Jakub Śpiewak

8 Posts Back Home

Ale śmieszne: baba go bije!

Na polskim Tik Toku popularny jest ostatnio pewien trend, czyli kolejne osoby nagrywają filmiki według tego samego scenariusza. Filmiki, co ważne, mają w założeniu charakter żartobliwy. Oto siedzi mężczyzna z podbitym okiem, za nim stoi żona z wałkiem lub innym przedmiotem, który nadaje się do bicia i toczą następujący dialog: – Jakie leczo zrobiłam? – Dobre. – Jakie leczo zrobiłam? – Wyśmienite. – A co powiesz w pracy? – Że się przewróciłem. – Zuch chłopak. Zresztą, obejrzyjcie sami przykładowy filmik: https://www.youtube.com/watch?v=t79GSDnGN_U Jak to mówią, uśmiałem się jak norka, a śmiechom nie było końca. A teraz wyobraźmy sobie zamianę ról – to kobieta ma podbite oko, a mężczyzna pyta ją, co powie w pracy. Czy reakcja byłaby taka sama? Śmiem twierdzić, że nie. Podniósłby się krzyk, że to są żarty z przemocy w rodzinie, jej wyszydzanie, lekceważenie, relatywizowanie, a może nawet i gloryfikowanie. I byłby to krzyk ze wszech miar słuszny,…

Żyjemy w medialnym pędzie

Żyjemy w pędzie. Pędzimy przed siebie coraz szybciej, zostawiając za sobą to, co mijamy i natychmiast tym zapominając. Dotyczy to również, a może nawet przede wszystkim, informacji płynących z mediów. Zalewani codziennie ogromną dawką newsów, na żadnym nie możemy się skupić na dłużej. Żadnej sprawy nie śledzimy od początku do końca. Jednego dnia aresztowali kogoś, w kolejnym był wybuch w Bejrucie, rewolucja na ulicach Mińska… Zaraz będzie coś nowego, coś ważnego, okraszonego nagłówkiem “pilne”. O wybuchu w Bejrucie już nie pamiętamy, za dwa dni zapomnimy o Białorusi. Ktoś śledzi protesty w USA po zamordowaniu przez policjantów czarnoskórego mężczyzny? A przecież w takim Portland codziennie toczą się niemal regularne bitwy między protestującymi o policją i przysłanymi przez prezydenta Trumpa oddziałami federalnymi. Tak samo ważny w przestrzeni medialnej okazuje się pożar zabytkowej katedry w Paryżu albo wybuch w Bejrucie jak dieta zapomnianej piosenkarki czy ciąża drugoplanowej aktorki. Ten informacyjny pęd sprawia, że…

Politycy podnoszą sobie pensje – cieszmy się

Sejm zmienił przepisy regulujące wynagrodzenia najważniejszych polityków, co oznacza oczywiście, że zarobią oni więcej. Niektórzy się burzą. Ja się cieszę. Dlaczego? Większość ludzi uważa, że podwyżki dla polityków to skandal, że powinni oni zarabiać mniej, bo to darmozjady i banda idiotów. Cóż, trudno odmówić słuszności krytycznej ocenie naszej klasy politycznej. Trudno dziwić się, że publicyści i politycy tacy jak będący poza parlamentem Szymon Hołownia grzmią w tej sprawie. Problem w tym, że niskie wynagrodzenia uniemożliwiają zmianę tej naszej marnej klasy politycznej na lepsze. Ci, którzy biorą na siebie odpowiedzialność za zarządzanie państwem, powinni zarabiać dobrze. W ten sposób możemy przyciągać do tej pracy dobrych kandydatów. Przy niskich pensjach ci dobrzy wolą pracować w biznesie niż iść do rządu albo w ogóle szerzej – do polityki. Wysokie wynagrodzenia chronią też przed pokusami korupcyjnymi, o ile oczywiście łączą się z odpowiednio wysokimi i skutecznie egzekwowanymi karami za takie przestępstwa. Inna sprawa, że…

Pierś kurczaka z żurawiną z szynkowaru

Od pewnego czasu z upodobaniem robię domowe wędliny, korzystając z szynkowaru. Ja je lubię, rodzina je uwielbia i właściwie jedyną ich wadą jest to, że błyskawicznie znikają z lodówki. Dziś przedstawię wędlinę, którą moja Mądrzejsza i Piękniejsza Połowa oraz nasze potomstwo lubią najbardziej, czyli pierś z kurczaka z żurawiną. Tu dygresja i wyjaśnienie: Nie jestem i nie zamierzam być blogerem kulinarnym, więc przedstawię wszystko po swojemu. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Zacznijmy od urządzenia. Jakiś czas temu stałem się szczęśliwym posiadaczem szynkowaru Browin o pojemności 1,5 kg – z całym zestawem niezbędnym do domowego wyrobu wędlin. Taki zestaw można kupić np. tutaj. Są mniejsze i większe, ale ten wydaje mi się optymalny do różnych rodzajów wędlin. Dalej, gdy będę opisywał proces tworzenia wędlin, wyjaśnię, co i do czego się przyda. Robiłem tę wędlinę kilka razy, więc metodą prób i błędów dopracowałem proces produkcji niemal do perfekcji. Zawsze kupowałem pierś…

