depresja

3 Posts Back Home

Nie daj się wciągnąć w wir

Przez długi czas słyszałem nieustannie, że wszystko robię źle. Zalewał mnie potok nieustających, wyrażanych w agresywnej formie, pretensji i krytyki. Targany poczuciem winy przyjmowałem wszystkie zarzuty “na klatę”. Dowiedziałem się, że “wszystko, co robię, robię źle, a jeśli robię coś dobrze, to tylko złe rzeczy”. Zacząłem wierzyć w to, co słyszałem. Przygniatało mnie to. Moja samoocena spadła do poziomu Rowu Mariańskiego. Widziałem w sobie złego człowieka. Krytyka jest bardzo cenna. Pozwala dostrzec to, co trzeba w sobie poprawić i podjąć ten trud. Ale cenna jest wtedy, gdy nie służy wgnieceniu kogoś w podłogę, pognębieniu, gdy wynika z życzliwości, z miłości. To, czego doświadczałem, nie było jednak taką krytyką. Ta krytyka miała właśnie gnębić i ranić. W dodatku w tym czasie zmagałem się z narastającą depresją, więc te ataki pogłębiały tylko moją chorobę. I w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że nie mogę przyjmować narracji kogoś, kto w sposób ewidentny mnie nienawidzi…

Fale

Fala nadchodzi znienacka. Nie wiadomo, skąd. Wielka sztormowa fala, która zalewa człowieka całkowicie i topi. Inaczej niż w oceanie fala jest cicha i podstępna. Nie wiesz, kiedy i skąd przyjdzie, ani jaka będzie. Gdyby jeszcze fala przynosiła radość, poczucie szczęścia albo nadzieję. Ale nie. Niespodziewanie zalewa cię fala strachu, poczucia beznadziei, smutku, rozpaczy. To nie jest tak, że czujesz emocję – stajesz się emocją, ona cię wypełnia, pochłania, topi jak fala właśnie. Stajesz się strachem, beznadzieją, smutkiem, rozpaczą. I nic nie możesz na to poradzić. I nie wiesz, co się dzieje, nie rozumiesz. Wgniata cię w ziemię, a ty jesteś bezradny niczym dziecko we mgle. Nawet nie poprosisz o pomoc, bo nie umiesz opisać anii wyjaśnić, co się dzieje. Ludzie wokół zresztą wcale nie chcą tego wiedzieć ani tym bardziej zrozumieć. Stajesz się strachem, beznadzieją, smutkiem, rozpaczą i jesteś w tym sam. A potem fala się cofa. Raz po minucie,…

On jest takim Ojcem, co to wiecznie w pracy

Coraz rzadziej piszę o Panu Bogu i o sprawach wiary. Pewnie dlatego, że coraz trudniej jest mi w ogóle z Nim rozmawiać, a skoro nasza relacja jest taka nienachalna, to i o czym tu pisać? Można by rzec, że ja się Panu Bogu nie narzucam. On mi za to owszem, ale w sposób, którego nie rozumiem i nie umiem przyjąć. Zapewne wie, co robi. Pewnie, jak zawsze, ma plan i to jest dobry plan, ale ja nie umiem tego dostrzec. Dzieje się w moim życiu tyle rzeczy trudnych i dla mnie niezrozumiałych, że gubię się w tym wszystkim. Ja wiem: “Bądź wola Twoja”. Staram się to sobie powtarzać. Kiedyś to pomagało. Dziś nie za bardzo. Czasami do Niego krzyczę, czasami cicho się żalę. Odpowiada mi cisza. Tadeusz Gadacz napisał kiedyś, że: wiara to trwanie w milczeniu Boga. Niby to wiem. Niby to wszystko wiem. Ale ta wiedza nie pomaga. Nie…

Navigate