócić, w każdym mogę, choćby i nieświadomie, skręcić na niewłaściwą ścieżkę, ale i każdy może okazać się właściwym. Każdy krok może przybliżać mnie do Celu. Każdy krok staram się stawiać rozważnie. I tak, mogłoby się wydawać, że każdy jest tak samo istotny. Ale to pozory. Oczywiste, że są kroki łatwiejsze i trudniejsze. I są też kroki ważne i ważniejsze. Te ważniejsze mogą być dobre i złe. Wszak jest różnica między…

V Tajemnica Światła – Ustanowienie Eucharystii

Wielu mądrych ludzi napisało już wiele mądrych słów na temat Eucharystii oraz samego jej ustanowienia. I nie śmiałbym iść z nimi w konkury. Ustanowienie Eucharystii jest tajemnicą, która ściśle wiąże się dla mnie z poprzednią, czyli z przemienieniem na Górze Tabor. Nie ma wszak Eucharystii bez Przeistoczenia. Tradycyjnie – zacznijmy od tekstów. Na początek tekst z Ewangelii według świętego Łukasza: A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: «Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże». Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na…

Navigate