Małe zmiany

Na ogół przyjmujemy świat takim, jaki on jest. Chcemy po prostu przeżyć swoje życie, względnie dobrze, względnie przyjemnie, względnie spokojnie. Bez wielkich zrywów, bez rewolucji. W miarę możliwości nie szkodząc, ale też nie wychylając się z pomaganiem, chyba że osobom nam najbliższym.

Ale nie da się nie zmieniać świata. Wszystko, co robimy, zmienia świat. Czasem są to zmiany drobne, drobniutkie, wydawałoby się – niezauważalne.

Ja wiem: To brzmi jak banał, jak truizm, pachnie na kilometr naiwnością. Ja wiem. Ale wiem też, że mam rację. Czasem uśmiech, którym obdarzymy nieznajomego na ulicy może odmienić jego życie. Ów nieznajomy może zaś odmienić życie kogoś innego. I już świat jest inny. A czasem jedno moje warknięcie, dla mnie właściwie nieistotne, zapomnę o nim za minutę, może sprawić, że ktoś stanie się Michaelem Douglasem z filmu “Upadek”.

Świat nigdy nie stoi w miejscu. Jak rzekł Heraklik z Efezu: “Panta rhei kai ouden menei” (“Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo”). Traktujemy to czasem jako formę żalenia się na nietrwałość rzeczy. Zupełnie niesłusznie. Jasne, czasem chcemy krzyczeć “Chwilo, trwaj!”, ale przecież wiemy, że tak się nie da. Ta zmienność świata jest właśnie jego urokiem.

Każda Twoja decyzja lub jej brak (który de facto też jest decyzją: by jej nie podejmować) zmienia niezauważalnie świat.

Opowiem Wam historię. Działo się to w USA, ale to nie będzie opowieść o amerykańskich naukowcach, bo, w odróżnieniu od większości historii o amerykańskich naukowcach, ta jest całkowicie prawdziwa.

Pewien człowiek prowadził sklep rowerowy. Któregoś dnia złapał chłopaka na próbie kradzieży roweru. Powinien wezwać policję. Chłopakiem zająłby się sąd, trafiłby do więzienia. Właściciel sklepu chyba sam nie wiedział dlaczego, ale zaczął z chłopakiem rozmawiać. Chłopak marzył o rowerze, to była jego wielka pasja, sporo o rowerach wiedział, ale na zakup nie było go stać. Po tej rozmowie właściciel sklepu zaproponował chłopakowi, by pomógł mu w sklepie, a on pozwoli mu złożyć samodzielnie wymarzony rower. Tak też się stało. Chłopak pracowicie pomagał, właściciel sklepu zaś nauczył go składania rowerów i pomógł mu spełnić marzenie.

Tak, wiem. Historia brzmi ckliwie. Ale, uwierzcie, jest prawdziwa. Oczywiście, właściciel mógł wezwać policję. Być może nawet powinien to zrobić. Chłopak trafiłby przed sąd i zapewne do więzienia. Wiemy doskonale, że więzienie rzadko kiedy resocjalizuje, na ogół jest świetną szkołą przestępczości i areną dalszej demoralizacji. Zapewne więc naznaczyłoby to chłopaka do końca życia. Ta jedna, zapewne nawet nie do końca przemyślana, intuicyjnie i spontanicznie podjęta, decyzja właściciela sklepu, wpłynęła na życie tego młodego człowieka. Nauczył się składać rowery (dziś zajmuje się tym zawodowo), jest uczciwym człowiekiem. Właściciel sklepu zaś również odmienił swoje życie. Wykorzystał bowiem ten pomysł, który się sprawdził i zajął się pracą z młodzieżą, właśnie poprzez rozwijanie w niej pasji rowerowej.

Navigate