chleb

1 Posts Back Home

Małe szczęścia

W piecu napalone. Pogoda za oknem taka sobie, ale kiedyś przecież się poprawi. Tuż obok mojego ogrodu spacerował sobie dziś bażant. Chciałem zrobić mu zdjęcie, ale odleciał sobie. Może niczym prawdziwy Indianin wierzył, że fotografia kradnie duszę? Po drodze do sklepu podziwiałem stado kaczek. One mnie też chyba podziwiały, ale podejść nie chciały. Pewnie wyczuły, że i tak nie mam dla nich nic smakowitego. W sklepie wypatrzył mnie chleb. Szedłem między rzędami regałów, a on, ten chleb, sobie leżał na półce. I tak, leżąc, roztaczał świeżą, smakowitą woń. I tak leżąc wyglądał krucho i świeżo. I tak leżąc wołał całym sobą “chcesz mnie kupić”. I kupiłem. Kroiłem go w domu w grube pajdy, smarowałem masłem i tak jadłem. Wbijałem zęby w kruchą skórkę, wdychając zapach świeżego pieczywa, smakowałem miąższ. Przymykałem oczy, koncentrując się na smaku i zapachu. Tak. Właśnie tego było mi trzeba. Przypomniał mi się przeczytany kiedyś wywiad z…

Navigate