Strach się bać

Niedawno Magda poszła do fryzjera z planem ufarbowania włosów. Do tej pory lubiła bawić się szalonymi kolorami. Tym razem poprosiłem ją, by szaleństwa sobie odpuściła. Codziennie czytam bowiem o przypadkach ataków, również pobić, osób z kolorowymi włosami czy ubraniami, z elementami tęczowymi w ubiorze.

A to ktoś napisał na ścianie budynku, wskazując na konkretne okno “tu mieszkają pedały”, a to ktoś pobił homoseksualistów pod ich domem. A to jakaś pani zrobiła awanturę w autobusie drugiej pani, bo jej córka ma tęczową spinkę do włosów. A to ktoś zelżył dziewczyny za tęczowe torby, a inne pobił za różowe włosy. Wiadomo, jak każda lesbijka ma różowe włosy i każdy, kto ma różowe włosy, jest lesbijką. Uczą tego na uniwersytetach.

Ta agresja nie bierze się znikąd. A to gminy uchwalają, że są strefami wolnymi od LGBT, a to radny domaga się zmiany nazwy żłobka, bo “tęczowy zakątek” kojarzy mu się – no, pewnie że z LGBT i ma demoralizować malutkie dzieci. A to kurator oświaty powie o wirusie LGBT, a minister oświaty oświadczy, że akurat w tej kwestii to on się z kuratorem zgadza i odwołuje go zupełnie z innego powodu. A to arcybiskup z Krakowa opowiada o tęczowej zarazie. Policja ochoczo rozpędza manifestacje tęczowej młodzieży, bo ta przecież policjantom krzywdy nie zrobi, ale za to nie reaguje na hailującego trzy metry od radiowozu osiłka, no, bo środowisko nacjonalistów i kiboli akurat może policję zaatakować. Rządzący nakręcają spiralę absurdu, ale przede wszystkim pogardy i nienawiści, udając, że między wypowiedziami polityków, a agresją na ulicach nie ma związku. Jest. Ścisły.

Możemy oczywiście śmiać się z idioty w randze wiceministra, który opowiada o sklepach mięsnych dla LGBT, bo trudno traktować idiotę poważnie. Można też śmiać się z drugiego idioty, który hasło “zmień piec” odczytał jako “zmień płeć” i zniszczył promujące taką akcję stoisko.Sprawa jednak wcale zabawna nie jest. Jest do bólu poważna.

Oto bowiem politycy i sprzyjające im media dla doraźnych politycznych korzyści i w ramach walk wewnątrz koalicji nakręcają społeczne emocje – te najgorsze: pogardę, nienawiść, agresję. Takie emocje łatwo nakręcać, ale nie da się nad nimi panować ani równie łatwo ich wyciszyć. Konsekwencje są realne. Odczuwają je już nie tylko przedstawiciele tych znienawidzonych środowisk LGBT, ale i zupełnie przypadkowe osoby, które mogą zostać zaatakowane właśnie ze względu na niewłaściwy w oczach agresora kolor włosy, element ubioru czy kolorowy tatuaż.

Problem nie dotyczy zresztą tylko Polski i tylko środowisk LGBT. W USA wciąż trwają protesty po zabiciu przez policjanta czarnoskórego Georga Floyda. Najostrzejsze mają miejsce w Portland, gdzie od ponad 80 dni codziennie dochodzi do starć między manifestantami a policją i oddziałami federalnymi. Teraz ta przemoc stała się jeszcze większa, gdy z jednej strony na ulice wyszły bojówki lewicowej Antify, a z drugiej – uzbrojone w tarcze, pałki teleskopowe i gaz pieprzowy prawicowe milicje obywatelskie popierające prezydenta Donalda Trumpa.

W Kenosha, w stanie Wisconsin, wybuchły zamieszki po postrzeleniu przez policjantów czarnoskórego Jacoba Blake’a. Policjant oddał do mężczyzny siedem strzałów z bliskiej odległości, gdy ten wsiadał do auta – wszystko na oczach dzieci. W trakcie zamieszek doszło do strzelaniny, w której zginęły dwie osoby.

Politycy, którzy swoimi działaniami prowadzą do przemocy, powinni znikać z życia publicznego. Problem jednak w tym, że nie wzięli się z kosmosu. Ktoś ich wybrał. I polski rząd, i amerykański prezydent mają wszak demokratyczną legitymację. Co więcej: cieszą się wciąż ogromnym poparciem. To mówi wiele nie tylko o nich, ale przede wszystkim o społeczeństwie, o ich wyborcach.

Obawiam się, że będzie tylko coraz gorzej…

Photo by Leticia from Pexels

Autor

Navigate