Słowo ma siłę – 16.04.2015

Dzisiaj o nieewangeliczności klauzuli sumienia, o tym, że nigdy nie jestem sam oraz o różnicy między wiedzą a wiarą.

(Dz 5,27-33): Gdy słudzy przyprowadziwszy apostołów, stawili ich przed Sanhedrynem, arcykapłan zapytał: Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię, a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka? Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi – odpowiedział Piotr i Apostołowie. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego straciliście, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni. Gdy to usłyszeli, wpadli w gniew i chcieli ich zabić.

“Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” – mówią apostołowie. To wcale nie jest w praktyce takie łatwe. Dlatego chcemy to sobie ułatwić. Jak? A, na przykład tak, że oczekujemy, iż nasz sprzeciw wynikający z przekonań religijnych nie będzie rodził skutków wynikających z prawa państwowego. Dlatego chcemy wszędzie zapisywać klauzulę sumienia – taki wentyl pozwalający kontestować prawo bez konsekwencji. To tak nie działa. Apostołowie rzucają to zdanie członkom Sanhedrynu w twarz, ci zaś chcą uczniów zabić. Apostołowie rzucają to zdanie świadomi grożących za to konsekwencji i gotowi je ponieść.

(Ps 34,2.9.17-20): Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.

Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
Liczne są nieszczęścia, które cierpi sprawiedliwy,
ale Pan go ze wszystkich wybawia.

Bodajże ksiądz Jan Kaczkowski powiedział swego czasu, że Pan Jezus jest najbliżej człowieka właśnie wtedy, gdy ten sądzi, iż Pana Jezusa przy nim nie ma i odczuwa samotność, opuszczenie. Tak naprawdę wszak nigdy nie jesteśmy sami. Pan Bóg jest zawsze blisko. Nie znaczy to wcale, że ma być mi zawsze lekko, miło i przyjemnie. O, co to to nie. Nikt tak jak Pan Bóg nie umie zadbać o to, żebym się nie nudził, żebym miał z czym się zmagać. Nigdy jednak nie stawia przed wyzwaniem, któremu człowiek nie byłby w stanie sprostać, nigdy też nie zostawia bez pomocy. Gdy sobie nie radzę, wybawi mnie. Choć nie zawsze w taki sposób, w jaki bym się spodziewał.

(J 20,29): Uwierzyłeś, Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

Od czasów nastoletnich uwielbiam niejakiego Johna Locke’a, twórcę epistemologii, czyli teorii poznania, która stała się podstawą empiryzmu. W największym skrócie rzecz ujmując, empiryści twierdzą, iż głównym źródłem ludzkiego poznania są doznania zmysłowe (empiryczne). John Locke pisał, iż “nie ma niczego w umyśle, co nie istniałoby w zmysłach”.

Święty Tomasz domaga się doznań zmysłowych: Chce nie tylko zobaczyć zmartwychwstałego Pana Jezusa na własne oczy, ale i osobiście dotknąć Jego ran, aby upewnić się, że to On. Tak naprawdę apostoł nie chce więc wiary, ale wiedzy.

Oparta na empirycznym doświadczeniu wiedza jest bezpieczna, daje nam poczucie absolutnej pewności. Swoją drogą, to poczucie jest nieco złudne, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że nasze zmysły bywają zawodne. Jedne bardziej, drugie mniej. Da się to odczuć nawet w warstwie językowej: “widziałem, że…” brzmi bardziej wiarygodnie niż “słyszałem, że…”. W tym drugim przypadku wyraźnie zakładamy zawodność zmysłu słuchu. Generalnie jednak ufamy poznaniu sensualnemu.

Wiara z natury swojej opiera się na akcie woli i wymyka rozumowi. Święty Jan Paweł II w encyklice “Fides et ratio” doceniał wartość rozumowych poszukiwań, zwracając jednak uwagę, iż mają one kres, że przychodzi taki moment, taka tajemnica, wobec której rozum ludzki jest bezradny: tajemnica krzyża. Wiara jest łaską, ale jest też dla człowieka wyzwaniem, bo z natury swojej wymaga zaufania i przeskoczenia ograniczeń ludzkiego rozumu.

Pan Jezus rzuca takie właśnie wyzwanie: Przeskocz swój rozum, przeskocz swoje zmysły, po prostu uwierz. Nikt nie obiecywał, że z Panem Jezusem będzie łatwo…

(J 3,31-36): Jezus powiedział do Nikodema: Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela /mu/ Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży.

Dziś znów uchylam się od komentarza do Ewangelii i oddaję głos ojcu Grzegorzowi Kramerowi SJ. Przeczytajcie tekst na blogu o. Grzegorza. Odwraca zupełnie perspektywę.

Navigate