I po świętach

Tak jakoś koło 20 grudnia przeszła mi przez głowę taka oto myśl, że to był dla mnie wyjątkowo zły rok i nie mam co świętować. “Radosne to te święta nie będą” – pomyślałem, wyciągając z tego wniosku, że nie ma w związku z tym sensu szykowanie się do świętowania. Dzieci, które już dorosły, nie będzie, brata od lat nie ma, bo mieszka poza Polską, pierwszy raz zabraknie zmarłych w tym roku Babci i Dziadka, z wielu powodów nie będzie też Mamy. Co tu świętować? Z czego się cieszyć? To już bardziej chciałoby się zaszyć w kącie i udawać, że tego świątecznego szaleństwa nie ma.

Myśl ta oczywiście była niespecjalnie mądra. Pokazuje jednak, jak bardzo tradycyjne pojmowanie świąt przesłoniło, również mi, ich religijne i duchowe znaczenie.

Pomijam już nawet to, że teraz w ramach poprawności politycznej na ogół w życzeniach nie wymienia się, o jakie święta chodzi. Mamy więc z angielska “Happy holidays” zamiast “Merry Christmas”, a gwiazdę betlejemską, żłobek i Dzieciątko zostały zastąpione przez postać grubawego pana w czerwonym stroju zaprojektowaną na potrzeby reklamy Coca-Coli.

Jasne, święta kojarzą się z radością i rodziną, z choinką i prezentami, ze sprzątaniem, karpiem, barszczem z uszkami i innymi potrawami. Ale nie o to w nich chodzi. Ważne, by te święta spędzić rodzinnie i radośnie. Ale to nie znaczy, że należy zapominać, co się świętuje. A ja, czego moja niezbyt mądra myśl dowiodła, zapomniałem.

Inna sprawa, to muszę przyznać, że ja z sednem tych świąt wciąż jeszcze mam problem.

Staram się być uczciwym wobec siebie i wobec Pana B. w tym poszukiwaniu drogi. Jeśli czegoś nie przepracowałem, nie jestem pewien swojej wiary, to nie zmuszam się i nie udaję, że jest inaczej. Nie chcę udawać wiary, nie chcę być bezmyślny niczym ludzie, którzy idą na pasterkę i śpiewają “swe królestwo weź pod rękę” (zamiast w porękę) czy przy odmawianiu różańca powtarzają “błogosławionaś Ty między niewiosłami”. (Autentyki).

Odwiedziłem kilka warszawskich kościołów, oglądając przygotowane szopki. Lubię atmosferę i zapach kościoła. Wciąż jednak nie jestem jeszcze chyba gotowy do modlitwy w kościele, do udziału w mszy. No, jak mam być gotowy, skoro jeszcze ciągle nie jestem pewny sedna świąt, które właśnie obchodziliśmy?

Navigate