On jest takim Ojcem, co to wiecznie w pracy

Coraz rzadziej piszę o Panu Bogu i o sprawach wiary. Pewnie dlatego, że coraz trudniej jest mi w ogóle z Nim rozmawiać, a skoro nasza relacja jest taka nienachalna, to i o czym tu pisać?

Można by rzec, że ja się Panu Bogu nie narzucam. On mi za to owszem, ale w sposób, którego nie rozumiem i nie umiem przyjąć. Zapewne wie, co robi. Pewnie, jak zawsze, ma plan i to jest dobry plan, ale ja nie umiem tego dostrzec.

Dzieje się w moim życiu tyle rzeczy trudnych i dla mnie niezrozumiałych, że gubię się w tym wszystkim. Ja wiem: “Bądź wola Twoja”. Staram się to sobie powtarzać. Kiedyś to pomagało. Dziś nie za bardzo.

Czasami do Niego krzyczę, czasami cicho się żalę. Odpowiada mi cisza. Tadeusz Gadacz napisał kiedyś, że:

wiara to trwanie w milczeniu Boga.

Niby to wiem. Niby to wszystko wiem. Ale ta wiedza nie pomaga. Nie bywam w kościele, bo nie umiem. Nie chodzę do spowiedzi, bo nie umiem. Nie karmię się Eucharystią, bo nie umiem.

A jednocześnie tak bardzo za tym tęsknię. Tak bardzo, że nie umiem tego opisać. Brakuje mi słów. Wszystko, co próbuję napisać, wydaje mi się niewystarczające.

Moje życie, choć z pozoru wygląda normalnie, stało się sumą zniechęcenia, braku sił, braku motywacji, smutku, tęsknoty, poczucia winy, żalu, samotności. Ale nie takiej – że nie mam bliskiej osoby, bo przecież mam wokół siebie kochających ludzi. Zasypiam obok żony, co wieczór mówię dobranoc dzieciom, które mnie kochają. A jednak ta samotność jest i tym bardziej wydaje się absurdalna, bezsensowna, tym mocniej też zawstydza.

Masz, chłopie, dach nad głową, masz, co jeść. Niezależnie od wszystkich kryzysów, jakie przeszliście, masz kochającą żonę. Masz fajne dzieci. Możesz tworzyć muzykę, co uwielbiasz. A narzekasz. A marudzisz. A źle ci ze sobą.

Bo tak naprawdę głównie źle mi z samym sobą, bo w swoim życiu najbardziej nie lubię siebie samego. I źle mi bez Niego.

Czasami myślę, że On jest takim Ojcem, co to wiecznie w pracy, bo praca odpowiedzialna. I tak rządzi światem, problemy wielkie i ważkie rozwiązuje, no, bo – wiadomo – wojny, pandemia, kryzysy, trzęsienia ziemi. A w domu dzieci czekają i czekają, a Taty doczekać się nie mogą.

Obraz Free-Photos z Pixabay

Autor

Navigate