społeczeństwo

Jak ja nie cierpię rowerzystów

Nie cierpię rowerzystów. Nie jestem kierowcą – nie tylko nie posiadam samochodu, ale nawet nie mam prawa jazdy. Od dawna nie mam też skutera. A mimo to, nawet jako pieszy, rowerzystów po prostu nie znoszę. Czuję się jak kot Klakier, powtarzając niemal codziennie: Jak ja nie cierpię rowerzystów. Jasne, zdaję sobie sprawę, że nie brakuje głupich kierowców i równie jak oni głupich pieszych, a i wśród skuterowców czy motocyklistów bez problemu znajdzie się sporo kretynów. A mimo to jakoś wyjątkową niechęcią darzę rowerzystów. Sami sobie zapracowali. Przepis mówi jasno, że przez przejście dla pieszych na rowerze można przejechać tylko wtedy, gdy jest na nim ścieżka rowerowa. Jeżeli ścieżki nie ma, należy zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez ulicę. Wydawałoby się, że to jest coś, co można łatwo ogarnąć rozumem i pamięcią, a jeszcze łatwiej – zastosować. Gdzieżby tam! Notorycznie widzę na pasach rozpędzonych ludzi na rowerach, którzy manewrują między…

Sędzia kalosz

Nie jestem miłośnikiem tak zwanego społecznego poczucia sprawiedliwości. Kiedy więc przeczytałem pierwsze wyrazy oburzenia na decyzję wrocławskiego sądu apelacyjnego, odruchowo zareagowałem z dystansem. Ale potem poznałem szczegóły sprawy i wtedy się wkurzyłem. Zacznijmy od samej historii. 14-letnia dziewczynka pojechała do rodziny na święta. Ze względu na brak miejsca rodzina postanowiła położyć ją i jej 26-letniego kuzyna w jednym łóżku. Kuzyn wrócił do domu późno w nocy mocno pijany. Położył się obok dziewczynki, zaczął się do niej dobierać, ta się opierała, ale on i tak odbył z nią stosunek. Potem ponoć “nawet” przeprosił ją za to w wiadomości wysłanej przez komunikator internetowy, ale w trakcie procesu twierdził, że to nie on napisał tę wiadomość. Sąd okręgowy skazał mężczyznę na 3 lata pozbawienia wolności. Sąd apelacyjny zmienił ten wyrok i to ta decyzja wywołała oburzenie. Sąd apelacyjny potwierdził, że doszło do obcowania płciowego z małoletnią poniżej lat 15, ale uznał, że nie…

Prezydent co się DJom nie kłaniał

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski bawił się na urodzinach znajomej i wyszła z tego gruba afera. Afera jest mocno dęta, ale Trzaskowski sam jest sobie winien. Ale po kolei. W sobotni wieczór urzędujący prezydent Warszawy i niedoszły prezydent Polski, nadzieja opozycji, czyli Rafał Trzaskowski poszedł ze znajomymi do modnego klubu nad Wisłą, aby świętować urodziny znajomej. Bawiącej się grupce nie odpowiadała muzyka, którą grał w klubie DJ, chcieli czegoś bardziej tanecznego, np. funku i prosili DJ o zmianę. Wśród proszących był prezydent, który jako argumentu użył m.in. tego, że “to jednak jego miasto”. Nagranie z tego zajścia trafiło do sieci i wywołało burzę. https://www.youtube.com/watch?v=4ZRThnrIqqY Powiedzmy sobie szczerze: Mamy w Polsce i w samej Warszawie naprawdę większe problemy niż to, do jakiej muzyki lubi tańczyć pan prezydent. Zdarzenie jest w gruncie rzeczy błahe i robienie z tego wielkiej afery jest przejawem zidiocenia mediów, polityków i opinii publicznej, ale… tylko do pewnego stopnia.…

