Kupa nosorożca

Ostatnio pewna osoba w pół-publicznej dyskusji napisała mi, że moja muzyka brzmi jak kupa nosorożca. Odpowiedziałem, że dziękuję za opinię i nie wezmę jej sobie do serca, po czym…wyrzuciłem tę osobę z grona znajomych. Czy to było niekonsekwentne? Nie, nie było. Czy to było słuszne? Gdybym tak nie uważał, postąpiłbym przecież inaczej. Dlaczego w ogóle o tym piszę? Bo moim zdaniem z całej tej historii płynie wykraczający poza nią morał.

Chciałem  nawet odpowiedzieć, że to nie jest kupa nosorożca, tylko plwociny pterodaktyla wymieszane ze smarkami mamuta, ale… Wiecie, jak to jest? Najlepsze riposty przychodzą na ogół wtedy, gdy już nie są potrzebne. Tak było i tym razem. Najpierw napisałem w dyskusji magiczne EOT, a dopiero potem wymyśliłem tę jakże błyskotliwą ripostę.

Nie wezmę sobie do serca…

Komponuję muzykę i nagrywam, bo sam proces tworzenia i sama ta praca daje mi mnóstwo przyjemności i zabawy. Ot, taka forma odreagowania, takie hobby. Tworzę takie rzeczy, których sam chciałbym słuchać. Jeśli przy okazji komuś jeszcze się podobają, to super. Jeśli nie – cóż, trudno.

Skoro publikuję w sieci to, co stworzyłem, to oczywiście poddaję to pod ocenę innych i muszę liczyć się również z opiniami krytycznymi. Nie znaczy to jednak wcale, że muszę przejmować się tym, że komuś się coś nie podoba. Nie? Trudno. Szerokiej drogi.

Strach przed krytyką bywa uczuciem paraliżującym, potrafi zabić w nas kreatywność i pasję, pozbawiając przyjemności tworzenia. Dotyczy to oczywiście nie tylko muzyki, ale – tak naprawdę wszystkiego, co robimy.

Jest – rzecz jasna – krytyka i krytyka. Gdy ktoś powie: “Stary, ale tu nie brzmi czysto, tu dałeś za duży pogłos (no, zdarza mi się…), w tym miejscu można było zrobić to tak i tak”, inaczej ujmując: gdy ktoś krytykuje konstruktywnie, konkretnie, gdy rzeczowo wskazuje potknięcia, warto się nad tym zastanowić. Ale, wiecie, jeśli krytyka sprowadza się do tego, że skończyliście się, zanim się zaczęliście, czyli przed Kill’em’all, a w ogóle “Cezik to pedał, dawno się sprzedał”, to można to jedynie wyśmiać lub zignorować.

Krytyka może mieć różne źródła i różne formy. Gdy wynika z chęci wskazania mi błędów, bym mógł je poprawić, super, dziękuję i w ogóle niech Bozia w dzieciach wynagrodzi. Kiedy idziesz w argumenty ad personam, gdy próbujesz mnie obrazić, gdy po prostu chcesz wylać swoje frustracje i zaleczyć własne kompleksy, pokazując, jak bardzo mnie nie lubisz, to kaktus ci w oczodół.

“Twoja muzyka brzmi jak kupa nosorożca” jest tekstem na poziomie “A twoja stara klaskała u Rubika”. Dlatego nie biorę tego sobie do serca. Dlatego nawet nie próbuję dociekać, co autor owego twierdzenia miał na myśli i jakie konkretnie ma zastrzeżenia. Warto nauczyć się odróżniania krytyki wartościowej od bezwartościowej i ignorowania tej drugiej.

Oczyszczaj się z toksyn

Nauczyłem się cieszyć świętym spokojem. Cenię sobie swoją przestrzeń. Jest moja i ma być dla mnie komfortowa. Nie dla każdego jest w niej miejsce.

Kiedyś lubiłem zwarcia, spierałem się, toczyłem potyczki. Dziś mi się już nie chcę. Chcę mieć spokój. Jeśli ktoś zaburza komfort mojej prywatnej przestrzeni, odcinam się od niego. Już się nie kłócę, po prostu unikam takich osób i idę dalej swoją drogą. Uważam, że tak jest lepiej, prościej i wygodniej. Mniej złych emocji, mniej nerwów, mniej stresów, i dla mnie, i dla tej osoby.

To ten ktoś, kto ma potrzebę obrażenia mnie, ma problem. Nie ja. Nie jest w stanie mnie obrazić ktoś, kogo opinia jest mi obojętna. Ja nie mam potrzeby obrażania tego kogoś, on ma potrzebę obrażania mnie, czyli to w nim siedzą złe emocje.

Złe emocje są jak toksyny, jak zarazki. Nie chcę, by mnie zatruwały, nie chcę, by przenosiły się na mnie. I tak, jak należy podobno oczyszczać co pewien czas organizm z toksyn, tak ja oczyszczam z nich swoją przestrzeń, usuwając z niej tych, którzy próbują tymi trującymi oparami mi szkodzić.

Masz inne zdanie niż ja? Super. Porozmawiajmy. Przedstaw mi swoje argumenty, ja przedstawię swoje. Nie musimy nawet się nawzajem przekonywać. Sama wymiana poglądów jest wartością. Ale jeśli chcesz mnie obrażać, to, wybacz, ale jesteś szkodnikiem. A szkodniki się tępi.

Navigate