Jakub Śpiewak

10 Posts Back Home
Tata i kur domowy. Bloger, grafik, pasjonat social media, domorosły teolog i katotalib, muzyk i producent muzyczny, fotograf - zagorzały Nikoniarz, wychowany na metalu fan Mike'a Oldfielda i wielbiciel techno, kociarz i psiarz.

Fale

Fala nadchodzi znienacka. Nie wiadomo, skąd. Wielka sztormowa fala, która zalewa człowieka całkowicie i topi. Inaczej niż w oceanie fala jest cicha i podstępna. Nie wiesz, kiedy i skąd przyjdzie, ani jaka będzie. Gdyby jeszcze fala przynosiła radość, poczucie szczęścia albo nadzieję. Ale nie. Niespodziewanie zalewa cię fala strachu, poczucia beznadziei, smutku, rozpaczy. To nie jest tak, że czujesz emocję – stajesz się emocją, ona cię wypełnia, pochłania, topi jak fala właśnie. Stajesz się strachem, beznadzieją, smutkiem, rozpaczą. I nic nie możesz na to poradzić. I nie wiesz, co się dzieje, nie rozumiesz. Wgniata cię w ziemię, a ty jesteś bezradny niczym dziecko we mgle. Nawet nie poprosisz o pomoc, bo nie umiesz opisać anii wyjaśnić, co się dzieje. Ludzie wokół zresztą wcale nie chcą tego wiedzieć ani tym bardziej zrozumieć. Stajesz się strachem, beznadzieją, smutkiem, rozpaczą i jesteś w tym sam. A potem fala się cofa. Raz po minucie,…

Starość

Podobno najgorsze, co można zrobić, prowadząc bloga, to publikować na nim swoje wiersze. Bardzo możliwe. Nie zamierzam jednak tym się przejmować. To ma być miejsce, w którym czuję się dobrze. I właśnie dlatego postanowiłem wrzucić na blog wiersz napisany w szpitalu. A jeśli komuś to przeszkadza – cóż, jego sprawa. Starość Nie wyszła Ci ta starość, podobno dobry Panie Boże. Żeby to ona była dostojna, odziana w mądrość, przyobleczona w doświadczenie nabyte mozołem latami. otoczona szacunkiem i podziwem. Ale oto zapomniany i samotny stoi siwy pan Walenty wśród szpitalnej głuszy nagi niczym Chrystus u krzyża. Opędza się pielęgniarkom jak od much bezradnie. Obraz _Alicja_ z Pixabay

Policjancie, ty się szanuj

Kto mnie zna dłużej, ten wie, że zawsze byłem bardzo pozytywnie nastawiony do policji, broniłem jej niemal przy każdej okazji, zwłaszcza że przez wiele lat współpracowałem z tą formacją i szkoliłem za darmo funkcjonariuszy. Tym ciężej przychodzi mi pisać ten tekst. Dwa lata temu na starym blogu napisałem tekst pod tytułem “Ale policjanta to ty szanuj”: https://spesalvi.pl/2017/01/ale-policjanta-to-ty-szanuj/ To był tekst nie tylko dla mnie ważny, ale też wówczas jeden z najpopularniejszych wpisów na moim blogu. W sumie przeczytało go ponad 16.000 osób. Jak na mój blog, to sporo. Napisałem wtedy między innymi: Policjant to ktoś, kto mnie chroni. Policjant to ktoś, kto ślubował gotowość oddania za mnie życia. I ja podtrzymuję to, że policjant ślubował gotowość oddania za mnie życia. Sęk w tym, że coraz trudniej ufać, że policjant to ktoś, kto mnie chroni. Od czasu sławetnej epidemii psiej grypy, kiedy to w ramach protestów policjanci masowo brali zwolnienia lekarskie,…