Dlaczego rodzi się za mało dzieci

Gdy wprowadzano program Rodzina 500+, politycy mówili, że ma on służyć zwiększeniu dzietności. Ale to nie zadziałało. Nie mogło, bo problem nie leży wcale w pieniądzach. Niedawno jedna z posłanek udostępniła wykres pokazujący tzw. współczynnik dzietności, czyli liczbę zgonów i narodzin. Wynika z niego jasno, że pieniądze, jakie rodziny dostają w ramach 500+ wcale nie zmieniły niekorzystnego trendu demograficznego: Powiedzmy sobie jasno: Politycy zabiegają o to, by rodziło się więcej dzieci, ale nie dlatego, że tak bardzo kochają malutkich ludzi. Chodzi oczywiście o pieniądze, bo, jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to zawsze chodzi właśnie o nie. Konkretniej rzecz ujmując, chodzi o to, że im mniej rodzi się dzieci, tym bardziej przybliża się załamanie systemu emerytalnego. Żyjemy coraz dłużej, więc coraz dłużej pobieramy emerytury, a skoro rodzi się coraz mniej dzieci, to będzie coraz mniej ludzi w tzw. wieku produkcyjnym, czyli płacących składki na ubezpieczenia społeczne. W efekcie prędzej czy…

Jaki naród, tacy politycy

Politycy to egoistyczne i głupie świnie, które myślą tylko o tym, żeby dorwać się do koryta i nachapać. Pod takim zdaniem podpisałoby się zapewne sporo czytelników, a może nawet i większość z nich. Nie wiem, czy wszyscy politycy, ale pewnie spora ich część, a nawet zdecydowana większość, rzeczywiście pasuje do tego opisu. Bez względu na to, która partia rządzi, obserwujemy podobne zjawiska: zatrudnianie swoich bez względu na kompetencje, ciągnięcie do siebie, pazerność, korupcję. Jedni robią to w białych rękawiczkach, inni bez skrępowania. Skupieni na swoich gierkach, walce o władzę, wpływy, pieniądze, a nie na rozwiązywaniu problemów państwa i obywateli. To, co piszę, to banał, truizm – wszyscy to wiemy. A jednak nic się nie zmienia. Z jednej strony oczywiście polityka degeneruje. Gdy jeszcze bywałem w naszym parlamencie, jako dziennikarz czy działacz społeczny, obserwowałem wiele razy podobny scenariusz: Pojawiał się ktoś nowy, idealista, pracowity, kto chciał coś naprawdę zdziałać. Żeby przeforsować jakąś…

Strach się bać

Niedawno Magda poszła do fryzjera z planem ufarbowania włosów. Do tej pory lubiła bawić się szalonymi kolorami. Tym razem poprosiłem ją, by szaleństwa sobie odpuściła. Codziennie czytam bowiem o przypadkach ataków, również pobić, osób z kolorowymi włosami czy ubraniami, z elementami tęczowymi w ubiorze. A to ktoś napisał na ścianie budynku, wskazując na konkretne okno “tu mieszkają pedały”, a to ktoś pobił homoseksualistów pod ich domem. A to jakaś pani zrobiła awanturę w autobusie drugiej pani, bo jej córka ma tęczową spinkę do włosów. A to ktoś zelżył dziewczyny za tęczowe torby, a inne pobił za różowe włosy. Wiadomo, jak każda lesbijka ma różowe włosy i każdy, kto ma różowe włosy, jest lesbijką. Uczą tego na uniwersytetach. Ta agresja nie bierze się znikąd. A to gminy uchwalają, że są strefami wolnymi od LGBT, a to radny domaga się zmiany nazwy żłobka, bo “tęczowy zakątek” kojarzy mu się – no, pewnie…

Ale śmieszne: baba go bije!

Na polskim Tik Toku popularny jest ostatnio pewien trend, czyli kolejne osoby nagrywają filmiki według tego samego scenariusza. Filmiki, co ważne, mają w założeniu charakter żartobliwy. Oto siedzi mężczyzna z podbitym okiem, za nim stoi żona z wałkiem lub innym przedmiotem, który nadaje się do bicia i toczą następujący dialog: – Jakie leczo zrobiłam? – Dobre. – Jakie leczo zrobiłam? – Wyśmienite. – A co powiesz w pracy? – Że się przewróciłem. – Zuch chłopak. Zresztą, obejrzyjcie sami przykładowy filmik: https://www.youtube.com/watch?v=t79GSDnGN_U Jak to mówią, uśmiałem się jak norka, a śmiechom nie było końca. A teraz wyobraźmy sobie zamianę ról – to kobieta ma podbite oko, a mężczyzna pyta ją, co powie w pracy. Czy reakcja byłaby taka sama? Śmiem twierdzić, że nie. Podniósłby się krzyk, że to są żarty z przemocy w rodzinie, jej wyszydzanie, lekceważenie, relatywizowanie, a może nawet i gloryfikowanie. I byłby to krzyk ze wszech miar słuszny,…

