Muzyczne wzruszenia

Powiadają, że chłopaki nie płaczą. To prawda. Chłopaki nie płaczą, ale mężczyźni tak. Jeśli bowiem jesteś pewny swojej męskości, to nie musisz dodawać sobie animuszu udając twardziela pozbawionego emocji. Tak. Mężczyźni wzruszają się. I płaczą.

Zacząłem od tego, bo oglądałem ostatnio finałowy odcinek Voice of Poland (pisałem o tym programie niedawno). Na scenie pojawiła się Edyta Górniak z Jagodą Kret. Nie kibicowałem jakoś Jagodzie. Pojawiły się, by zaśpiewać pożegnalny utwór, gdy Jagoda odpadła z dalszej rywalizacji.

Najpierw poczułem w kąciku oka pojedynczą łzę. Spłynęła po policzku. Po niej druga, trzecia. Aż w którymś momencie coś we mnie pękło i po prostu zacząłem płakać. Uwolniły się wszystkie nagromadzone we mnie trudne emocje: strach, gniew, żal, złość, smutek. Emocje, które – rzecz jasna – nie były związane z piosenką i jej wykonaniem. Ale pod ich wpływem uwolniły się i wypłynęły ze mnie z oczyszczającymi łzami.

Parę dni później przeczytałem sławną już wypowiedź Edyty Górniak na temat śmierci Paula Walkera. Wypowiedź ta była niemądra i stała się obiektem kpin. Zapewne uzasadnionych. Czy to coś zmienia? Nic. Nie interesuje mnie, czy Edyta Górniak jest osobą mądrą, ani jej opinia na tematy społeczno-polityczno-kryminalne. Edyta ma śpiewać.

(BTW: naprawdę, nie interesuje mnie, co o Edycie sądzą jej hejterzy, ani to, co inni sądzą o jej wersji “Nothing Else Matters”).

Czy Ryszard Riedel był jako człowiek wzorem do naśladowania? Raczej nie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie raczej zachęcał innych do tego, by szli tropem Riedla – słabego, a może nadwrażliwego, faceta, który swoim nałogiem niszczył życie nie tylko własne, ale i swojego otoczenia. Nie zmienia to jednak faktu, że coś ściska mnie za gardło, ile razy słyszę “List do M.”

https://www.youtube.com/watch?v=1Ugzemr-GmI

Mamy wokół siebie produkty muzyczne. Jakieś dziewczynki, jacyś chłopcy, wymyśleni i stworzeni przez marketingowców. Jedni śpiewają, inni udają, że to robią, wszak dziś nie jest tajemnicą, że AutoTune w rękach dobrego producenta czyni cuda. Pojawiają się i znikają. Jak każdy produkt mają swój cykl życia, tyle że dość krótki, po jednej piosence, jednej płycie, jednym sezonie nikt o nich nie pamięta. Na ich miejsca czeka pierdyliard innych muzycznych produktów.

To różni produkty muzyczne od artystów. Artysta nie jest dziełem marketingowca, lecz własnej wrażliwości. Czasem – nadwrażliwości. I kiedy rozdziawia paszczę, to wydobyte z niej dźwięki mają dać mi wzruszenia, radość, oczyszczenie, emocje. Tego oczekuję.

Navigate