Nie wykluczaj na Święta

Mikołajki to jest ten moment, gdy co roku powraca wojna biskupa z krasnalem. A im bliżej Bożego Narodzenia, tym częściej pojawia się w przestrzeni publicznej głos moich braci i sióstr w wierze, którzy odmawiają niewierzącym prawa do świętowania. Głupie to i szkodliwe. Święty Mikołaj, ten “prawdziwy”, czyli biskup, to bardzo fajna postać. Celowo jednak użyłem cudzysłowu, bo bardzo trudno oddzielić, co w jego biografii jest prawdą historyczną, a co – legendą. Tak czy siak: lubię tego świętego i nasi chłopcy znają jego historię. Czekają na świętego, nie na krasnala z reklamy Coca-Coli. Lubię go między innymi dlatego, że burzy on starą rodzicielską narrację, jakoby prezent był nagrodą za dobre zachowanie, a za złe należała się kara w postaci braku prezentu lub rózgi. Historia świętego biskupa pokazuje, że dar może nie być za to, że ktoś “był grzeczny”, ale po to, by pomóc mu takim być. Moja sympatia do świętego biskupa…

Dawno do nich nie dzwoniłem

Podczas porządków znalazłem niewielką kopertę, a w niej zdjęcia, takie do dokumentów, mojej Babci i mojego Dziadka. Tacy, jakich ich zapamiętałem: Babciuszka i Dziadziuszka, jak ich w rodzinie nazywaliśmy. Ciągle łapię się na tym, że muszę koniecznie zadzwonić i opowiedzieć o czymś Babciuszkowi. Bo to Babciuszek więcej gadała. Dziadziuszek odzywał się raczej rzadko, ale kiedy już to zrobił, to na ogół z grubej rury. Coś się dzieje, więc myślę, że muszę zadzwonić. Czasami dopada mnie myśl, że powinienem ich odwiedzić. I dopiero po chwili dociera do mnie, że przecież mieszkam w ich mieszkaniu, że trasa, którą zawsze do nich szedłem, jest teraz trasą do mojego domu. I już nie zadzwonię ani nie odwiedzę. Ostatnio w urodziny czekałem, aż zadzwoni Dziadziuszek, bo zawsze to on wykonywał telefon, złoży życzenia, a potem odda słuchawkę Babciuszkowi, a ona powie swoje “życzę Ci” i na tym urwie. Taki mieliśmy zwyczaj. Przychodzą święta, czy to…

W końcu zostaną puste kościoły…

Wielu księży wypowiada się ostatnio na temat protestów w ramach Strajku Kobiet, budując narrację, że oto tu my, chrześcijanie, a tam – pogaństwo. To wygodna narracja, ale fałszywa. Wśród tych, którzy protestują, nie wszyscy domagają się aborcji na żądanie, ale nawet wśród tych najbardziej radykalnych, większość to zapewne osoby ochrzczone. Ci młodzi ludzie, którzy na ulicach krzyczą, że Kościół, biskupi, kler – wszyscy mają wypierdalać, jako oseski zostali ochrzczeni, jako dzieci przystąpili do I Komunii Świętej, a ci starsi – jako nastolatki byli też bierzmowani. A zdecydowana większość z nich przeszła cały proces szkolnej katechezy. To co najmniej 12 lat nauki religii. Według badań IPSOS, prowadzonych od 2016 do 2018 roku, ok. 40 procent Polaków opowiadało się za pozostawieniem ustawy antyaborcyjnej bez zmian, ok. 30 procent chciało jej złagodzenia, a tylko kilkanaście procent opowiadało się za jej zaostrzeniem, czego domagali się hierarchowie i ściślej lub luźniej powiązane z Kościołem tzw.…

Nie potrzebuję twojej obrony, panie Kaczyński

Dla tych, którzy mnie znają, choćby z tekstów, nie jest niespodzianką ani tajemnicą, że z obecnymi protestami kobiet nie jest mi po drodze. Nie będę jednak wdawał się teraz w dyskusję o aborcji, bo nie o tym ma być ten tekst. Obejrzałem wczoraj “orędzie” Jarosława Kaczyńskiego opublikowane na oficjalnym profilu jego partii: https://www.youtube.com/watch?v=RJFpNxPr81M A potem obejrzałem sobie jeszcze wystąpienie prezesa w Sejmie: https://www.youtube.com/watch?v=Zchtx9MS5lk Nigdy nie wątpiłem, że nie ma takich granic obrzydliwości, których politycy nie są w stanie przekroczyć. Nigdy nie wątpiłem też, że spośród nich pan prezes ma w tej kwestii wyjątkowe zdolności. Ale nie o polityce chciałem pisać. Kościół to nie tylko panowie biskupi, którzy uprawiają mowę trawę, uwikłani w sojusze z rządzącymi, niezależnie od tego, która partia akurat jest przy władzy. Kościół to też ja. To Ty, jeśli wierzysz. My wszyscy, którzy jesteśmy katolikami, tworzymy Kościół. Biskupi powinni być naszymi przewodnikami, choć niestety chyba z tej akurat…

