Pieluszkowe zapalenie opon mózgowych

Znów w sieci pojawił mi się jakiś idiotyczny tekst o madkach i ich pieluszkowym zapaleniu opon mózgowych. Takie teksty pojawiają mi się rzadko, bo staram się unikać idiotów. Czasem jednak coś przejdzie przez sito. Wyjaśnię więc, dlaczego autorów takich tekstów uważam właśnie za idiotów.

Przede wszystkim po prostu wkurza mnie zawsze, gdy ktoś odnosi się do jakiejś grupy z pogardą. I tak, wiem, że czasem niektóre mamy zadają w sieci niezbyt mądre pytania lub piszą niezbyt mądre rzeczy. Wiem, że potrafią być męczące i roszczeniowe. Wszystko to wiem. Wyśmiewanie ich służy jednak wyłącznie poprawie humoru i samooceny tym, którzy się śmieją. Nic więcej dobrego z tego nie wyniknie, a za to wyniknie coś złego: Gdy kogoś wyśmiewamy, budzimy w nim frustrację i zamykamy na jakiekolwiek zmiany.

Nie chcę tu uchodzić za świętszego od papieża i być hipokrytą, więc przyznam bez bicia, że sam dawniej potrafiłem się śmiać. Przestałem, gdy dotarło do mnie, że większość tych mam, które określane bywają w sieci jako madki, nie są winne temu, że takie są.

Dawniej mawiano, że dziecko wychowuje cała wioska. Jest w tym głęboka mądrość. Problem w tym, że współcześnie to tak nie działa. Mama, również ta, która rodzi pierwsze dziecko, często zostaje w tym sama – nie ma wsparcia rodziny ani bliskiego środowiska. Odnajduje więc w sieci inne, podobne sobie mamy. Próbują się wspierać, ale często wychodzi jak w tym powiedzeniu, że prowadził ślepy kulawego.

Zamiast się oburzać albo wyśmiewać, lepiej edukować i wspierać.

Kolejna sprawa to często wykpiwane “zafiksowanie” młodych mam na ich dzieciach i macierzyństwie. O niczym innym niż o ich “bąbelkach” nie potrafią mówić. I tu też nie bardzo rozumiem krytykę.

Narodziny dziecka, zwłaszcza pierwszego, to ogromna, wręcz rewolucyjna, zmiana w życiu. Trudno więc dziwić się skupieniu na tym i fascynacji zupełnie nowymi doświadczeniami.

Moja Mama opowiadała mi, że, kiedy się urodziłem, siedziała ze mną w domu. Któregoś dnia Tata wrócił z pracy, a ona przejęta opowiadała mu o kupce, którą zrobiłem. Wtedy podjęła decyzję, że wraca do pracy w szkole. Nie chciała być żoną, która nie ma mężowi niczego ciekawego do opowiedzenia. Siedziała w domu (a były to czasy przed komputerami i internetem), zajmując się cały dzień dzieckiem. O czym więc miała opowiadać, jeśli nie o tym, na czym zszedł jej cały dzień?

Warto jednak pamiętać, że nie zawsze młoda mama może wrócić do pracy. A czasem może po prostu nie chcieć. Tyle mówimy o tym, że kobieta powinna mieć prawo wybrać swoją drogę w życiu. Dlaczego, jeśli naprawdę chce, nie miałaby wybrać drogi skupienia się na swoim macierzyństwie?

Bardzo łatwo przychodzi nam ocenianie, zwłaszcza gdy mamy ocenić negatywnie – wyszydzić, wyśmiać. To bowiem pozwala nam poczuć się lepszymi od tych, których obśmiewamy, np. właśnie od tych madek, które jakoby cierpią na pieluchowe zapalenie opon mózgowych. A może to ci, którzy wyśmiewają, powinni raczej martwić się kompleksami, które w ten przykry sposób próbują przykryć?

Photo by form PxHere

Autor

Navigate