Ta Michał, ten Małgorzata, prezes traci pracę

W mediach tradycyjnych i społecznościowych trwa spór, czy należy mówić o aresztowanej Margot, czy też o aresztowanym Michale Sz. Niektórzy twierdzą, że używanie form męskich jest przemocą i przejawem transfobii. Czy tak jest? Odpowiem jak cadyk z Góry Kalwarii: “Ja pani nie powiem: Tak; ja pani nie powiem: nie; ja pani powiem: Azaliż”.

Michał Sz. przedstawia się jako Małgorzata, a w swoim środowisku znany/a jest jako Margot. Prezes Radia Nowy Świat, założonego przez byłych dziennikarzy radiowej Trójki, bronił tego, że na antenie używano form męskich. Krytyka była jednak tak silna, że podał się do dymisji. Czy była to jego decyzja samodzielna, czy też mu ją zasugerowano dla dobra stacji – tego pewnie nigdy się nie dowiemy. Jest pewnym paradoksem, że człowiek, który odszedł z publicznego radia, by chronić się przed cenzurą, został de facto ocenzurowany w stacji, którą współzałożył.

Pytanie: czy żądanie, by określać Michała vel Małgorzatę Sz. vel Margot formami żeńskimi jest słuszne i czy ataki na osoby, które używania tych form odmawiają, mają uzasadnienie?

Michał Sz. jest osobą niebinarną, co – jak doczytałem oznacza, że może czuć się i mężczyzną, i kobietą równocześnie albo raz mężczyzną, raz kobietą. Nie dokonał ani nawet nie rozpoczął procedury prawnej zmiany płci. W świetle prawa jest mężczyzną, niezależnie od tego, jak sam siebie określa i jak określają go inni.

Ta nieblnarność sprawa oczywiście, że trudno oczekiwać, by ta procedura zmiany płci miała sens. Trudno wszak co chwilę zmieniać, raz w jedną, raz w drugą stronę, w zależności od tego, jak wnioskodawca w danej chwili czuje. Byłaby to sytuacja – myślę, że tu wszyscy się zgodzimy – dość kuriozalna.

Rodzi to jednak wiek konkretnych trudnych i kłopotliwych sytuacji. Jeśli czuję się kobietą, ale jestem mężczyzną, to czy mogę iść do damskiej toalety? I żeby było jasne: ja nie kpię, bo to są konkretne dylematy, w których trzeba rozważyć komfort więcej niż jednej strony. A jeśli jestem chory, to w szpitalu mam leżeć na sali męskiej czy damskiej? Jeżeli położą mnie na damskiej, to czy inne pacjentki mogą się sprzeciwić, czując się jednak niekomfortowo w sytuacji, że leży z nimi mężczyzna, nawet czujący się kobietą? Margot trafia do aresztu, czuje się kobietą. Czy ma trafić na oddział kobiecy? Jest to niemożliwe. A jednocześnie wiemy, że oddział męski to nie tylko sytuacja niekomfortowa, ale też realne zagrożenie dla Margot.

Można z jednej strony sprowadzić te problemy do internetowych szyderstw, których widziałem wiele, ale też pomysł uregulowania sytuacji prawnie jest w gruncie rzeczy dość karkołomny. Konia z rzędem temu, kto stworzy sensowną regulację w takich kwestiach. Sensowną, czyli z jednej strony podchodzącą do problemów poważnie, z szacunkiem i delikatnością, a z drugiej – z zachowaniem realizmu i zdrowego rozsądku.

A co z formami językowymi? Gdyby przyszło mi rozmawiać z Margot lub inną osobą niebinarną, z szacunku używałbym takiej formy, jakiej sobie ten ktoś życzy. Jeśli jest mężczyzną, ale czuje się kobietą, to właściwie, co mi szkodzi używać form żeńskich? Mi od tego nie ubędzie, a uniknę sprawienia komuś przykrości – to naprawdę wystarczający powód.

Żądanie tego samego od mediów wydaje mi się już absurdalne. Rolą mediów jest informować o faktach. Fakty są takie, że policja zatrzymała i doprowadziła do aresztu Michała Sz., mężczyznę. Ze względów grzecznościowych można oczywiście dodać, że czuje się on kobietą, ale faktów zmieniać nie można. Nie można informować, że sąd aresztował Małgorzatę Sz, bo takowa w świetle prawa nie istnieje – sąd aresztował Michała Sz. Rolą mediów jest, a przynajmniej powinno być, informowanie o faktach. Zestawienie informacji o aresztowanej Małgorzacie Sz. z informacją, iż zakład karny w Płocku nie ma oddziału kobiecego, wprowadzałoby w błąd, sugerując, że służba więzienna osadziła kobietę wśród mężczyzn, łamiąc w ten sposób prawo.

A już absolutnym absurdem i w moim przekonaniu skandalem jest to, że ktoś traci na tym tle pracę, i to w stacji, która miała być ratunkiem przed cenzurą. Nazywanie mężczyzny, nawet czującego się inaczej, mężczyzną nie jest i nie może być powodem do represji, nie stanowi też żadnej transfobii. Zachowujmy otwartość, tolerancję, szacunek – w obie strony. Coraz częściej niestety odnoszę wrażenie, że ta strona, która najgłośniej się tych wartości domaga, równocześnie daje sobie pełne prawo, by odmawiać ich innym.

Autor

Navigate