Kuszący urok baniek

Wiele mówi się o tym, że internetowe algorytmy, czy to wyszukiwarek, czy serwisów społecznościowych zamykają nas w bańkach. Docieramy do informacji, które nam pasują, stykamy się z ludźmi podobnymi do nas. Algorytmy wiedzą, jakie media czytamy, co lubimy, są w stanie nas profilować pod kątem zainteresowań, upodobań, wyznania, poglądów politycznych i w zależności do tego dobierają treści, które nam serwują. W gruncie rzeczy wcale nie muszą jednak tego robić, bo my sami mamy skłonność, by tworzyć bańki wokół siebie. Sami otaczamy się ludźmi podobnymi do nas, czytamy autorów, z którymi się zgadzamy. Jak mawiał klasyk w filmie “Rejs”: “Ja, proszę pana, najbardziej lubię te piosenki, co to ja je już znam”. Odkąd sięgam pamięcią, starałem się funkcjonować inaczej – unikając zamykania się w bańce. Nie muszę z kimś we wszystkim się zgadzać, żeby go lubić i szanować. Możemy unikać drażliwych tematów. I tu nie chodzi o jakieś tchórzostwo, ale o…

I żyli długo i szczęśliwie…

“I żyli długo i szczęśliwie” – słyszymy na ogół na końcu baśni, kiedy to dzielny rycerz bierze królewnę za żonę. W domyśle: dalej była już sielanka, słodko jak budyń z soczkiem, żadnych problemów, no, po prostu idylla. Fajnie. Tyle że nie. Pięć lat temu w kameralnej kaplicy w naszej parafii towarzyszyła nam najbliższa rodzina oraz świadkowie. Stanęliśmy przed ołtarzem i to był ten moment, chyba pierwszy w moim życiu, kiedy zabrakło mi języka w gębie. Gardło miałem tak ściśnięte ze wzruszenia, że ledwo mówiłem. Ja, Jakub, biorę Ciebie, Magdaleno, za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci. Pięć lat. Dużo to i mało. Czy były sielankowe? Ani trochę. Czasami, gdy się modlę, proszę Pana Boga, żeby dał nam się wreszcie trochę ponudzić; żebyśmy nie miotali się od…

Wędlina: pikantny karczek z szynkowara

Nie lubię kupować wędlin w supermarkecie ani nawet w naszym osiedlowym sklepie, w którym są zresztą wędliny od tych samych producentów. Już nie chodzi nawet o te wszystkie chemiczne wspomagacze, choć to też jest ważne, ale o to, że te sklepowe wędliny na ogół są po prostu niesmaczne i niezależnie od nazwy smakują w zasadzie tak samo, czyli nijako. Dlatego lubię robić wędliny w domu i co jakiś czas, ku radości rodziny, to robię. Jakiś czas temu stałem się szczęśliwym posiadaczem szynkowaru Browin o pojemności 1,5 kg – z całym zestawem niezbędnym do domowego wyrobu wędlin. Taki zestaw można kupić np. tutaj. Są mniejsze i większe, ale ten wydaje mi się optymalny do różnych rodzajów wędlin. Dalej, gdy będę opisywał proces tworzenia wędlin, wyjaśnię, co i do czego się przyda. Tym razem na wędliniarski warsztat wziąłem wieprzowinę, a konkretnie karczek. Kupiłem 1,2 kg mięsa. Zawsze kupuję nieco więcej niż potrzebuję,…

Navigate