Żyjemy w medialnym pędzie

Żyjemy w pędzie. Pędzimy przed siebie coraz szybciej, zostawiając za sobą to, co mijamy i natychmiast tym zapominając. Dotyczy to również, a może nawet przede wszystkim, informacji płynących z mediów. Zalewani codziennie ogromną dawką newsów, na żadnym nie możemy się skupić na dłużej. Żadnej sprawy nie śledzimy od początku do końca. Jednego dnia aresztowali kogoś, w kolejnym był wybuch w Bejrucie, rewolucja na ulicach Mińska… Zaraz będzie coś nowego, coś ważnego, okraszonego nagłówkiem “pilne”. O wybuchu w Bejrucie już nie pamiętamy, za dwa dni zapomnimy o Białorusi. Ktoś śledzi protesty w USA po zamordowaniu przez policjantów czarnoskórego mężczyzny? A przecież w takim Portland codziennie toczą się niemal regularne bitwy między protestującymi o policją i przysłanymi przez prezydenta Trumpa oddziałami federalnymi. Tak samo ważny w przestrzeni medialnej okazuje się pożar zabytkowej katedry w Paryżu albo wybuch w Bejrucie jak dieta zapomnianej piosenkarki czy ciąża drugoplanowej aktorki. Ten informacyjny pęd sprawia, że…

Politycy podnoszą sobie pensje – cieszmy się

Sejm zmienił przepisy regulujące wynagrodzenia najważniejszych polityków, co oznacza oczywiście, że zarobią oni więcej. Niektórzy się burzą. Ja się cieszę. Dlaczego? Większość ludzi uważa, że podwyżki dla polityków to skandal, że powinni oni zarabiać mniej, bo to darmozjady i banda idiotów. Cóż, trudno odmówić słuszności krytycznej ocenie naszej klasy politycznej. Trudno dziwić się, że publicyści i politycy tacy jak będący poza parlamentem Szymon Hołownia grzmią w tej sprawie. Problem w tym, że niskie wynagrodzenia uniemożliwiają zmianę tej naszej marnej klasy politycznej na lepsze. Ci, którzy biorą na siebie odpowiedzialność za zarządzanie państwem, powinni zarabiać dobrze. W ten sposób możemy przyciągać do tej pracy dobrych kandydatów. Przy niskich pensjach ci dobrzy wolą pracować w biznesie niż iść do rządu albo w ogóle szerzej – do polityki. Wysokie wynagrodzenia chronią też przed pokusami korupcyjnymi, o ile oczywiście łączą się z odpowiednio wysokimi i skutecznie egzekwowanymi karami za takie przestępstwa. Inna sprawa, że…

Ta Michał, ten Małgorzata, prezes traci pracę

W mediach tradycyjnych i społecznościowych trwa spór, czy należy mówić o aresztowanej Margot, czy też o aresztowanym Michale Sz. Niektórzy twierdzą, że używanie form męskich jest przemocą i przejawem transfobii. Czy tak jest? Odpowiem jak cadyk z Góry Kalwarii: “Ja pani nie powiem: Tak; ja pani nie powiem: nie; ja pani powiem: Azaliż”. Michał Sz. przedstawia się jako Małgorzata, a w swoim środowisku znany/a jest jako Margot. Prezes Radia Nowy Świat, założonego przez byłych dziennikarzy radiowej Trójki, bronił tego, że na antenie używano form męskich. Krytyka była jednak tak silna, że podał się do dymisji. Czy była to jego decyzja samodzielna, czy też mu ją zasugerowano dla dobra stacji – tego pewnie nigdy się nie dowiemy. Jest pewnym paradoksem, że człowiek, który odszedł z publicznego radia, by chronić się przed cenzurą, został de facto ocenzurowany w stacji, którą współzałożył. Pytanie: czy żądanie, by określać Michała vel Małgorzatę Sz. vel Margot…

Navigate