Spieprzaj, Szatanie

Mam nadzieję, że nie zapachnie u Was w domach siarką podczas lektury tego tekstu. Dziś będzie bowiem o szatanie i o egzorcyzmie, a także o ludzkiej nieludzkiej sile.

Mam ogromny sentyment do świętego Michała Archanioła. Raz, że bohaterem mojego późnego dzieciństwa czy wczesnej młodości był Michał Wołodyjowski. Jak wiadomo, na pierwsze imię miał Jerzy, ale wybrał na patrona Michała, który według Małego Rycerza miał większe wojenne zasługi w niebie. Dwa, że moje dzieciństwo upłynęło w otoczeniu księży michalitów, a jako młody człowiek przez pewien, co prawda krótki, czas byłem w michalickim niższym seminarium duchownym. Trzy, że jako dorosły człowiek wiele współpracowałem z policją, której patronem jest właśnie święty Michał Archanioł.

Nic więc dziwnego, że zainteresowałem się od razu, gdy tylko znalazłem, modlitwę do tego świętego, ułożoną przez papieża Leona XIII, nazywaną egzorcyzmem prywatnym:

[box title=”” border_width=”2″ border_color=”#1e73be” border_style=”solid” icon=”plus-circle” icon_style=”bg” icon_shape=”circle” align=”left” text_color=”#1e73be”]Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus; supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae caelestis, Satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen

Święty Michale Archaniele, broń nas w walce. Przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obro­ną. Niech go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy; a Ty, Książę wojska niebieskiego, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz krążą po świecie, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.[/box]

Cały czas miałem z nią jednak problem, którego nie umiałem zidentyfikować i zwerbalizować. Po prostu czułem, że coś w tej modlitwie mi nie odpowiada. Aż w końcu trafiłem na modlitwę świętego Benedykta:

[box title=”” border_width=”2″ border_color=”#1e73be” border_style=”solid” icon=”plus-circle” icon_style=”bg” icon_shape=”circle” align=”left” text_color=”#1e73be”]Vade retro Satana,
Numquam Suade Mihi Vana –
Sunt Mala Quae Libas,
Ipse Venena Bibas

Światłem niech będzie mi Krzyż Święty,
a nigdy wodzem smok przeklęty.
Idź precz, szatanie, duchu złości,
nigdy mnie nie kuś do marności.
Złe to, co proponujesz mi.
Sam swoją truciznę pij![/box]

I w końcu odkryłem, co mnie raziło w modlitwie do świętego Michała Archanioła. Poza określeniem archanioła mianem księcia. Jakoś mnie ta tytulatura niepokoi. Ale do rzeczy i po kolei.

Szatan karmi się naszą niewiarą w niego. Gdy zaczynamy nabierać przekonania, że go nie ma, że nie działa, że nic nie może, usypiamy swoją czujność. Stajemy się więc słabsi i bardziej podatni na jego działania.

Szatan karmi się naszą pychą. Gdy człowiek dochodzi do wniosku, że jest silny, samodzielny, że sobie sam ze wszystkimi zagrożeniami poradzi, odwraca się od Pana Boga. Wtedy też staje się słabszy i bardziej podatny na działania szatana.

Szatan karmi się jednak również naszym przekonaniem o bezbronności. Gdy stajemy się mazgajami, którzy z góry zakładają, że sobie nie poradzą, też wystawiamy się na działanie złego. Dlaczego? Bo zaprzeczamy mocy Pana Jezusa.

Modlitwa do świętego Michała Archanioła wydaje mi się swego rodzaju chowaniem się za jego spodniami. “Ej, święty Michale, ja to jestem taki w ogóle słaby, taki nieporadny, weź, zrób coś z tym szatanem, bo ja sobie na pewno z nim nie poradzę.” Sęk w tym, że równocześnie to jest komunikat: “Posłuchaj, szatan. Musisz poczekać chwilę, bo ja z tobą walczyć nie umiem i nie mam siły, wezwę teraz świętego Michała, żeby mi pomógł. On na pewno spuści ci konkretne bęcki” Jasne, zły na pewno honorowo poczeka, prawda?

Pan Jezus został zabity za nasze grzechy. Odkupił je, otwierając bramę do zbawienia. Między śmiercią na krzyżu a zmartwychwstaniem, jak wyznajemy w Składzie Apostolskim, “zstąpił do piekieł”. Na herbatkę do Lucyfera? Nie. Pokonał zło. Raz, a dobrze.

Każdy z nas ma sumienie, czyli głos Pana Boga w sobie. Każdy z nas ma w sobie Ducha Świętego, którego przyjmujemy w sakramencie chrztu, a potem podczas bierzmowania. Przede wszystkim jednak każdy przyjmuje do serca Pana Jezusa w Eucharystii. Każdy z nas, parafrazując pewnego niezbyt udanego internetowego mówcę motywacyjnego, ma w sobie Zwycięzcę. Sam nie da rady. Ale nie jest sam. W to przecież wierzymy – że nie jesteśmy sami. Skoro tak, po co chowamy się za archaniołem zamiast zmierzyć się z kusicielem, korzystając nie z naszej ludzkiej siły, ale z siły Zbawiciela?

I na koniec Dismas, czyli jeden z moich dwóch projektów muzycznych. Utwór Grzesznik – część 3 zawiera modlitwę świętego Benedykta:

[video_embed][/video_embed]

Navigate