Fale

Fala nadchodzi znienacka. Nie wiadomo, skąd. Wielka sztormowa fala, która zalewa człowieka całkowicie i topi. Inaczej niż w oceanie fala jest cicha i podstępna. Nie wiesz, kiedy i skąd przyjdzie, ani jaka będzie.

Gdyby jeszcze fala przynosiła radość, poczucie szczęścia albo nadzieję. Ale nie.

Niespodziewanie zalewa cię fala strachu, poczucia beznadziei, smutku, rozpaczy. To nie jest tak, że czujesz emocję – stajesz się emocją, ona cię wypełnia, pochłania, topi jak fala właśnie. Stajesz się strachem, beznadzieją, smutkiem, rozpaczą.

I nic nie możesz na to poradzić. I nie wiesz, co się dzieje, nie rozumiesz. Wgniata cię w ziemię, a ty jesteś bezradny niczym dziecko we mgle. Nawet nie poprosisz o pomoc, bo nie umiesz opisać anii wyjaśnić, co się dzieje. Ludzie wokół zresztą wcale nie chcą tego wiedzieć ani tym bardziej zrozumieć.

Stajesz się strachem, beznadzieją, smutkiem, rozpaczą i jesteś w tym sam.

A potem fala się cofa. Raz po minucie, innym razem po kilku minutach, a kiedy indziej po godzinie albo dwóch dniach. Nie przewidzisz. Kiedy fala się cofnie, to już wiesz, co się działo. Wtedy rozumiesz. Dopiero wtedy.

To depresja.

Nie jesteś szalony, nie masz psychozy. Ale jesteś chory. I potrzebujesz pomocy. Da się pomóc. Wiem. Sam się z tym mierzę.

Photo by Emiliano Arano from Pexels
Navigate