Boże Narodzenie

2 Posts Back Home

Nie wykluczaj na Święta

Mikołajki to jest ten moment, gdy co roku powraca wojna biskupa z krasnalem. A im bliżej Bożego Narodzenia, tym częściej pojawia się w przestrzeni publicznej głos moich braci i sióstr w wierze, którzy odmawiają niewierzącym prawa do świętowania. Głupie to i szkodliwe. Święty Mikołaj, ten “prawdziwy”, czyli biskup, to bardzo fajna postać. Celowo jednak użyłem cudzysłowu, bo bardzo trudno oddzielić, co w jego biografii jest prawdą historyczną, a co – legendą. Tak czy siak: lubię tego świętego i nasi chłopcy znają jego historię. Czekają na świętego, nie na krasnala z reklamy Coca-Coli. Lubię go między innymi dlatego, że burzy on starą rodzicielską narrację, jakoby prezent był nagrodą za dobre zachowanie, a za złe należała się kara w postaci braku prezentu lub rózgi. Historia świętego biskupa pokazuje, że dar może nie być za to, że ktoś “był grzeczny”, ale po to, by pomóc mu takim być. Moja sympatia do świętego biskupa…

I po świętach

Tak jakoś koło 20 grudnia przeszła mi przez głowę taka oto myśl, że to był dla mnie wyjątkowo zły rok i nie mam co świętować. “Radosne to te święta nie będą” – pomyślałem, wyciągając z tego wniosku, że nie ma w związku z tym sensu szykowanie się do świętowania. Dzieci, które już dorosły, nie będzie, brata od lat nie ma, bo mieszka poza Polską, pierwszy raz zabraknie zmarłych w tym roku Babci i Dziadka, z wielu powodów nie będzie też Mamy. Co tu świętować? Z czego się cieszyć? To już bardziej chciałoby się zaszyć w kącie i udawać, że tego świątecznego szaleństwa nie ma. Myśl ta oczywiście była niespecjalnie mądra. Pokazuje jednak, jak bardzo tradycyjne pojmowanie świąt przesłoniło, również mi, ich religijne i duchowe znaczenie. Pomijam już nawet to, że teraz w ramach poprawności politycznej na ogół w życzeniach nie wymienia się, o jakie święta chodzi. Mamy więc z angielska…

Navigate