Dzień Dziecka

“Wszyscy faceci to dzieci, tylko z wiekiem zabawy coraz droższe.” Kobiety mówią o nas tak często, że aż trudno z nimi się spierać. Zresztą: po co się spierać, skoro to prawda? I nie ma czego się wstydzić. To raczej powód do chluby. Toż już w Ewangelii (Mateusz 18,3; NBG) czytamy:

Zaprawdę, mówię wam: Jeśli nie będziecie zawróceni i nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.

Tak, wiem: cytowanie Ewangelii na stronie Tyfona, biorąc pod uwagę fakt, że tyfon to demon, w dodatku pod zdjęciem z klubu ze striptizem, to pomysł nieco szalony, ale cytat pasował do tekstu, jak znalazł.

Tak. Dobrze jest mieć w sobie nadal dziecko. Dobrze jest umieć się bawić. Dobrze jest umieć cieszyć się drobnostkami. Dobrze jest zachować dziecięcą prostolinijność i ciekawość świata. Smutne jest życie tych, którzy w swym dorastaniu gubią po drodze dziecięctwo.

Tak. To prawda. Czasem zmieniają się zabawki, zabawy i smakołyki. Już nie żelaźniak, lecz prawdziwy samochód, albo motocykl, albo skuter (jak u mnie); już nie ganianie się z udającym strzelbę patykiem po podwórku, lecz paintball (albo klub go-go, jak na zdjęciu); już nie oranżada, tylko whisky.

Mówi się często o syndromie Piotrusia Pana jako o męskiej niechęci do dorastania, mówi się o wiecznych chłopcach, pokazując np. Kubę Wojewódzkiego albo budzącego we mnie sympatię, choć chyba w sumie dość słabego, aktora Hugh Granta. Ja, kiedy myślę “Piotruś Pan”, mam przed oczami raczej zupełnie innego aktora. Jest nim Robin Williams:

 

 

Przypomina mi się “Hook”, bajkowa opowieść o tym, jak ważne jest właśnie to, by nie zgubić w sobie dziecka.

Tak, wiem: Trzeba dorosnąć, być odpowiedzialnym, zarabiać, odnosić sukcesy, itd. Ale to wcale nie wyklucza zachowania w sobie tych cech, które kojarzymy pozytywnie z byciem dzieckiem.

 

Navigate