dziecko

3 Posts Back Home

Przepracowane dzieci

Ci z nas, którzy pracują na etacie, mają czterdziestogodzinny tydzień pracy. Jeśli pracodawca chce, byśmy pracowali dłużej, musi nam za to dodatkowo zapłacić. Kończymy pracę, wracamy do domu, możemy zająć się rodziną, odpocząć. Dzieci tak dobrze nie mają. Fabian, nasz jedenastolatek, jako uczeń szóstej klasy ma 28 godzin lekcyjnych tygodniowo. Co ciekawe: pensum nauczyciela to 18 godzin lekcyjnych. Dziecko ma zatem więcej lekcji niż dorosły nauczyciel. W starszych klasach i w szkole średniej uczniowie mają oczywiście jeszcze więcej lekcji. W odróżnieniu od nas, dorosłych, dzieci muszą jednak swoją pracę, bo przecież nauka w szkole to praca i to bardzo wyczerpująca, przynosić do domu. Nauczyciele zadają prace domowe, każdy wedle własnego uznania, nie porozumiewając się między sobą, bo przecież każdy z nich uważa swój przedmiot za najważniejszy. Do tego dochodzą sprawdziany i kartkówki, których pojawia się coraz więcej, bo nauczyciele nie mają czasu na przepytywanie w trakcie lekcji. Do kartkówek i…

Jak przeszkadzać dziecku w samodzielności

„Czuje, że bardzo polubimy się z nową nauczycielką Benia” – poinformował mnie pewnego razu mąż. Zainteresowało mnie to, bo Kuba nie jest szczególnie wyrywny do chwalenia nauczycieli. Cóż zatem zrobiło na nim takie wrażenie? Otóż, gdy na początku roku szkolnego dzieci zaczęły masowo chorować, a, co za tym idzie, opuszczać lekcje w szkole, rodzice pisali do wychowawczyni z prośbą o podanie materiału do omówienia i przepracowania. Jednak nauczycielka zamiast podać strony z podręcznika napisała wiadomość zbiorczą, informując, że dowiedzenie się, co było na lekcji, leży w interesie dzieci i mają tę wiedzę zdobyć od kolegów i koleżanek z klasy. Nie powiem, moje serduszko też mocniej zabiło w kierunku tej pani. Benio jest w drugiej klasie i również nie było go przez tydzień w szkole. Wszystkie lekcje zdobył po powrocie do szkoły, tak jak Pani kazała – na własną rękę. Mamy też syna w szóstej klasie. Dobrze pamiętam czasy, gdy sama…

Oceny nie są ważne, ale powinny być

Pewien nauczyciel fizyki wystawił we wrześniu wszystkim swoim uczniom szóstki na koniec roku, aby uwolnić ich od presją na zdobywanie ocen i zainteresować swoim przedmiotem. Rozumiem intencje, ale pomysł wydaje mi się jednak chybiony. Dlaczego? “Uczysz się nie dla ocen, ale dla wiedzy” – powtarzają ciągle dzieciom rodzice, ale mimo wszystko na ogół oczekują, że dziecko będzie miało dobre stopnie w szkole. Chwalą się tymi stopniami, wrzucając nawet do sieci zdjęcia świadectw, chwalą dzieci i nagradzają za dobre noty, a za słabe ganią, a niekiedy nawet karzą. Całkowicie w ten sposób zaprzeczają temu zdaniu. Również sama szkoła wywiera presję na uczniów, by zdobywali dobre oceny. Rozumiem więc pomysł owego nauczyciela, by zmniejszyć presję, jakiej podlegają jego uczniowie. Ta presja nie jest dobra, bo rzeczywiście sprawia, że dzieci zakuwają, by zdobyć dobre stopnie, tracąc po drodze całkowicie przyjemność ze zdobywania wiedzy i umiejętności. Bez względu na to, czy zastosujemy skalę ocen…

Navigate