Ta Michał, ten Małgorzata, prezes traci pracę

W mediach tradycyjnych i społecznościowych trwa spór, czy należy mówić o aresztowanej Margot, czy też o aresztowanym Michale Sz. Niektórzy twierdzą, że używanie form męskich jest przemocą i przejawem transfobii. Czy tak jest? Odpowiem jak cadyk z Góry Kalwarii: “Ja pani nie powiem: Tak; ja pani nie powiem: nie; ja pani powiem: Azaliż”. Michał Sz. przedstawia się jako Małgorzata, a w swoim środowisku znany/a jest jako Margot. Prezes Radia Nowy Świat, założonego przez byłych dziennikarzy radiowej Trójki, bronił tego, że na antenie używano form męskich. Krytyka była jednak tak silna, że podał się do dymisji. Czy była to jego decyzja samodzielna, czy też mu ją zasugerowano dla dobra stacji – tego pewnie nigdy się nie dowiemy. Jest pewnym paradoksem, że człowiek, który odszedł z publicznego radia, by chronić się przed cenzurą, został de facto ocenzurowany w stacji, którą współzałożył. Pytanie: czy żądanie, by określać Michała vel Małgorzatę Sz. vel Margot…

O co chodzi z tym aresztem dla aktywistki LGBT?

W piątkowy wieczór doszło w Warszawie do przepychanek między policją a aktywistami LGBT. Opowiedzmy historię po kolei, bo zrobił się w niej bałagan, który sprawia, że w publicznej dyskusji jest pojawiło się – mam wrażenie – sporo nieporozumień i manipulacji. Zacznijmy od tego, że po Warszawie, ale i po innych miastach Polski, jeżdżą ciężarówki z plakatami szkalującymi osoby homoseksualne poprzez próbę łączenia ich orientacji z odrażającym przestępstwem, jakim są czyny pedofilne. Pisałem o tych ciężarówkach tu: https://madrzy-rodzice.pl/2020/04/niemoralne-niemadre-niekatolickie/ Grupa osób próbowała w Warszawie zatrzymać ciężarówkę. Brał w tym udział niejaki Michał Sz., aktywista kolektywu o nazwie Stop Bzdurom. Michał Sz. identyfikuje się jako kobieta i posługuje imieniem Margot. To dość istotne, ale o tym za chwilę. Prokuratura postawiła aktywiście zarzut zniszczenia mienia prywatnego, czyli samochodu należącego do fundacji i wyceniła szkodę na ok. sześć tysięcy złotych. Oprócz tego Michał Sz. usłyszał zarzut karny za szarpanie kierowcy tego auta i popchnięcie go.…

Pieluszkowe zapalenie opon mózgowych

Znów w sieci pojawił mi się jakiś idiotyczny tekst o madkach i ich pieluszkowym zapaleniu opon mózgowych. Takie teksty pojawiają mi się rzadko, bo staram się unikać idiotów. Czasem jednak coś przejdzie przez sito. Wyjaśnię więc, dlaczego autorów takich tekstów uważam właśnie za idiotów. Przede wszystkim po prostu wkurza mnie zawsze, gdy ktoś odnosi się do jakiejś grupy z pogardą. I tak, wiem, że czasem niektóre mamy zadają w sieci niezbyt mądre pytania lub piszą niezbyt mądre rzeczy. Wiem, że potrafią być męczące i roszczeniowe. Wszystko to wiem. Wyśmiewanie ich służy jednak wyłącznie poprawie humoru i samooceny tym, którzy się śmieją. Nic więcej dobrego z tego nie wyniknie, a za to wyniknie coś złego: Gdy kogoś wyśmiewamy, budzimy w nim frustrację i zamykamy na jakiekolwiek zmiany. Nie chcę tu uchodzić za świętszego od papieża i być hipokrytą, więc przyznam bez bicia, że sam dawniej potrafiłem się śmiać. Przestałem, gdy dotarło…

Witaj, świecie!

Prowadziliśmy swoje blogi, Magda jako “Dziewczyna z obrazka”, Kuba jako “Spesalvi”. W pewnym momencie skupiliśmy się na wspólnym blogu, którym byli “Mądrzy Rodzice”. Aż przyszedł czas, gdy swoim zwyczajem usiedliśmy wieczorem i zaczęliśmy rozmawiać, a w tej rozmowie doszliśmy do wniosku, że nie lubimy prowadzić tego bloga, że nie mamy do tego motywacji. Dlaczego? Jego nazwa nas ograniczała. Nasi czytelnicy przyzwyczaili się traktować Mądrych Rodziców jako stronę o rodzicielstwie, nawet niekoniecznie jako blog rodzicielski. Gdy pojawiały się inne tematy, reagowali niechętnie. Trudno im się dziwić – ludzie przecież na ogół nie lubią zmian. To była ogromna społeczność, i to bardziej portalowa niż blogowa, trudno było o głębsze więzi, jakie rodzą się wokół blogów. Rozmawialiśmy o tym, że coś musimy zmienić, bo nie ma sensu brnąć w coś, co nie sprawia nam frajdy. Tak zrodził się pomysł, by stworzyć nowy blog. Oczywiście to nie była prosta decyzja: Oznacza przecież rezygnację z…

Navigate